70 lat Biura Poszukiwań Niemieckiego Czerwonego Krzyża | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 06.05.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

70 lat Biura Poszukiwań Niemieckiego Czerwonego Krzyża

Tysiące osób prosi Niemiecki Czerwony Krzyż o pomoc w znalezieniu zaginionych bliskich. Brak wiedzy o losach bliskich jest dla nich tak straszny, jak fizyczny ból. Od 70 lat pomaga im Biuro Poszukiwań.

Dwóch braci, którzy nie wiedzieli o swoim istnieniu. Młoda kobieta, która w czasie ucieczki straciła z oczu rodzinę. Jedni rozdzieleni w czasie II wojny światowej, drudzy w czasie wojny domowej w Syrii. Biuro Poszukiwań Niemieckiego Czerwonego Krzyża (NCK) od 70 lat niesie pomoc w odnajdywaniu zaginionych w czasie konfliktów zbrojnych i łączeniu rozdzielonych na skutek wojen rodzin.

Rodzice Ernsta Wohlfarta uciekali w czasie wojny z Pomorza w okolice Husum w północnych Niemczech. O tym, że ma jeszcze starszego brata, Ernst dowiedział się dopiero, gdy przeszedł na emeryturę. Jego matka oddała pierwsze dziecko do adopcji zaraz po porodzie. Kilka lat po jej śmierci uwaga wypowiedziana przez jednego z krewnych wzbudziła podejrzenia Ernsta Wohlfarta: Opowiadał on o jakimś dziecku w domu rodziców, które widział już w 1941 roku. Ale Wohlfart był pewny, że urodził się w 1943 roku. To skłoniło go do intensywnych poszukiwać, w wyniku których otrzymał kluczową informację od Niemieckiego Czerwonego Krzyża.

Odnaleziony starszy brat z Berlina

DRK Suchdienst

Rudolf Seiters: Be brak wiedzy o losach bliskich jest tak straszny jak fizyczny ból

– Zadzwonił wieczorem – opowiada, tłumiąc łzy, o pierwszej rozmowie telefonicznej ze swoim odnalezionym bratem Hansem-Joachimem. Mieszka on niedaleko Berlina i nosi nazwisko drugich rodziców. Ernst nigdy nie znalazłby go bez pomocy NCK. A szukał go na Pomorzu w Polsce i w Berlinie. Dopiero, gdy zwrócił się do Biura Poszukiwań Niemieckiego Czerwonego Krzyża w Kilonii, jego wysiłki zostały ukoronowane sukcesem. Biuro posiadało dwa nazwiska braci w swojej kartotece, w której zarejestrowanych jest ogółem 20 milionów osób.

Ojciec Ernsta Wohlfarta dostał się w czasie wojny do niewoli brytyjskiej w Libii i wrócił z niej do domu dopiero w 1949 roku. Poszukiwał go NCK. W 1955 roku do Biura Poszukiwań w Kilonii skierowano zapytanie z byłej NRD. Rodzice, którzy wychowywali brata chcieli uprawomocnić adopcję. Dlatego musieli się skontaktować z rodzicami Ernsta Wohlfarta. Wtedy Niemiecki Czerwony Krzyż przekazał im ich adres. Rodzice Ernsta trzymali w tajemnicy istnienie pierwszego dziecka aż do śmierci. O powodach tego można tylko spekulować. Matka Ernsta była w ciąży, gdy rodzice brali ślub. Może skłonił ją do oddania dziecka do adopcji mąż.

Czułem bliskość

Bracia wzrastali w dwóch częściach podzielonych Niemiec – jeden na wschodzie, drugi na zachodzie. Nic nie wiedzieli o swoim istnieniu. – Czułem bliskość - powiedział Wohlfahrt po pierwszym spotkaniu z bratem w 2012 roku. – On może tego nie czuł. Czuł, że się go wyrzeczono.

Ojciec, który go przygarnół opowiadał kiedyś Hansowi-Joachimowi: „Twoja matka przyszła kiedyś z wózkiem i powiedziała: ‘To masz go' ”. Bracia teraz często rozmawiają przez telefon i już kilkakrotnie spędzali razem urlop.

Pragnienie ostatecznej pewności

DRK Suchdienst

Niemiecki Czerwony Krzyż udostępnił w 1962 roku zdjęcia osób zgłoszonych jako zaginione. Byłym żołnierzom dawano je do przejrzenia, żeby rozpoznali swoich kolegów w wojsku i poinformowali o ich losie

Determinacja, z jaką Ernst Wohlfahrt poszukiwał informacji o swym nieznanym bracie nie jest niczym wyjątkowym, mówi Dorota Dziwoki, szefowa centrum koordynacyjnego biur poszukiwań przy Sekretariacie Generalnym NCK. Szczególnie w wieku emerytalnym wielu ludzi zajmuje się swoją tożsamością i losami zaginionych w wojennej zawierusze krewnych. – Pragną ostatecznej pewności – wyjaśnia Dorota Dziwoki.

Lecz rzadko zdarza połączenie rozdzielonych kiedyś rodzin. Gros spraw to wyjaśnienie zaginięcia, informacje o zgonie lub odnalezienie miejsca pochówku. Dzięki informacjom, które Niemiecki Czerwony Krzyż otrzymuje do dzisiaj z rosyjskich archiwów, udało się od początku lat 90-tych rozwiązać ćwierć miliona takich przypadków, poinformował prezes zarządu głównego NCK Rudolf Seiters.

Jest jeszcze wiele do zrobienia

70 lat po zakończeniu wojny ciągle nie wyjaśniono 1,3 mln spraw dotyczących odnalezienia osób. Niemiecki Czerwony Krzyż wykorzystuje swoje doświadczenia na tym polu na całym świecie w celu łączenia rodzin po zakończeniu konfliktów zbrojnych, ucieczek czy po klęskach żywiołowych.

Podobnie, jak po zakończeniu II wojny światowej, pracownicy Biura Poszukiwań starają się odnaleźć zaginionych bliskich posługując się ich zdjęciami. Od 2013 roku 18 narodowych stowarzyszeń Czerwonego Krzyża uruchomiło w internecie platformę, gdzie poszukujący swoich bliskich mogą postować ich zdjęcia.

- Brak wiedzy o losach bliskich jest tak straszny, jak fizyczny ból – mówi prezes zarządu NCK Rudolf Seiters. 70 procent spraw kończy się sukcesem, wyjaśnia i przytacza przykład Syryjki Nabili Karmi z Damaszku, która w czasie ucieczki do Niemiec straciła kontakt z rodzicami. Trzydziestolatkę rozpoznał na zdjęciu w internecie w Turcji jej ojciec. Niemiecki Czerwony krzyż pomógł nawiązać najpierw kontakt telefoniczny. Rozmowa telefoniczna była tak poruszająca jak podobny pierwszy kontakt z bratem Ernesta Wohlfahrta. – Tylko płakaliśmy, słowa utkwiły nam w gardle – opowiada Nabila.

dpa / Barbara Cöllen

Reklama