1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Iran po zabiciu Chameneiego. Inscenizacja i eskalacja

Shabnam von Hein
1 marca 2026

Po 36 latach sprawowania rządów ajatollah Ali Chamenei nie żyje. W Islamskiej Republice powołano tymczasową radę przywódczą, która ma zabezpieczyć ciągłość władzy i kontynuować działania wojenne.

https://p.dw.com/p/59d0P
Kłęby dymu nad budynkiemtelewizji państwowej IRIB, który był celem ataków Izraela i Stanów Zjednoczonych w niedzielę (1 marca 2026)
Budynek irańskiej telewizji państwowej IRIB był celem ataków Izraela i Stanów Zjednoczonych w niedzielę (1 marca 2026)Zdjęcie: Fatemeh Bahrami/Anadolu/picture alliance

Około dwunastu godzin po tym, jak kompleks mieszkalno-biurowy przywódcy rewolucji Ali Chameneiego został w dużej mierze zniszczony w wyniku masowych bombardowań, państwowa telewizja w Iranie potwierdziła w pilnym komunikacie śmierć przywódcy. Obiekt określany jako „Beit-e Rahbari” (Dom Przywództwa), zlokalizowany w centrum Teheranu, stanowił jeden z pierwszych celów amerykańskich i izraelskich operacji militarnych przeciwko Iranowi przeprowadzonych 28 lutego. 86-letni ajatollah, który wielokrotnie mówił o pragnieniu śmierci męczeńskiej, najwyraźniej pozostał wraz z rodziną w swoim kompleksie, mimo realnego i wysokiego ryzyka ataku.

W internecie krążą liczne nagrania wideo przedstawiające osoby świętujące śmierć Ali Chameneiego po 36 latach sprawowania przez niego władzy. Autentyczność materiałów została potwierdzona, jednak pozostaje niejasne, czy oraz w jakim zakresie odbiorcy w Iranie mają do nich dostęp. Od czasu sobotnich ataków infrastruktura internetowa w kraju jest bowiem w znacznym stopniu wyłączona, a dostęp do sieci ma charakter ograniczony i nieregularny. Równolegle państwowa telewizja transmituje zgromadzenia zwolenników Islamskiej Republiki w różnych częściach kraju, którzy publicznie wyrażają żałobę po śmierci Chameneiego. Władze oficjalnie ustanowiły 40-dniowy okres żałoby narodowej oraz tygodniowe zawieszenie pracy (dni ustawowo wolne).

Kontynuacja walk

Według państwowej telewizji, oprócz przywódcy rewolucji Ali Chameneiego, podczas posiedzenia Rady Obrony zabici zostali kluczowi przedstawiciele Iranu, w tym Mohammad Pakpour, szef Rewolucyjnej Gwardii, minister obrony Azis Nasirsadeh oraz Abdolrahim Mousavi, generalny szef sztabu sił zbrojnych.

Niezależnie od zaistniałych wydarzeń Ali Laridschani, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, poinformował w wywiadzie dla państwowej telewizji, że wkrótce zostanie ustanowiona tymczasowa rada przywódcza odpowiedzialna za nadzór nad procesem przekazania władzy politycznej. Dodał, że Iran nie zamierza prowadzić wojny z sąsiednimi państwami, lecz będzie kontynuować ataki na amerykańskie bazy wojskowe w regionie Bliskiego Wschodu.

Ajatollah Ali Chamenei - nieżyjący główny przywódca Iranu podczas modlitywy
36 lat przewodził ajatollah Ali Chamenei teokracji w IranieZdjęcie: Iranian Supreme Leader's Office/ZUMA/dpa/picture alliance

Gwardia Rewolucyjna zapowiada odwet

W niedzielnym oficjalnym oświadczeniu Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował, że kontynuowana będzie droga przywódcy rewolucji, przy jednoczesnym zobowiązaniu do odwetu. W komunikacie prasowym elitarnej jednostki Islamskiej Republiki stwierdzono, że „wkrótce rozpoczną się największe operacje wojskowe w historii sił zbrojnych Iranu przeciwko Izraelowi oraz amerykańskim bazom wojskowym w regionie.

Jednak usunięcie przywódcy religijnego i politycznego nie wpłynie w krótkim czasie na bieg wojny. – Według mojej oceny zabicie pojedynczych członków kierownictwa nie prowadzi natychmiast do szybkiego załamania systemu – stwierdził Farzan Sabet, ekspert polityczny w instytucie Global Governance Centre Geneva Graduate Institut w wywiadzie dla DW.

