UE. Praworządność traci na epidemii | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 01.04.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

UE. Praworządność traci na epidemii

Bruksela patrzy bezradnie na poszerzanie władzy Viktora Orbana. Komisja Europejska ostrzega, że mimo zarazy nie przestaje przyglądać się sądownictwu w Polsce, ale zwleka z decyzjami co do „ustawy kagańcowej”.

Ursula von der Leyen (Reuters/F. Lenoir)

Szefowa KE Ursula von der Leyen

Węgierski parlament w ostatni poniedziałek [30.03.2020] przyjął przepisy, które podczas obecnego „stanu zagrożenia” pozwalają premierowi Viktorowi Orbanowi rządzić dekretami i nie ustanawiają – co jest przedmiotem szczególnej krytyki – granic czasowych dla takiego nadzwyczajnego rozwiązania. Teoretycznie, parlament (Orban i tak ma w nim większość konstytucyjną) może zakończyć „stan zagrożenia”, ale jeśli będzie mógł się zebrać. A w tym może przeszkodzić – rzeczywiste lub domniemane – ryzyko zarażenia. Ponadto, nowe prawo wprowadza kary więzienia za szerzenie fałszywych informacji związanych ze „stanem zagrożenia”, co – jak ostrzega wiele organizacji pozarządowych – może zostać wymierzone np. w dziennikarzy krytykujących działania rządu w sprawie epidemii.

– Komisja Europejska dyskutowała dziś o nadzwyczajnych przepisach przyjmowanych w związku z epidemią w krajach członkowskich. Rozmowa dotyczyła też Węgier. Komisja będzie monitorować tę sytuację w duchu współpracy – poinformował jej rzecznik Eric Mamer.

Premier Węgier Viktor Orban (Reuters/D. W. Cerny)

Niepokój KE wzbudza to, że premier Węgier Viktor Orban może rządzić dekretami

W ślad za pisemnym oświadczeniem Ursuli von der Leyen z wczoraj [31.03.20] powtarzał, że nadzwyczajne przepisy we wszystkich krajach muszą być współmierne, ograniczone w czasie, respektujące swobodę słowa i wolne media. Przyczyną deklaracji von der Leyen były Węgry, ale szefowa Komisji Europejskiej – zapewne dla uniknięcia zbytnich zadrażnień – nawet nie wymieniła Węgier z nazwy. – W pełni się zgadzamy – odpowiedział zatem Zoltan Kovacs, rzecznik Orbana. Tłumaczył, że nowe węgierskie przepisy są całkowicie zgodne z wymogami przypomnianymi przez von der Leyen.

Ostrożność von der Leyen, która ostatniej jesieni zaczynała swą kadencję z zamiarem „nowego otwarcia” w stosunkach Brukseli z władzami Polski i Węgier, spotkało się ze sporą krytyką m.in. ze strony wielu europosłów. Nowe prawo potępili szefowie klubu centrolewicy i liberałów, ale – obejmująca Fidesz – frakcja Europejskiej Partii Ludowej (EPL) jest nadal mocno podzielona w sprawie Orbana, więc poprzestała na ogólnych wezwaniach do zachowania zasad demokratycznych. A jej przewodniczący Manfred Weber na razie milczy i jedynie Duńczycy zaapelowali o wyrzucenie Węgrów z tego klubu. Partia Orbana jest tylko zawieszona w centroprawicowej międzynarodówce EPL, ale to nie przekłada się bezpośredni na prace frakcji europarlamentarnej EPL, w której Węgrzy są nadal pełnoprawnymi członkami.

Natomiast przewodniczący EPL Donald Tusk w liście skierowanaym do członków tej międzynarodówki w środę po południu napisał, że – choć teraz priorytetem jest walka z zarazą – "wkrótce przyjdzie czas", gdy przeciwnicy wyrzucenia Fideszu z EPL będą musieli ponownie przemyśleć swe stanowisko.

Matteo Renzi (Reuters/T. Gentile)

Były włoski premier Matteo Renzi chce usunięcia Węgier z Unii Europejskiej

Odebrać prawo głosu Orbanowi?

Do wyrzucenia Węgier z Unii (nie ma takiej prawnej możliwości), o ile Orban nie zrobi kroku w tył, wezwał były włoski premier Matteo Renzi. A szef luksemburskiej dyplomacji Jean Asselborn zaapelował o odebranie Węgrom prawa głosu na forum Unii (to wymagałoby jednomyślności wszystkich pozostałych krajów UE), ponieważ rząd Orbana „nie jest poddany demokratycznej kontroli ze strony swego parlamentu”.

– Przepisy o stanie nadzwyczajnym na Węgrzech: Epidemia wymaga właściwych reakcji, ale nie mogą zagrażać praworządności, odbierać władzy instytucjom demokratycznym i narażać praw podstawowych – już wcześniej napisał Michael Roth, niemiecki minister ds. UE. Jednak rządy innych krajów w Unii – nawet jeśli są krytyczne wobec Orbana – nie robią teraz nic więcej, choć teoretycznie, wobec braku działań von der Leyen, mają prawo same wszcząć postępowanie przeciwnaruszeniowe z finałem z TSUE.

– Nieadekwatność odpowiedzi Rady UE (kraje Unii) oraz Europejskiej Partii Ludowej rośnie wykładniczo z dnia na dzień – komentuje słowacki europoseł Michal Szimeczka.

Zwlekanie z Polską

Epidemia sprawiła, że Komisja Europejska w zasadzie wstrzymała decyzje o nowych postępowaniach przeciwnaruszeniowych, a w tych już rozpoczętych wydłużyła o dwa miesiące terminy dane krajom na podporządkowanie się rekomendacjom Brukseli.

– Komisja Europejska jednak wyjaśniła krajom UE, że nawet w tym trudnym czasie będzie podejmować działania, gdy tylko uzna to za potrzebne. Analizujemy nowe polskie prawo o wymiarze sprawiedliwości. I nie zawahamy się podjąć odpowiednich działań, gdy będą potrzebne – przekonuje nas rzecznik Komisji Europejskiej w odpowiedzi na pytanie o polską „ustawę kagańcową”. Ale pomimo takich deklaracji postępowanie przeciwnaruszeniowe co do „ustawy kagańcowej” się odwleka. Natomasit pracuje TSUE, który wkrótce rozstrzygnie w sprawie wniosku o doraźne zamrożenie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Reklama