Meta pod ostrzałem. Konta na Instagramie lekceważą Holokaust
10 marca 2026
Na platformie społecznościowej Instagram wiele kont publikuje gloryfikujące zdjęcia oficerów Wehrmachtu i SS z czasów nazizmu pod rządami Adolfa Hitlera. W towarzyszących im tekstach podkreśla się odwagę, męstwo i umiejętności strategiczne tych osób. Nie wspomina się za to o ich udziale w zbrodniach wojennych i Holokauście, czyli zamordowaniu milionów europejskich Żydów. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez DW.
„Ogromna ilość treści nazistowskich”
Publikacje te docierają do milionowej międzynarodowej publiczności. Wielu użytkowników komentuje zdjęcia zbrodniarzy wojennych, wyrażając aprobatę za pomocą emotikonów serc i oklasków. W tych publikacjach nie ma miejsca na krytyczną dyskusję. Również rozpowszechnianie symboli nienawiści nie wydaje się być dla koncernu Meta i jego platformy Instagram powodem do zgłaszania zastrzeżeń wobec wchodzących tu w grę treści i kont.
Badania DW dowodzą, że wielokrotnie publikowano na nich zdjęcia, na których widnieją na przykład symbole SS, najważniejszego organu represji i terroru w państwie nazistowskim. Była ona w znacznym stopniu odpowiedzialna za zbrodnie popełnione w niemieckich obozach koncentracyjnych, takich jak Auschwitz, Majdanek i Treblinka. W samym tylko obozie zagłady Auschwitz Niemcy zamordowali około 1,1 do 1,5 miliona ludzi, z których większość stanowili Żydzi z całej Europy, Sinti i Romowie, Polacy, jeńcy wojenni, przeciwnicy polityczni i mniejszości.
– Jestem wstrząśnięta ogromną ilością treści nazistowskich – mówi w wywiadzie dla DW Eva Berendsen z Centrum Edukacyjnego Anne Frank, którego celem jest uwrażliwianie ludzi na antysemityzm i rasizm. Placówka ta upamiętnia zamordowaną przez niemieckich nazistów żydowską dziewczynkę Anne Frank, której słynny na całym świecie pamiętnik jest jednym z najważniejszych dokumentów opisujących okropności okresu nazistowskiego.
Eva Berendsen ostro krytykuje publikowanie takich zdjęć na Instagramie: – Materiały fotograficzne są propagandą nazistowską, która trafia do sieci bez kontekstu, czyli bez opisu tego, co faktycznie się widzi. Młodzi użytkownicy są całkowicie pozostawieni sami sobie z tymi treściami – mówi.
Pierwszy kontakt z nazizmem przez Instagram?
Szczególnie niepokojące jest to, że wielu użytkowników Instagrama jest bardzo młodych i zazwyczaj nie miało jeszcze okazji zapoznać się w szkole z tematami historycznymi, takimi jak nazizm i zbrodnie Holokaustu.
– Musimy założyć, że młodzi ludzie mają obecnie pierwszy kontakt z zagadnieniami nazizmu i Holokaustu prawdopodobnie poprzez media społecznościowe – twierdzi Eva Berendsen.
Ma to swoje konsekwencje: na przykład, gdy młodym mężczyznom ciągle pokazuje się zdjęcia rzekomo bohaterskich żołnierzy. – Takie posty mogą wzmacniać takie wyobrażenia o męskości i fantazje na jej temat – wyjaśnia . Przykładem jest publikacja zawierająca dwa zdjęcia byłego żołnierza niemieckiego Wehrmachtu. Post pokazuje go jako młodego żołnierza w mundurze i starszego mężczyznę w garniturze. W tekście towarzyszącym napisano: „Żołnierz, który pod dowództwem Otto Schury'ego zdobył miasto Chania na Krecie (...) Za swoją odwagę w Chanii otrzymał Krzyż Żelazny 1. klasy!”.
Tekst nie wspomina jednak, że po zdobyciu Krety nastąpił terror wobec ludności cywilnej tej greckiej wyspy: 300 żydowskich mieszkańców miasta Chania zostało deportowanych do niemieckich obozów koncentracyjnych. Tylko czterem z nich udało się przeżyć.
