Polityk SPD o miejscu pamięci: Musi powstać, zanim umrą ostatni świadkowie | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 07.11.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Polityk SPD o miejscu pamięci: Musi powstać, zanim umrą ostatni świadkowie

Jaki kształt będzie miało miejsce pamięci o polskich ofiarach II wojny światowej? Poseł SPD Dietmar Nietan* uważa, że ostateczna decyzja należy nie do Bundestagu, lecz do przedstawicieli obu społeczeństw.

Dietmar Nietan: Miejsce pamięci musi powstać, zanim umrą ostatni świadkowie

Dietmar Nietan: Miejsce pamięci musi powstać, zanim umrą ostatni świadkowie

Deutsche Welle: Po wieloletnich dyskusjach Bundestag uchwalił rezolucję, w której wezwał rząd Niemiec do utworzenia w eksponowanym miejscu w Berlinie Miejsca Pamięci i Spotkań poświęconego polskim ofiarom wojny i niemieckiej okupacji. Jest Pan jednym z sygnatariuszy apelu z 15 listopada 2017 r., który zapoczątkował trzyletnie starania o „Pomnik Polaków”. Czy po decyzji parlamentu może Pan powiedzieć, że zadanie zostało wykonane?

Dietmar Nietan: Nie, cel nie został jeszcze osiągnięty, ponieważ Pomnika Polaków czy Miejsca Pamięci o Polakach nadal nie ma. Zrobiliśmy jednak decydujący krok w tym kierunku. Rezolucja Bundestagu wyznaczyła granicę, za którą nikt już nie może się cofnąć. Teraz kolej na rząd federalny, a dokładniej mówiąc na ministerstwo spraw zagranicznych, które do początku przyszłego roku ma przedstawić konkretną propozycję.

Nie tylko Polacy, ale też wielu Niemców miało nadzieję, że w zeszłym roku, z okazji 80. rocznicy wybuchu wojny strona niemiecka wyśle przynajmniej symboliczny sygnał w sprawie pomnika. Tak się niestety nie stało. Dlaczego? Skąd biorą się opory przeciwko temu pomysłowi?

- Fakt, że nie udało się nam do 1 września 2019 r. uchwalić tej rezolucji, napawa mnie żalem i smutkiem. Było wiele powodów. Jednym z nich były zażarte dyskusje o tym, czy złożyć dwa wnioski – jeden w sprawie Centrum Dokumentacyjnego o wszystkich ofiarach niemieckiej okupacji w Europie, a drugi w sprawie miejsca pamięci dla Polaków. W klubach parlamentarnych CDU/CSU i SPD długo dyskutowaliśmy, czy ma to być jedno miejsce, czy dwa i jak to zrobić. Pandemia koronawirusa dodatkowo skomplikowała sytuację. Te dwa powody doprowadziły do sytuacji, nad którą ubolewam. Bardzo żałuję, ale mam nadzieję, że moi polscy przyjaciele chociaż trochę to zrozumieją.

Deutschland Gedenkstätte Ravensbrück

Pomordowanym Polkom - hołd na murze niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Ravensbrück

Czy obawa przed renacjonalizacją pamięci historycznej miała też wpływ na sytuację?

- To też był przedmiot dyskusji, ale ten temat nie miał decydującego wpływu. Tak to już jest w parlamencie, że w łonie jednego klubu, dotyczy to zarówno CDU jak i SPD, istnieją odrębne stanowiska. Niektórzy obawiali się renacjonalizacji, lecz nie był to główny powód opóźnienia.

W apelu sprzed trzech lat mowa jest o „Polen-Denkmal” (Pomniku Polaków), natomiast w tekście wniosku przegłosowanego w Bundestagu próżno by szukać słowa „pomnik”. Mowa jest o „Miejscu Pamięci i Spotkań”. Czy pomysł pomnika w klasycznym znaczeniu tego słowa upadł, czy też jest jeszcze ciągle możliwy?