Specjalizuje się on w sankcjach gospodarczych oraz kwestiach bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. – Z perspektywy militarnej i bezpieczeństwa Iran wydaje się od około półtora miesiąca przygotowany na potencjalną eskalację konfliktu i dysponuje doświadczeniem zdobytym podczas dwunastodniowego konfliktu w ubiegłe lato. W konsekwencji mniejsze jednostki wojskowe rozmieszczone w całym kraju są zdolne do prowadzenia operacji autonomicznie, bez konieczności otrzymywania bezpośrednich rozkazów z centrali, na podstawie wcześniej opracowanych planów działania – wskazuje ekspert. Decentralizacja struktur wojskowych pozwala na utrzymanie zdolności operacyjnej Iranu.

Rakiety i systemy obrony przeciwrakietowej nad izraelskim miastem Tel Awiw w sobotę 1 marca
Rakiety i systemy obrony przeciwrakietowej nad izraelskim miastem Tel Awiw w sobotę 1 marcaZdjęcie: Chen Junqing/Xinhua/IMAGO

Ryzyko eskalacji w regionie

Islamska Republika aktualnie realizuje strategię zapowiedzianą jeszcze przed wybuchem konfliktu. Polega ona na przekształceniu starć w szeroko zakrojony konflikt regionalny. Do tej pory działania Iranu obejmowały nie tylko ataki na amerykańskie bazy wojskowe w regionie, jak w Katarze i Bahrajnie, lecz także ingerencję w infrastrukturę naftową we wschodniej Arabii Saudyjskiej oraz skierowanie działań wojskowych wobec gęsto zaludnionych ośrodków miejskich, w tym Dubaju.

Jak podkreśla Arman Mahmoudian, wykładowca studiów bliskowschodnich na University of South Florida, w rozmowie z DW: - Nie istnieje realistyczny scenariusz, w którym Teheran mógłby zademonstrować przewagę militarną nad siłami amerykańskimi lub izraelskimi.

Jednak Iran może eskalować konflikt do tego stopnia, aż strona posiadająca przewagę militarną zdecyduje o jego zakończeniu. – Celem jest maksymalne zwiększenie kosztów wojny poprzez destabilizację całego regionu – uważa ekspert. Jak podkreślił, w konsekwencji sytuacja może ulec dalszemu znacznemu pogorszeniu.

Potencjalne zakłócenie ruchu morskiego w Cieśninie Ormuz, zgodnie z zapowiedzią Rewolucyjnej Gwardii z soboty, lub włączenie się sprzymierzonych milicji, takich jak Hashd al-Shaabi w Iraku czy ruchu Huti w Jemenie, mogą stanowić dalsze elementy realizowanej przez Iran strategii – wskazała również Sara Kermanian, badaczka stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Sussex.

Zdolność przetrwania pomimo wysokich nakładów wojennych

Mimo że koszty tej wojny dla Iranu mogą być bardzo wysokie ze względu na militarną asymetrię między stronami, kraj dysponuje znaczną odpornością strategiczną. Zdaniem Sary Kermanian: „Islamska Republika prowadzi walkę o swoje przetrwanie polityczne i jako system niedemokratyczny, podlega mniejszej presji wewnętrznej pod względem strat w zasobach ludzkich i finansowych”. – Jeżeli Iran przetrwa konflikt bez wewnętrznego załamania władzy, można to uznać za osiągnięcie strategiczne. Stany Zjednoczone natomiast mogą zostać poddane większej presji w przypadku dalszej eskalacji wojny – uważa ekspertka.

W tej sytuacji kluczowe staje się pytanie, która strona dłużej wytrzyma presję. Oczywiście Izrael i Stany Zjednoczone są militarnie silniejsze, ale przy ocenie, jakie koszty wojny obie strony są w stanie ponieść, ma to drugorzędne znaczenie. Reżim irański walczy o własną egzystencję i podczas tłumienia protestów na przełomie roku pokazał, że nie zawaha się przed niczym, co odbywa się kosztem ludności.

Prezydent Donald Trump wystosował ostrzeżenie do Iranu przed dalszą eskalacją konfliktu. W poście na platformie Truth Social napisał, że Iran zapowiedział „bardzo silny atak dziś – silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej”, i dodał, iż „lepiej by tego nie robili, ponieważ jeśli to zrobią, Stany Zjednoczone odpowiedzą z siłą, jakiej jeszcze nigdy wcześniej nie widziano”.

Czas pokaże, czy po kolejnym etapie eskalacji dojdzie do rozmów między USA a kluczowymi graczami w irańskim systemie politycznym.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>