Niemiecka wizja ″zielonej olimpiady″: Hamburg, czy Berlin? | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 15.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Niemiecka wizja "zielonej olimpiady": Hamburg, czy Berlin?

Olimpijski Związek Sportowy Niemiec podejmie dziś (16.03) decyzję o poparciu Hamburga lub Berlina jako kandydata na organizatora olimpiady w roku 2024.

default

Plakat reklamujący Berlin jako organizatora igrzysk olimpijskich

Niemcy już dwukrotnie były organizatorem letnich igrzysk olimpijskich: w 1936 roku w Berlinie i w 1972 roku w Monachium. Najbliższa olimpiada odbędzie się w 2016 roku w Rio de Janeiro, a kolejna, w 2020 roku, w Tokio. W 2017 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) wybierze gospodarza igrzysk w roku 2024. O ten tytuł ubiegają się m.in. dwa miasta niemieckie: Hamburg i, ponownie, Berlin.

Koniec z olimpijską gigantomanią

Hamburg i Berlin kroczą drogą wytyczoną przez organizatorów olimpiady w Londynie z 2012 roku. Brytyjczycy jako pierwsi zerwali z krytykowaną od dłuższego czasu gigantomanią, stawiającą pod znakiem zapytania sens tej imprezy. Kosztujące krocie stadiony, hale i inne obiekty nie były w stanie na siebie zarobić po wygaszeniu znicza olimpijskiego i popadały w ruinę. Po jakimś czasie wiele z nich rozebrano. Takie marnotrawstwo nie mogło trwać wiecznie i MKOl słusznie zdecydował w programie "Agenda 2020", że jeśli idea olimpijska ma przetrwać, zarówno nowe obiekty przygotowywane na kolejną olimpiadę, jak i zmiany w infrastrukturza miasta, goszczącego uczestników igrzysk, muszą służyć jak najdłużej i stać się jego organiczną częścią.

DOSB Logo

Logo Olimpijskiego Związku Sportowego Niemiec (DOSB)

Kierując się nowymi wytycznymi MKOl, Olimpijski Związek Sportowy Niemiec poprze w najbiższy poniedziałek (17.03) to miasto, które w możliwie największym stopniu spełnia 10 kryteriów, decydujących o przyznaniu mu organizacji olimpiady. Obok warunków czysto sportowych, takich jak ilość i jakość obiektów, w których można przeprowadzić zawody objęte programem igrzysk, rolę decydującą odgrywają względy finansowe i organizacyjne. Przyszły gospodarz igrzysk musi zagwarantować, że po zakończeniu olimpiady związane z nią inwestycje będą dobrze służyć miastu, a w odległej perspektywie także państwu i pojętemu najszerzej ruchowi sportowemu, a więc także rekreacji i zdrowiu.

Sport przez duże "S" i ekorozwój

Hamburg oparł swe olimpijskie aspiracje na tytule "Ekologicznej stolicy Europy", przyznanej mu w 2011 roku przez Komisję Europejską, która doceniła jego dokonania w zakresie ochrony klimatu i przyrody, docieplania miejskiej architektury, mobilności, czystości powietrza, zużycia wody i ograniczania emisji dwutlenku węgla. - Jeśli ubiegamy się o zorganizowanie olimpiady, to czynimy to w przeświadczeniu, że ekologia i strategia zrównoważonego rozwoju nie są ozdobnikiem naszej oferty, tylko jej najważniejszym punktem - oświadczył w wywiadzie dla dziennika "Hamburger Abendsblatt" podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, Ochrony Przyrody i Bezpieczeństwa Reaktorów Atomowych Jochen Flasbarth. Ta zasada odnosi się w tym samym stopniu do Hamburga, co Berlina, i odpowiada w pełni niemieckiej polityce ochrony środowiska.

Hamburg Olympiabewerbung

Olimpijskie akcenty na ulicach Hamburga

W razie uzyskania poparcia Olimpijskiego Związku Sportowego Niemiec dla Hamburga, jako miasta konkurującego z Bostonem i Rzymem oraz organizatora letniej olimpiady w roku 2024, władze Hamburga przedstawią program jego przebudowy, łączącej wymogi olimpijskie z potrzebami mieszkańców i odwiedzających Hamburg turystów z kraju i zagranicy. Po olimpiadzie obiekty sportowe będą w stanie służyć zarówno organizowaniu zawodów i mistrzostw w danej konkurencji na każdym poziomie, jak i pełnić rolę miejsc, w których można będzie uprawiać sport amatorski i organizować najrozmaitsze imprezy rekreacyjne i integracyjne, także te objęte programem inkluzji społecznej.

