Historycy krytycznie o sposobie prac nad miejscem pamięci o polskich ofiarach wojny | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 18.06.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Historycy krytycznie o sposobie prac nad miejscem pamięci o polskich ofiarach wojny

O włączenie społeczeństw obywatelskich Polski i Niemiec w prace nad berlińskim miejscem pamięci o polskich ofiarach wojny apelują w dzienniku „Der Tagesspiegel" historycy Stephan Lehnstaedt i Wolfram Meyer zu Uptrup.

Rozstrzelanie polskich cywili przez niemieckie wojska w listopadzie 1939 roku w pobliżu Bydgoszczy

Rozstrzelanie polskich cywili przez niemieckie wojska w listopadzie 1939 roku w pobliżu Bydgoszczy

Za kilka miesięcy znana ma być koncepcja utworzenia w Berlinie miejsca pamięci, poświęconego polskim ofiarom II wojny światowej. Pracuje nad nią grupa robocza, powołana w lutym przez niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Sposób prac nad koncepcją skrytykowali dwaj niemieccy historycy Stephen Lehnstaedt oraz Wolfram Meyer zu Utrup, który jest także członkiem zarządu Federalnego Związku Towarzystw Polsko-Niemieckich.

W artykule, opublikowanym w piątek (18.06.2021) na stronie internetowej dziennika „Der Tagesspiegel” wskazują oni, że przygotowanie koncepcji niemiecki rząd powierzył nie jednej z dużych berlińskiej instytucji muzealnej, które mogą pochwalić się wieloma sukcesami w przekazywaniu wiedzy historycznej, ale „grupie roboczej, która pracuje niepublicznie niczym konklawe”.

Społeczeństwo obywatelskie na uboczu

„Należą do niej przede wszystkim ci eksperci, którzy wcześniej żądali wyłącznego pomnika polskich ofiar II wojny światowej, co niemiecka dyplomacja popierała skrycie licząc, że odpowie tak na podnoszone w Warszawie raz po raz żądania reparacji. Na uboczu pozostaje ‘zaangażowanie obywatelek i obywateli, które uhonorowano w decyzji Bundestagu jako kluczowe dla polsko-niemieckiej ‘historii pojednania'. W tym kraju są to choćby Towarzystwa Polsko-Niemieckie, które od lat 70. XX wieku znaczącą przyczyniają się do porozumienia obu krajów” – piszą autorzy.  I dodają, że z polskiej strony rolę taką odgrywają przede wszystkim organizacje ofiar niemieckiej okupacji, ocalałych i ich potomków, „które również nie znajdują posłuchu”. 

Touro College Berlin - Prof. Dr. Stephan Lehnstaedt

Profesor Stephan Lehnstaedt, Touro College Berlin

 „Ta ‘profesjonalizacja’ ignoruje fakt, że miejsce pamięci, które ma służyć jednocześnie spotkaniom i rozliczeniu z historią, musi zostać zaakceptowane przez społeczeństwa obywatelskie w Niemczech i Polsce. Doświadczenie od dawna pokazuje, że porozumienie w żadnym razie nie może pozostać ograniczone do przemówień o II wojnie światowej” – piszą historycy.

Oceniają też, że „skala upadku cywilizacyjnego lat 1939-1945” będzie dobrze widoczna tylko wówczas, jeżeli ukazana zostanie w kontekście historii stosunków obu narodów. „Z pedagogicznego punktu widzenia zawężenie do aspektów wojny i zbrodni jest mało pomocne. Szczególnie dla młodzieży różnorodne, sprzeczne aspekty procesów historycznych są podstawą nauki historii” – podkreślają, przestrzegając przed „konfrontowaniem młodych ludzi tylko z okropnościami”.

„Idealna lokalizacja”

Jak twierdzą, interpretacja przeszłości wyłącznie pod hasłem nacjonalizmu jest jej zwykłym zafałszowaniem, a także byłoby zawężeniem historii wielonarodowej Polski do losu narodu polskiego. „Inne grupy, jak Ukraińcy, Białorusini, Litwini, Łemkowie, Żydzi czy Romowie – a nawet Niemcy – i ich etniczno-kulturowe tożsamości jako obywateli polskich zostałyby przemilczane” – piszą Lehnstaedt i Meyer zu Uptrup.

Podkreślają, że należy jeszcze znaleźć odpowiednią lokalizację miejsca pamięci w Berlinie, która wpasuje się w krajobraz istniejących, jak i planowanych miejsc pamięci, jak centrum dokumentacji o historii niemieckiej okupacji w Europie. I oceniają, że idealną lokalizacją byłby park historyczny na terenie byłego więzienia w berlińskiej dzielnicy Moabit w pobliżu Dworca Głównego. Tamtejszy więzienny kościół był w 1847 roku miejscem „procesu berlińskiego” przeciwko 254 członkom polskiej konspiracji w zaborze pruskim, oskarżonym o zdradę stanu, w tym przywódcy Powstania Wielkopolskiego Ludwika Mierosławskiego. W marcu 1848 r. skazani Polacy zostali ułaskawieni i zwolnieni z więzienia, witani wiwatami przez demonstrujących w ich obronie mieszkańców Berlina.

Zdaniem autorów taka lokalizacja miejsca pamięci pozwoli konkretnie uchwycić „całą wielowarstwowość wspólnej przeszłości. Ich zdaniem „próba antycypacji rzekomych życzeń sąsiadów i pomijanie centralnych aspektów historii oraz ograniczenie tysiącletniej historii stosunków do jej najczarniejszych rozdziałów, mijałyby się z celem”.

 

Redakcja poleca