USA kontra Chiny, czyli walka o dominację na rynku energii
22 kwietnia 2026
Niezależnie od tego, jak skończy się wojna między Stanami Zjednoczonymi a Iranem światowe rynki energetyczne będą potrzebowały sporo czasu, by wrócić do normalności. Wielu obserwatorów jest przekonanych, że gwałtowny wzrost cen paliw stanie się impulsem do rozwoju energii odnawialnych.
Na tle próby sił w Zatoce Perskiej dwie największe gospodarki świata grają o to, jak będzie wyglądała przyszła globalna architektura energetyczna – i kto będzie nią rządził.
Gracze: Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa, który z pełnym zaangażowaniem zwiększa produkcję ropy i gazu, orazChiny, które od ponad dziesięciu lat przechodzą transformację z największego emitenta CO2 na świecie do globalnego lidera rewolucji energetycznej.
Amerykanie chcą jak najdłużej utrzymać erę paliw kopalnych, podczas gdy Chińczycy krok po kroku realizują strategię dominacji nad światem dzięki panelom słonecznym, akumulatorom i samochodom elektrycznym „made in China”.
Ropa i gaz jako dźwignia polityki USA
Jak mówi ekspert ds. energii Andreas Goldthau w wywiadzie dla DW, w Stanach Zjednoczonych wyraźnie widać realizację agendy tzw. dominacji energetycznej.
– Opiera się ona przede wszystkim na paliwach kopalnych i zakłada wykorzystywanie ogromnego bogactwa energetycznego USA jako narzędzia polityki zagranicznej. Ta strategia posuwa się bardzo daleko, aż do prób podporządkowania sobie innych państw bogatych w surowce, takich jak Wenezuela. W praktyce chodzi o kontrolę nad ich zasobami, produkcją oraz eksportem – ocenia Goldthau, dyrektor Willy Brandt School of Public Policy na Uniwersytecie w Erfurcie.
Chiny stawiają na czyste technologie
Jak podkreśla, po drugiej stronie są Chiny, które konsekwentnie stawiają na dekarbonizację, na sektor czystych technologii, obejmujący odnawialne źródła energii oraz energetykę jądrową, a także na ograniczanie importu ropy i gazu.
– To nie jest wyłącznie kwestia polityki klimatycznej. Wręcz przeciwnie, chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo gospodarcze – wyjaśnia Goldthau. Jego zdaniem Chińczycy wyraźnie zdali sobie sprawę, że są zależni od innych, aby utrzymać swój model gospodarczy, i z całych sił starają się temu przeciwdziałać.
– Chińczycy są największymi inwestorami w energię odnawialną i czyste technologie. Obecnie są liderami w dziedzinie technologii, których potrzebujemy, aby sprostać transformacji energetycznej – mówi Goldthau.
Niezależnie od tego, czy chodzi o inteligentne sieci energetyczne, energię słoneczną czy wiatrową – nic nie działa już bez chińskich produktów i komponentów, łącznie z pierwiastkami ziem rzadkich.
– W tej dziedzinie Chińczycy znacznie nadrobili zaległości, również w przypadku elektrolizerów (do produkcji zielonego wodoru - red.) i akumulatorów. Lista jest długa. Działania te służą z jednej strony budowaniu odporności gospodarczej, a z drugiej osiągnięciu określonego poziomu strategicznej autonomii i suwerenności – podkreśla Andreas Goldthau.
Już dziś, według analiz Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) i konsultantów z McKinsey, od 60 do 70 procent wszystkich samochodów elektrycznych na świecie produkowanych jest w Chinach. A ponieważ wzrost gospodarczy w Chińskiej Republice Ludowej słabnie, powstają ogromne nadwyżki produkcyjne, które w coraz większym stopniu eksportowane są do Europy.
Sukces programu „Made in China 2025”
Również w zakresie kluczowych technologii transformacji energetycznej Pekin ma wszystkie atuty w ręku. Chiny kontrolują około 80 procent globalnego łańcucha dostaw w sektorze fotowoltaicznym.
W niektórych podsektorach (takich jak produkcja płytek krzemowych) udział ten wynosi nawet ponad 95 procent. Według raportu Global EV Outlook opublikowanego przez IEA, tylko w pierwszej połowie 2025 roku Chiny zainstalowały więcej mocy fotowoltaicznej niż reszta świata łącznie.
W ostatnich latach znacznie wzrósł również udział Chin w światowej produkcji turbin wiatrowych. Według Światowego Stowarzyszenia Energii Wiatrowej (WWEA) oraz Bloomberg New Energy Finance (Bloomberg NEF) w 2025 roku na Chiny przypadało około 72 procent światowego rynku nowych turbin wiatrowych. Osiem z dziesięciu wiodących światowych producentów to obecnie chińskie przedsiębiorstwa, takie jak Goldwind czy Envision.
