Niemiecki historyk o pomniku ofiar II wojny światowej: Należy wypełnić tę lukę | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 10.06.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Niemiecki historyk o pomniku ofiar II wojny światowej: Należy wypełnić tę lukę

Historyk Martin Aust wzywa w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną do szerokiej społecznej dyskusji o upamiętnieniu ofiar niemieckiej wojny na Wschodzie.

Martin Aust: „Ciągle jeszcze wielu osobom nie jest znany cały wymiar popełnionych wówczas zbrodni” (privat)

Martin Aust: „Ciągle jeszcze wielu osobom nie jest znany cały wymiar popełnionych wówczas zbrodni”

77 lat temu, 22 czerwca 1941 r. Wehrmacht zaatakował Związek Radziecki; dwa lata wcześniej napaścią na Polskę Niemcy rozpoczęli wojnę ekstreminacyjną, której kulminacją był Holokaust i śmierć milionów ludzi. Zapis w umowie koalicyjnej CDU/CSU i SPD mówi o „wzmocnieniu w stolicy Niemiec pamięci o ofiarach niemieckiej wojny eksterminacyjnej na Wschodzie w dialogu z naszymi wschodnioeuropejskimi sąsiadami”. Jak jednak dokładnie ma to wyglądać? Niemiecki historyk Martin Aust, profesor Uniwersytetu w Bonn, który koncentruje się w swojej pracy na historii i kulturze Europy Wschodniej wzywa w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną (KNA) do szerokiej społecznej dyskusji.

KNA: Panie Profesorze, w Berlinie istnieje już szereg pomników poświęconych pamięci ofiar narodowego socjalizmu. Czy naprawdę istnieje potrzeba wzniesienia kolejnego miejsca pamięci dla ofiar wojny ekstreminacyjnej na wschodzie Europy?

M. Aust: Jeżeli spojrzy się na krajobraz pamięci, szybko można zauważyć, że nie ma miejsca pamięci polskich i sowieckich ofiar. Należy wypełnić tę lukę.

Pomnik Pomordowanych Żydów Europy powstawał 17 lat (picture-alliance/Ulrich Baumgarten)

Pomnik Pomordowanych Żydów Europy powstawał 17 lat

KNA: Jakimi merytorycznymi argumentami można to uzasadnić?

M. Aust: Ciągle jeszcze wielu osobom nie jest znany cały wymiar popełnionych wówczas zbrodni. Znajdujemy się ponadto w fazie głębokich zmian następujących w naszej kulturze pamięci: przechodzeniu od pamięci komunikatywnej do kulturowej.

KNA: Co to znaczy?

M. Aust: Świadkowie historii wymierają. Rodzi się zatem pytanie, jak bez nich przypominać o okropnościach przeszłości i wyciągać wnioski na czasy obecne i przyszłość.

KNA: Czy mimo to nie byłoby pożądane, by jeszcze za życia ostatnich świadków historii powstało w Berlinie kolejne miejsce pamięci?

M. Aust: Tak, byłoby to pożądane, ale dyskusja o pomniku nie powinna się toczyć pod presją.

KNA: Do tej pory, jak się wydaje, taka dyskusja jeszcze się naprawdę nie rozpoczęła.

M. Aust: Jednym z powodów jest brak centralnego organu, który by opracował ogólną koncepcję pamięci. Potrzebne są inicjatywy i pogłębiony dialog polityczny i społeczny. Pomnik Pomordowanych Żydów Europy poprzedziła w 1988 r. inicjatywa historyka Eberharda Jäckla i publicystki Lei Rosh. Powstało wspierające tę inicjatywę stowarzyszenie, dzięki któremu żądanie budowy takiego pomnika stało się przedmiotem dyskusji politycznej. W końcu doprowadziło to do podjęcia przez Bundestag decyzji o budowie pomnika. Podobnie przebiegał ten proces w przypadku pomnika upamiętniającego homoseksualne ofiary nazistów, Pomnika Pomordowanych Sinti i Romów Europy czy Miejsca Pamięci ofiar eutanazji.

KNA: Dla upamiętnienia ofiar niemieckiej wojny ekstreminacyjnej na wschodzie Europy rządząca koalicja opowiada się za „dialogiem ze wschodnioeuropejskimi sąsiadami” – posunie to temat naprzód?

M. Aust: W długoterminowej perspektywie i ze względów strategicznych byłoby wskazane, żeby kultura pamięci została włączona w dobre dwustronne i wielostronne partnerstwa. Ale na razie może to być trudne, bo na przykład rosyjska polityka podkreśla raczej sowiecki heroizm w II wojnie światowej, a mniej zajmuje się ofiarami i cierpieniem ludności cywilnej. Może to prowadzić do konfliktów w samych tych krajach.

KNA: Jakby nie było w międzyczasie istnieją dwie propozycje. Historyk Peter Jahn pragnie uczcić wszystkie ofiary nazistowskiej polityki przestrzeni życiowej. Z kolei Florian Mausbach, były przewodniczący Federalnego Urzędu Budownictwa i Planowania Przestrzennego chce stworzyć pomnik tylko polskich ofiar.

M. Aust: PropozycjaJahna pochodzi z 2013 r., a Mausbacha z 2017. Popierałem apel Mausbacha, ale doszedłem do wniosku, że lepsza jest idea Jahna stworzenia miejsca upamiętniającego wszystkie ofiary.

KNA: Dlaczego?

M. Aust: Ponieważ w innym wypadku grozi nam lawina żądań. Własny pomnik będą chcieli mieć w końcu także na przykład Ukraińcy i Białorusini. Propozycja Jahna pozwoliłaby na uniknięcie narodowych konkurencji w upamiętnianiu ofiar.

KNA: Ale?

M. Aust: Jahn wyszedł ze swą inicjatywą krótko przed tym, jak po aneksji Krymu i wojnie w Donbasie reputacja Rosji na Zachodzie została znacznie nadwyrężona. Inicjatywa Mausbacha natomiast niesie w sobie szansę poprawy napiętych stosunków między Niemcami i ich bezpośrednim sąsiadem, Polską. Ale najpierw należałoby to wszystko przedyskutować, bardzo starannie i na szerszej płaszczyźnie.

KNA: Czego by Pan sobie życzył?

Aust: By nareszcie naprawdę rozpoczęła się dyskusja. My historycy możemy dostarczyć materiały i wysunąć propozycje. Ale ostateczną decyzję podjąłby Bundestag.

KNA: Przyjmijmy, że pewnego dnia w dalekiej przyszłości powstanie w Berlinie kolejne miejsce pamięci – jak Pana zdaniem powinno by wyglądać?

M. Aust: Nie chcę się już teraz konkretnie wypowiadać. Ale ważniejsze jest dla mnie coś innego: nie wystarczy wzniesienie kolejnego pomnika i przekonanie, że rozprawiliśmy się tym samym z przeszłością.

KNA: Tylko?

M. Aust: Tak jak Pomnik Pomordowanych Żydów Europy musi być to miejsce przekazywania i wymiany informacji, czasowych wystaw, dyskusji panelowych i wieczorów filmowych

KNA: Brzmi to ambitnie – i kosztuje.

M. Aust: Trzeba znaleźć partnera. Na płaszczyźnie instytucjonalnej mogłaby to być choćby fundacja Topografia Terroru.

Redakcja poleca