Albo post o wysokim oficerze Waffen-SS Kurcie Meyerze: na zdjęciu widnieje mężczyzna w mundurze z runami SS na kołnierzu. Towarzyszący zdjęciu tekst w języku angielskim chwali odwagę Meyera: „Jego koledzy z klasy żartowali, że jest twardy jak czołg”. Tekst nie wspomina jednak, że Kurt Meyer był skazanym zbrodniarzem wojennym: po niemieckiej inwazji na Polskę w 1939 roku rozstrzelał 50 Żydów.
Ale kim są osoby odpowiedzialne za te konta? Badania DW nie wykazują tu żadnej wyraźnej struktury: konta zostały zarejestrowane w różnych krajach, takich jak Niemcy, Pakistan, Stany Zjednoczone czy Turcja. Niektóre z nich wydają się mieć na celu osiągnięcie dużego zasięgu, inne są bardziej motywowane ideologicznie.
Historyk: nieakceptowalne fałszowanie historii
Historyk Johannes Huerter z Instytutu Historii Współczesnej w Monachium ostro krytykuje te posty. „Jeśli skazani zbrodniarze wojenni, tacy jak generał Waffen-SS Kurt Meyer (zwany „Panzer-Meyer”) i inne, poważnie obciążone osoby, są wynoszone na piedestał, to z naukowego punktu widzenia jest to trudne do zniesienia fałszowanie historii” – pisze dla DW, podsumowując wyniki badań – „A także to powrót całkowicie bezkrytycznego obrazu historii, który uważano już za przezwyciężony”.
Johannes Huerter uważa, że jedną z przyczyn zalewu przypadków gloryfikowania i bagatelizowania nazizmu w mediach społecznościowych jest wzrost popytu na skrajnie prawicowe poglądy i sieci: „Prawicowi ekstremiści wszystkich krajów zawsze okazywali podziw dla sił zbrojnych hitlerowskich Niemiec i obecnie coraz częściej wykorzystują tę bezkrytyczną gloryfikację Wehrmachtu i Waffen-SS, ich historii i symboli jako swoisty kod samopotwierdzenia i komunikacji między sobą” – ocenia.
Wiceprzewodniczący Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego, w związku z badaniami DW, wysuwa poważne zarzuty wobec koncernu Meta Marka Zuckerberga i innych miliarderów z branży technologicznej. – Myślę, że wielu podziela postawę przedstawioną w takich postach: podziw dla elitarnych liderów – krytykuje Christoph Heubner w wywiadzie dla DW. Zarzuca im autorytarne podejście. – Uważają, że potrzebujemy eleganckich, silnych bohaterów, którzy odważnie prą naprzód i samodzielnie podejmują decyzje – ocenia.
Dla ocalałych z Auschwitz i osób dotkniętych Holokaustem takie posty na Instagramie są policzkiem. – Są one atakiem na ich godność. Przypisują im określoną rolę: rolę przegranych historii i ofiar. Są ofiarami, których jeszcze nie dopadnięto. A to jest morderczy sposób traktowania ludzi, ponieważ piętnuje ich psychicznie i jest po prostu nieludzki – podkreśla Johannes Heubner.
Deutsche Welle zwróciła się również do koncernu Meta, operatora platformy Instagram, z pytaniem o wyniki swoich badań i dołączyła listę budzących wątpliwości postów.
Meta wymijająco: brak jasnych odpowiedzi
Pisemna odpowiedź nadeszła z agencji PR z Hamburga. Nie ma w niej odpowiedzi na pytania. Pracownica agencji dziękuje za przekazane posty z Instagrama: „Są one obecnie w trakcie sprawdzania”.
Ponadto agencja odsyła do ogólnych informacji zawartych w standardach koncernu Meta.
Cztery dni po opisanej tu reakcji agencji z Hamburga, prawie wszystkie posty, które DW przekazała koncernowi Meta jako przykłady, nie są już dostępne: zdjęcie Himmlera, zdjęcie Kurta Meyera w mundurze Waffen-SS i inne. Dlaczego Instagram w ogóle je dopuścił i jak koncern Meta będzie postępował z takimi treściami w przyszłości, pozostaje na razie zagadką.
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.