W latach 2020-2025 eksport zielonych technologii z Chin wzrósł ponad czterokrotnie, a według obliczeń think tanku energetycznego Ember w 2025 roku sektor czystej energii przyczynił się do ponad jednej trzeciej całkowitego wzrostu PKB Chin.
„Drill, baby, drill”
Z drugiej strony Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa hamują rozwój energii odnawialnej i mocno przyspieszają rozbudowę energetyki konwencjonalnej.
„Wierć, kochanie, wierć (Drill, baby, drill)” – wołał Trump do swoich zwolenników już podczas kampanii wyborczej. A wiercenie na pełnych obrotach to również credo ministra energii Trumpa, Chrisa Wrighta, założyciela i byłego szefa Liberty Energy, drugiej co do wielkości firmy zajmującej się szczelinowaniem hydraulicznym w Ameryce Północnej
– Nie jest tajemnicą, że Stany Zjednoczone pod rządami Trumpa realizują politykę „dominacji energetycznej”. Polityka ta jest prowadzona całkowicie jawnie. Minister energii Chris Wright mówi o tym już od lat. Dominację tę ma zapewnić zwiększenie przez Stany Zjednoczone krajowej produkcji ropy i gazu oraz eksportu. W tym celu zamierza się przejąć kontrolę nad zagranicznymi aktywami, na przykład w Wenezueli, a być może także w Iranie” – mówi Henning Gloystein, ekspert ds. energii prowadzący badania w londyńskim biurze nowojorskiej firmy doradczej Eurasia Group.
Wszystko dzięki rewolucji łupkowej
W ciągu zaledwie 20 lat Stany Zjednoczone przekształciły się z największego na świecie importera ropy i gazu w największego globalnego eksportera gazu oraz jednego z dominujących eksporterów ropy – oblicza minister ds. energii Wright. Stało się to możliwe dzięki „rewolucji łupkowej”, czyli boomowi szczelinowania hydraulicznego w USA, który spowodował ogromny wzrost wydobycia gazu ziemnego i ropy.
„Obecnie Stany Zjednoczone produkują więcej ropy niż Arabia Saudyjska i Rosja łącznie oraz więcej gazu ziemnego niż Rosja, Iran i Chiny łącznie – zapewniając sobie w ten sposób pozycję niekwestionowanego światowego lidera energetycznego” – stwierdza z przekonaniem Biały Dom na swojej stronie internetowej.
Ropa – geopolityczny czynnik władzy
Czy oznacza to, że dla Trumpa ropa naftowa jest przede wszystkim geopolitycznym czynnikiem władzy, który należy posiadać i kontrolować?
– Absolutnie – stwierdza ekspert z Eurasia Group w wywiadzie dla DW. Jego zdaniem widać to po sposobie, w jaki Stany Zjednoczone negocjują ze swoimi partnerami handlowymi. – W ubiegłym roku Stany Zjednoczone stwierdziły: w zamian za stosunkowo niskie cła Europa musi kupować więcej amerykańskiej ropy i gazu. Tę samą strategię rząd USA stosuje również wobec innych partnerów handlowych, takich jak Japonia, Tajlandia czy Indie. Przy tym Stany Zjednoczone stawiają na jak najdłuższe umowy dostaw – dodaje.
USA jako gwarant dużych dostaw gazu i ropy
– Stany Zjednoczone są największym źródłem wzrostu produkcji ropy naftowej na świecie – podkreśla Fatih Birol. Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) w Paryżu ostrzega jednak przed skupianiem się wyłącznie na paliwach kopalnych. – Nie wolno nam zapominać: bezpieczeństwo energetyczne w XXI wieku oznacza nie tylko dostępność ropy i gazu, ale także dywersyfikację łańcuchów dostaw w zakresie czystych technologii – mówi.
I w tej kwestii Chiny zdecydowanie przodują. „Rewolucja łupkowa” pomogła Stanom Zjednoczonym osiągnąć niezależność energetyczną i większe znaczenie geopolityczne. Do tego samego dążą również Chiny, zajmując pozycję światowego lidera w dziedzinie zielonych technologii. Do tego celu jest jednak jeszcze daleka droga: w końcu węgiel nadal zaspokaja około 60 procent całkowitego zapotrzebowania energetycznego Chin.
Według ekspertów ds. energii, Gloysteina i Goldthaua, globalny trend zmierza jednak wyraźnie w kierunku energii odnawialnych – i to niekoniecznie od czasu wojny w Iranie, blokady cieśniny Ormuz i wygórowanych cen ropy oraz gazu. Ale kto ostatecznie zwycięży? Dominacja energii kopalnej w USA czy promowane przez Pekin państwo oparte na energii elektrycznej?
– Gdybym miał teraz gdzieś zainwestować i postawić na coś, powiedziałbym, że jest to państwo oparte na energii elektrycznej, które nie tylko stara się kierować zaopatrzeniem w energię z krajowych źródeł, a tym samym w dużej mierze z odnawialnych źródeł energii, ale przede wszystkim opracowuje technologie, których potrzebują inni – mówi Andreas Goldthau.
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.
Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>