Walka o dostęp do internetu pod własnym nazwiskiem | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 18.06.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Walka o dostęp do internetu pod własnym nazwiskiem

Czy opinię w sieci powinno się autoryzować własnym nazwiskiem? W Niemczech trwa zagorzała dyskusja na ten temat. Ile ludzi, tyle opinii.

Wiele z tego, co czytamy na internetowych forach, jest trudne do wytrzymania. A że autorami sporej części tych opinii są anonimowi użytkownicy, sytuacja staje się jeszcze trudniejsza. Łatwo jest bowiem anonimowo podżegać, obrażać czy grozić bez ryzyka, że trzeba będzie ponieść tego konsekwencje.

Przyczyny aktualnej debaty

Szefowa CDU Annegret Kramp-Karrenbauer (AKK) swoim żądaniem wprowadzenia w sieci jasnych zasad i reguł wywołała gwałtowną dyskusję w Niemczech. Celem najnowszego ataku AKK stały się internetowe komentarze środowisk skrajnie prawicowych nt. zabójstwa Waltera Lübcke, przewodniczącego prezydium rejencji Kassel. We wpisach roiło się od szyderstw, wyrazów radości oraz zadowolenia. Pojawiły się również nawoływania do mordowania polityków. „Musimy przedyskutować czy wszystko jest dopuszczalne w sieci, czy nie potrzebujemy surowszej netykiety – powiedziała Annegret Kramp-Karrenbauer.  I jak oświadczyła: „Chcę wiedzieć, kto kryje się za takimi komentarzami”. Ludzka skądinąd reakcja szefowej CDU  wywołała tymczasem gwałtowne reakcje. 

Annegret Kramp-Karrenbauer i Manfred Weber są za dostępem do Internetu pod własnym nazwiskiem

Annegret Kramp-Karrenbauer i Manfred Weber są za dostępem do Internetu pod własnym nazwiskiem

Pod własnym nazwiskiem

Ten, kto choć odrobinę wczuje się w sytuację rodziny zamordowanego Waltera Lübcke, która oprócz żałoby musi skonfrontować się dodatkowo z nienawiścią i szyderstwem w internecie, może zrozumie, że wprowadzenie obowiązku używania własnego nazwiska w sieci mogłoby mieć sens.

Być może zmalałaby odpowiednio liczba szyderczych komentarzy. Przy tym podpisanie swojej opinii własnym nazwiskiem, bez względu na to czy pisana jest ona w tonie obraźliwym czy nie, wydaje się być czymś oczywistym. 

Przewodnicząca CDU nie jest w swoich żądaniach odosobniona. Za pisaniem komentarzy pod własnym nazwiskiem jest także przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schäuble (CDU) oraz Manfred Weber (CSU) kandydat Europejskiej Partii Ludowej na szefa KE. Bowiem wielu polityków niezależnie od swojej orientacji zebrało i zbiera negatywne doświadczenia z anonimowymi obelgami w sieci.

Bez nazwisk

Tymczasem negatywnie opcję tę oceniają liczni blogerzy i działacze internetowi. Ich zdaniem, za zachowaniem anonimowości w sieci przemawia sporo argumentów. Szczególnie w przypadku chorób, katastrof czy np. problemów z potomstwem użytkownicy kryją się zazwyczaj za pseudonimami, bo nie chcą, by o ich problemach dowiedziała się rodzina, pracodawcy, sąsiedzi czy znajomi.

Warto też pamiętać, że „Internet niczego nie zapomina”. Kto kiedykolwiek opublikował coś pod własnym nazwiskiem w sieci, będzie ewentualnie odpowiadał za to także dekady później, bez względu na to czy zmienił zdanie. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że w wielu krajach wolność słowa jest mocno ograniczana. Kto odważy się tam otwarcie w internecie na krytyczną wypowiedź pod adresem rządzących, ryzykuje nawet własne życie.

No i nie można zapominać o Facebooku, który opowiada się za publikowaniem pod własnym nazwiskiem i od lat próbuje nakłonić do tego użytkowników. Korzyści dla Facebooka są widoczne jak na dłoni. Znając nazwiska swoich użytkowników poszerza on nieustannie swoją wiedzę o nich zdobywając informacje na innych kanałach. Nasuwa się jedynie pytanie, czy rzeczywiście tego chcemy?

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Zresztą przykład Korei Południowej dowiódł, że wprowadzenie tam w 2007 r. dostępu do internetu pod własnym nazwiskiem tylko w niewielkim stopniu ograniczyło obraźliwe komentarze i wypowiedzi. Dlatego sąd najwyższy szybko anulował to rozwiązanie.

Co dalej?

Jak widać, są takie obszary w internecie, gdzie zachowanie anonimowości ma jak najbardziej sens. Jednocześnie dobrze byłoby na początek jasno zdefiniować, w jakim przypadku uzasadnione byłoby używanie w sieci własnego nazwiska. Wprowadzenie ryczałtem takiego obowiązku w całym internecie mogłoby się okazać zbyt krótkowzroczne.

Redakcja poleca

Reklama