- W apelu z 15 listopada 2019 r. świadomie nie kładliśmy akcentu „tylko” na pomniku, lecz ujmowaliśmy sprawę szerzej, mówiąc też o miejscu pamięci. Nie chcieliśmy, aby parlament przesądzał o kształcie projektu, uprzedzając dyskusję ekspertów oraz przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego z Polski i Niemiec. Przyszły obiekt może być pomnikiem, może też być miejscem pamięci. Sprawa ostatecznego kształtu dopiero się rozstrzygnie.

Trzy tygodnie temu Bundestag opowiedział się za centrum dokumentacyjnym poświęconym wszystkim ofiarom niemieckiej okupacji w całej Europie. Czy ten projekt jest konkurencją dla miejsca pamięci Polaków, czy raczej jego uzupełnieniem?

- Te projekty nie stanowią wobec siebie konkurencji, raczej się uzupełniają. Niemcy popełnili straszne zbrodnie nie tylko w Polsce, ale także dalej na Wschodzie.

Pomimo tego popiera Pan pomysł pomnika polskiego, poświęconego tylko Polakom.

- Niemców i Polaków łączą szczególne więzy, tysiącletnia historia. Jest jeszcze jeden powód. II wojna światowa zaczęła się od ataku na Polskę. To nie był przypadek, tylko wynik nazistowskiej ideologii zakładającej zniewolenie Słowian, traktowanie ich jak podludzi. Polska była poletkiem doświadczalnym.

To tam eksperymentowano z likwidacją narodu, mordowaniem inteligencji, rabowaniem dóbr kultury. Jest wiele powodów, by w sposób szczególny upamiętnić polskie ofiary, unikając jednak traktowania ich jak ofiary lepsze od innych.

A co z innymi ofiarami? Własnego pomnika domaga się chociażby Ukraina

- To, co powiedziałem nie oznacza, że wykluczam, iż kiedyś tam, w przyszłości powstanie pomnik dla innej grupy ofiar. Być może za 10 lat zapadnie decyzja o pomniku dla Grecji czy Ukrainy. Jednak droga pamięci i pojednania między Niemcami a Polską jest znacznie bardziej zaawansowana, a kontakty między miastami czy historykami bardziej intensywne.

Jeżeli dziś, 80 lat po koszmarze wojny, która zaczęła się w Polsce, nie postawimy znaku, jeśli nie uczcimy tych szczególnych okoliczności wojny i okupacji w Polsce, to każdy może zapytać: jeśli nie teraz, to kiedy?

Czas ucieka, ostatni świadkowie wydarzeń wojennych umierają. Kiedy będziemy mogli zapalić znicz, wszystko jedno, czy pod pomnikiem, czy miejscem pamięci?

- Musimy się spieszyć i szybko zdecydować, jak ma to miejsce wyglądać, aby ostatni świadkowie zobaczyli, że traktujemy sprawę poważnie, że decyzja nie tylko jest na papierze, ale że zaczęliśmy wznosić ten monument. Nie mogę dokładnie powiedzieć, kiedy to nastąpi.

Jak wygląda kalendarz prac?

- Na początku przyszłego roku dostaniemy propozycję rządową. Pochylimy się nad nią i ocenimy, czy jest dobra, czy też wymaga poprawek. Potem zajmą się nią polscy i niemieccy eksperci. Potrzebny będzie ktoś, kto stanie się tzw. czapką projektu. To może być istniejący już NGO, na przykład Niemiecki Instytut Spraw Polskich (DPI) w Darmstadt, ale jeszcze tego nie wiem. Jeżeli wszystko będzie przebiegać zgodnie z planem, pod koniec 2021 roku będziemy dysponować gotową dokładną koncepcją, a wtedy rok 2022 byłby rokiem budowy. Ale to są tylko moje spekulacje.

Panie pośle, dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Jacek Lepiarz

*Dietmar Nietan, 56-letni socjaldemokrata był posłem do Bundestagu z ramienia SPD w latach 1998-2005. Od 2009 roku zasiada ponownie w parlamencie.Od 2017 r. pełni funkcję przewodniczącego Federalnego Związku Towarzystw Polsko-Niemieckich.

Obejrzyj wideo 03:50

Zbrodnia bez kary. Co Horst Pilarzik robił w Płaszowie?