W prasie: Niejasne przyczyny wypadku polskiego autokaru | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 12.05.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

W prasie: Niejasne przyczyny wypadku polskiego autokaru

Plama oleju, a może prędkość – nie ma zgody, co do przyczyn wypadku polskiego autokaru we wrześniu ub.r. na obwodnicy Berlina. Dzienniki piszą też o okolicznościach porównania Tuska do Hitlera i drożyźnie na EURO.

Der nach einem schweren Unfall zerstörte Reisebus wird am Sonntag (26.09.2010) am Autobahnkreuz Schönefeld auf dem Berliner Ring unweit der brandenburgischen Ortschaft Rangsdorf abgeschleppt. Zwölf Menschen starben nahe Berlin bei dem bislang schwersten Busunglück in diesem Jahr in Deutschland. Alle Toten stammten aus Polen. Foto: Patrick Pleul dpa/lbn

Adolf Hitler – nazwisko, które padło podczas piątkowej debaty parlamentarnej w Polsce, odbiło się echem w niemieckich mediach. Frankfurter Allgemeine Zeitung w dzisiejszym wydaniu pisze: „podczas debaty w Sejmie Kaczyński porównuje Tuska do Hitlera. (…) Narodowo-konserwatywna opozycja (…) ostro atakowała reformę emerytalną. Kaczyński powiedział, że nowe reguły przechodzenia na wcześniejszą emeryturę będą skutkowały tak niskimi świadczeniami, że starszych ludzi może czekać śmierć głodowa”. „Emerytury są poniżej wszelkiego minimum, nawet biologicznego” – cytuje dziennik byłego premiera. „Zarzuty Kaczyńskiego osiągnęły szczyt w słowach, że skala „szkodliwość” Tuska przechodzi nawet „wyobrażenia Hitlera w odniesieniu do Polaków.”

Olej? Prędkość? A może zbyt ostry manewr polskiego kierowcy?

Plama oleju na nawierzchni, a może nadmierna prędkość – nie ma zgody, co do przyczyn wypadku polskiego autokaru we wrześniu ub.r. na obwodnicy Berlina, piszą dzisiejsze dzienniki w Niemczech. „Rzeczoznawcy nie potrafią wyjaśnić przyczyn wypadku”– informuje dziennik Berliner Morgenpost w swoim wydaniu online.Jaki przebieg miał wypadek z czternastoma ofiarami śmiertelnymi i ponad 30 ciężko rannymi – eksperci nie są zgodni we wszystkich kwestiach. Dwóch rzeczoznawców stwierdziło (…), że nie można wykluczyć błędu kierującej pojazdem na śliskiej nawierzchni. Jednak, jak do niego doszło, i co się dokładnie stało, pozostaje dla ekspertów zagadką.(…) Samochód sprawczyni wypadku musiał w nietypowej sytuacji drogowej wpaść w tor jazdy autobusu” – przytacza portal słowa Karstena Laudiena, niemieckiego rzeczoznawcy, który, co podkreśla dziennik – stwierdza również, że „nie można powiedzieć, w jaki sposób auto rzeczywiście się poruszało. Badanie nie wykazało żadnej awarii technicznej pojazdu. Oskarżonej (o spowodowanie wypadku, red.), byłej pracownicy Komendy Głównej Policji w Berlinie został postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. (…) Prawdopodobną przyczyną wypadku był błąd spowodowany przez kierującą pojazdem kobietę. Najprawdopodobniej niewystarczająco dostosowała prędkości do warunków pogodowych.(…) To, z jaką prędkością poruszało się auto kierowane przez kobietę, pozostaje kwestią sporną”. Jak pisze portal, opinie ekspertów – czy było to do 50 km/h, czy znacznie powyżej – są różne. Zdaniem jednego z nich „kierowca autobusu nie miał czasu na reakcję”, inny zaś (…) podkreślał, że auto wprawdzie przyczyniło się do tego, że autobus wpadł na filar wiaduktu, ale także kierowca autobusu wykonał ostry manewr skrętu. Ekspert dodał również, że rekonstrukcja przebiegu wypadku nie przyniesie „jednoznacznej odpowiedzi“.

„Obrona domaga się opinii rzeczoznawcy dotyczącej warunków drogowych na miejscu katastrofy. „Zdaniem Carstena R. Hoeniga – pisze dziennik – nie można wykluczyć, że do wypadku doszło z powodu plamy oleju na nawierzchni (…). Oskarżyciele posiłkowi odrzucają wniosek obrony, jednak sąd nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. Jeżeli sąd uwzględni postulat obrony, proces będzie musiał zostać odroczony do czasu przedłożenia ekspertyz. Wg dotychczasowego kalendarza procesu mowa oskarżycielska i obrończa mają być wygłoszone 25 maja, wyrok zapaść 1 czerwca.”

Kosztowne ME


„ME w Polsce i na Ukrainie mogą okazać się kosztowne – pisze w wydaniu online Financial Times Deutschland – jednak dla organizatorów nie powinno mieć to znaczenia: oni skoncentrowani są bardziej na zamożnych turystach. To przede wszystkim kibice na Ukrainie (…) będą musieli sięgnąć głębiej do kieszeni (…) jednak także współgospodarz, Polska, bywała już bardziej atrakcyjna cenowo. Im dzielnica położona jest bliższej Stadionu Narodowego, tym bardziej hotelarze i właściciele prywatnych kwater zdają się dostrzegać jedynie duże zyski. Jeden z hoteli nieopodal stadionu (…) podniósł ceny dziesięciokrotnie. Nie ma możliwości przenocowania w nim poniżej 700 euro za noc. Jednak niektórzy wynajmujący mają litość dla mniej zamożnych fanów i oferują miejsce do kempingu w ogródku za 10 euro za noc. Jednak sami organizatorzy liczą na rzesze zamożnych fanów, przede wszystkim z Rosji. Dawne lotnisko Modlin pod Warszawą (…) będzie otwarte dla prywatnych awionetek. Jak donoszą polskie media, już dziś jest pokaźna ilość zapytań ze strony rosyjskich fanów, którzy na ME chcą przylecieć własnym samolotem.”

Agnieszka Rycicka

red. odp. : Małgorzata Matzke

Reklama