Deutschland Hamburg will Sommerspiele am Wasser ohne Schulden

Część gości olimpiady w Hamburgu musiałaby nocować na statkach

Energooszczędne domy hamburskiej wioski olimpijskiej będą spełniać kryteria domu pasywnego, a cała wioska zostanie włączona w program budownictwa mieszkaniowego w mieście. To ważne, bo do roku 2030 ludność Hamburga ma się zwiększyć o ok. 100 tys. mieszkańców i wyniesie wtedy ok. 1,85 mln osób. Konieczne zmiany komunikacyjne i inne, takie jak rozbudowa sieci hotelowej i gastronomicznej, również zostaną podporządkowane w maksymalnym stopniu strategii zrównoważonego rozwoju.

Kto za to wszystko zapłaci?

Olimpiada w Hamburgu w 2024, lub w 2028 roku, miałaby kosztować, jak się ocenia, od 3 do 6 mld euro. Jeśli wybór Olimpijskiego Związku Sportowego Niemiec padnie na to miasto, może ono liczyć na szczodre dotacje z budżetu państwa, ale najpierw musi ono przedstawić własny plan sfinansowania inwestycji olimpijskich, który w tej chwili wykazuje poważne luki, krytykowane przez przeciwników hamburskiej olimpiady.

Manfred Braasch, Landes-Geschäftsführer des BUND

Manfred Braasch

Członkowie antyolimpijskiego ruchu "(N)Olimpia", wśród których jest m.in. szef lokalnego oddziału organizacji ekologicznej BUND Manfred Braasch zwracają uwagę, że w dotychczasowych wypowiedziach członków Hamburskiego Senatu, tj. rządu kraju związkowego Hamburg, nie ma jasnej odpowiedzi na tak ważne pytania jak: co się stanie z zakładami przemysłowymi w dzielnicy Kleiner Grasbrook, gdzie ma powstać wioska olimpijska, i jak miasto przyjmie tłumy gości ze świata, którzy mogą nie zechcieć nocować na statkach wycieczkowych, bo miejska baza hotelowa nie wystarczy?

Jeszcze więcej pytań dotyczy Berlina jako drugiego, niemieckiego organizatora igrzysk. Członkowie Senatu Berlina przyjęli taktykę unikania odpowiedzi, uważając, że na razie byłoby to dzielenie skóry na niedźwiedziu. Przyjdzie na to pora, kiedy Olimpijski Związek Sportowy Niemiec poprze Berlin jako kandydata ubiegającego się o przyznanie mu organizacji olimpiady w 2024, lub 2028 roku. Można to zrozumieć, ale niepokój budzi fakt, że Senat uważa, że na zorganizowanie olimpiady wystarczy 2,5 mld euro, podczas gdy olimpiada zimowa w Soczi kosztowała 32 mld euro. Owszem, z 30 koniecznych obiektów olimpijskich Berlin ma już 15, a więc połowę, ale i te trzeba przecież zmodernizować, a inne dopiero wybudować.

W odróżnieniu od Hamburga Berlin ma dość miejsc w hotelach i tu większe inwestycje nie są, na szczęście, potrzebne. Pytanie tylko jak ew. goście dotrą do Berlina, skoro budowa nowego, stołecznego portu lotniczego Berlin-Brandenburg to skandal wołający o pomstę do nieba, a na terenie lotniska Tegel ma powstać wioska olimpijska z 5 tys. mieszkań, halami sportowymi, kliniką i kościołem. A co będzie, jeśli Tegel wciąż będzie musiało pełnić rolę lotniska? Były burmistrz Berlina Klaus Wowereit zasłynął powiedzonkiem: "Berlin jest biedny, ale za to seksowny!". Może i tak, ale to raczej nie przekona działaczy MKOl, od których zależy ostateczna decyzja, czy Berlin ponownie będzie miastem olimpijskim.

Karin Jäger / Andrzej Pawlak

Reklama