Wschodnia Ukraina: po emeryturę przez ziemię niczyją | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 29.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Wschodnia Ukraina: po emeryturę przez ziemię niczyją

Między terenami w rękach separatystów a miastami kontrolowanymi przez siły rządowe kursują dzień w dzień minibusy. Podróżują przeważnie ludzie w podeszłym wieku, którym nie wypłaca się już rent i emerytur na miejscu.

Pro Russicher Milizionär in der Ostukraine

Kontrole pojazdów

Minibus jest przepełniony. Na dworcu autobusowym sprzedano więcej biletów niż jest miejsc w pojeździe. Dziesięciu pasażerów jedzie na stojąco. Większość podróżnych to emeryci i renciści.

Między terenami znajdującymi się w rękach separatystów a miastami kontrolowanymi przez siły rządowe kursują obecnie dzień w dzień dziesiątki takich minibusów.

- Kiedyś taka podróż trwała dwie godziny. Teraz, gdy szczęście dopisze, cztery. Nie jedzie się drogą państwową, lecz przez wioski i miasteczka. Tylko dlatego , żeby nas nie złapali - mówi siedząca z brzegu staruszka.

Pasażerowie wybuchają śmiechem. - Kto miałby ochotę nas aresztować? – Żeby nie trafiły w nas bomby - poprawia się staruszka i dodaje: Ale pieszo byłoby jeszcze dalej. Znów wszyscy się śmieją.

Minibusami podróżują studenci i emeryci

Dwie dziewczyny opowiadają: - Raz obok naszego minibusa detonował granat. Bardzo się wtedy przestraszyłyśmy. Można powiedzieć, że nie żyjemy w nudnych czasach. Ale szczerze mówiąc mamy tych walk po dziurki w nosie.

Ostukraine Krise Studenten der Universität Donezk in der Uni Winnizja

Ci studenci nadal studiują w Doniecku kontrolowanym przez separatystów

Obie są studentkami. Jadą na weekend do rodziców mieszkających na terenach opanowanych przez separatystów. Ich wyższe uczelnie przeniesiono do miast kontrolowanych przez siły rządowe. Takie było rozporządzenie prezydenta Poroszenki.

Natomiast emeryci i renciści są w drodze, bo Ukraina podjęła brzemienną w skutki decyzję. Wstrzymała działalność systemu bankowego w tak zwanych Republikach Ludowych i tym samym nie wypłaca już rent i emerytur. Kto chce otrzymać należną mu emeryturę, musi zgłosić się w urzędzie, poza terenami kontrolowanymi przez prorosyjskich separatystów. Tam też ci ludzie mogą podjąć pieniądze w banku; przeważnie około 60 euro (w przeliczeniu) miesięcznie. Już na sam przejazd wydają jedną piątą emerytury.

- To rozporządzenie jest skandalem - uważa 78-letnia pasażerka. – Ale skargi nic nam nie pomogą. Musimy wziąć na siebie trudy podróży. W końcu trzeba z czegoś żyć. Rząd Ukrainy pewnie nie uważa nas już za swoich obywateli. W przeciwnym razie tak by nas nie traktował. Teraz czekamy tylko na to, że odbiorą nam paszporty.

Blokady drogowe i kontrole pasażerów

Minibus zwalnia, dojeżdża do blokady drogowej sił rządowych. Ciężkiego sprzętu wojskowego nie widać. Ale po prawej i lewej stronie drogi przebiegają okopy. – Ukraińcy zakopali w ziemi również czołgi i haubice – twierdzą pasażerowie minibusa.

Niecałe dwa kilometry dalej znajduje się blokada drogowa separatystów. Teren między obu blokadami jest ziemią niczyją. Położone tam wioski znajdują się w najtrudniejszej sytuacji. Pomocy nie mogą się spodziewać ani z jednej, ani też z drugiej strony.

Bojownik, z przewieszonym przez ramię karabinem maszynowym, kontroluje dokumenty pasażerów. Ten młody człowiek wygląda na zmęczonego.

Mężczyźni w wieku do 55 lat a kobiety do 35 lat mają opuścić pojazd. Niektórzy muszą odsłonić ramiona. Bojownik sprawdza, czy nie noszą broni.

Tak było też w czasie II wojny światowej

Gdy pojazd rusza, 78-letnia kobieta mówi, że nie może tego wszystkiego zrozumieć. – Przecież w tym wieku nikt nie chce umierać. Nikt nie chce w tym wieku walczyć: ani po jednej, ani po drugiej stronie. Oczywiście, że jest paru szaleńców, ale to mniejszość. Tak było też w czasie II wojny światowej. Wkroczyli faszyści. Choć wśród Niemców byli też tacy, którzy przynosili nam leki. Opowiadała o tym moja matka.

Po ponad trzech godzinach minibus dojeżdża do rogatek Doniecka. Podróż trwała krócej niż myślano, ponieważ od dwóch tygodni „obie strony już nie strzelają do siebie nawzajem tak intensywnie”.

Jednak w trwały rozejm większość pasażerów tego busa na razie nie wierzy.

d.radio.de / Iwona D. Metzner

Reklama