Wioska pod wiatrakami | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 08.07.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Wioska pod wiatrakami

Siłownie wiatrowe i systemy solarne mają zastąpić elektrownie atomowe. Ale jak pozyskać dla nich większość? Tak, jak w tej wsi w Brandenburgii!

O czystej, zielonej energii dobrze jest poczytać czasem w gazecie, ale nie każdemu podobają się wielkie wieże siłowni wiatrowych i hałas wytwarzany przez łopaty wirnika jej turbiny. Okazuje się jednak, że można pogodzić interesy zwolenników i przeciwników wiatraków, jeśli wspólnie wypracuje się model użytkowania farmy wiatrowej tak, jak uczynili to mieszkańcy wioski Schlalach w Brandenburgii.

Ratunku, wiatraki!

Bürgerwindpark Schlalach

Maszt + wirnik = 180 m!

Farma wiatrowa w Schlalach liczy 16 elektrowni. Trudno ich nie zauważyć. Łączna wysokość masztu i wirnika każdej z nich wynosi 180 metrów! Kiedy w 2002 roku mieszkańcy Schlalach dowiedzieli się, że pola i łąki pomiędzy wsią i przebiegającą w pobliżu autostradą zakwalifikowano jako "teren nadający się na skoncentrowaną strefę lokalizację turbin wiatrowych", ich pierwszą reakcją był okrzyk oburzenia, że gigantyczne maszty turbin zeszpecą wioskowy krajobraz.

Z góry było jednak wiadomo, że protesty, nawet najgłośniejsze, nie zdadzą się na nic, bo niemieckie przepisy dotyczące gospodarki przestrzennej dopuszczają budowę takich instalacji na wydzielonych obszarach. Oliwy do ognia dolały wizyty przedstawicieli firm stawiających i użytkujących później te instalacje. Okazało się, że najlepsze miejsca pod budowę masztów są na ziemi należącej do ponad stu rolników z Schlalach. Ci, na terenie których stanęłyby takie maszty, mogli liczyć na spore zyski z tytułu dzierżawy gruntu.

Bürgerwindpark Schlalach

Wioskowa farma wiatraków w Schlalach

A inni? Czy ich "udział" w tym przedsięwzięciu miał się ograniczyć do wysłuchiwania irytującego hałasu powodowanego przez wirniki turbin? Wojna domowa, a raczej wioskowa, wisiała już w powietrzu. Na szczęście konfliktowi udało się zapobiec w sposób, który może być przykładem dla innych. Mieszkańcy wioski powołali inicjatywę obywatelską pod nazwą "Windkraft in Schlalach" (Energia wiatrowa w Schlalach). Na początku zrzeszała ona tylko 15 rolników, potem dołączyli do nich następni.

Zgoda buduje

Bürgerwindpark Schlalach

Peter Hahn ( w środku)

Członkowie inicjatywy potrafili przekonać wioskową społeczność, że chcą działać w jej interesie i nie będą mnożyć konflikty, tylko im zapobiegać w drodze porozumienia wszystkich zainteresowanych. Jak mówi jeden z jej członków założycieli, Peter Hahn, pierwszym posunięciem tego gremium była prośba, skierowanę do wszystkich właścicieli gruntów nadających się na dzierżawę pod maszt, żeby nie podpisywali na własną rękę żadnych umów z producentami turbin, tylko wybrali tego, który wzaoferuje najlepsze warunki dla wszystkich.

Członkowie inicjatywy wysłali obszerny katalog pytań do 30 firm projektujących i instalujących siłownie wiatrowe. Dwadzieścia z nich udzieliło nań odpowiedzi. Po kilku miesiącach szczegółowych dyskusji z ekspertami od energetyki wiatrowej i prawnikami, postanowiono przychylić się do oferty złożonej przez firmę Enercon, największego niemieckiego producenta siłowni wiatrowych.

Kosztem 62 milionów euro w latach 2010 - 2011 w Schlalach powstało 16 siłowni wiatrowych. Ich inwestorem i użytkownikiem jest specjalnie w tym celu powołana do życia spółka-córka firmy Enercon. Kierowniczka całego projektu, Vera Silber, co trzy miesiące odwiedza wioskę, żeby poinformować się na bieżąco o wszystkim, co dotyczy eksploatacji tej farmy, która wytwarza 60-t razy więcej energii, niż potrzeba jej wioskowej społeczności, liczącej około tysiąca mieszkańców.

Bürgerwindpark Schlalach

Vera Silber (pierwsza z prawej)

Obie strony żyją w godnej podziwu symbiozie. Firma eksploatująca farmę ma stałego partnera do rozmów w osobach członków zarządu inicjatywy "Energia wiatrowa w Schlalach". Zarząd informuje o wszystkim jej członków i mieszkańców wsi. Nie ma przesady w twierdzeniu, że mamy tu do czynienia z pierwszą w Niemczech, a może i na świecie, "wioskową farmą wiatraków". Oto dowód!

Nasza farma

Wszyscy właściciele gruntów, na których można było wybudować maszty elektrowni wiatrowych, weszli w skład grupy, która dzieli się zyskami z tytułu ich dzierżawy. W ten sposób nie tylko udało się uniknąć konfliktu pomiędzy tymi, których grunty wybrał inwestor, ale także tak zaprojektować farmę, żeby jak najlepiej wpisała się w krajobraz.

Roczny zysk z dzierżawy wynosi 18.000 euro. Ale tyle dostałaby tylko szesnastka wybranych, bo tyle wybudowano do tej pory masztów z umieszczonymi na nich turbinami. Tymczasem w Schlalach zarabiają wszyscy. Cała setka rolników, wchodzących w skład zrzeszenia posiadaczy gruntów należących do obszaru farmy. Ich zysk jest wprost proporcjonalny do wielkości ich działki. Średnio wynosi on trzy tysiące euro rocznie.

Nie wszyscy mieszkańcy wioski są jednak rolnikami, a nie wszyscy rolnicy mają ziemię na obszarze farmy. Mimo to i oni partycypują w zyskach. Inicjatywa "Energia wiatrowa w Schlalach" postanowiła bowiem, że na razie nie będzie się nikomu niczego wypłacać, tylko zarobione na farmie pieniądze trafią na wspólne konto, które zacznie "działać", kiedy zgromadzi się na nim 300.000 euro.

Bürgerwindpark Schlalach

Ta farma ma stu właścicieli!

Konto to jest własnością wioskowej fundacji obywatelskiej. Co roku przeznaczać się będzie zeń 50.000 euro na finansowanie wioskowych projektów, takich jak utrzymanie dróg i instalacji, praca z młodzieżą, opieka nad ludźmi starszymi i inne. Dodawszy do tego zyski ze sprzedaży nadwyżek prądu i przyszłe podatki, które też trafią do gminnej kasy, w ciągu dwudziestu lat eksploatacji farmy fundacja wzbogaci się o ponad 3,3 mln euro. Z tych i innych pieniędzy planuje się kupić od firmy Enercon jak najwięcej turbin, które wtedy pracowałyby już w stu procentach na tę niezwykłą wioskę pod wiatrakami.

Richard A. Fuchs / Andrzej Pawlak

Red. odp.: Barbara Cöllen