TAZ: Polityczna blokada w sprawie pomnika polskich ofiar wojny w Berlinie | Echa polskie | DW | 06.05.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

TAZ: Polityczna blokada w sprawie pomnika polskich ofiar wojny w Berlinie

Niemiecka SPD ma wątpliwości, czy pomnik poświecony tylko polskim ofiarom wojny to słuszna droga – wynika z informacji „Die Tageszeitung”.

Pomnik polskich ofiar wojny miałby stanąć na Placu Askańskim w Berlinie

Pomnik polskich ofiar wojny miałby stanąć na Placu Askańskim w Berlinie

Do niedawna wydawało się, że wzniesienie w Berlinie pomnika polskich ofiar II wojny światowej jest politycznie sprawą niemal postanowioną. A jednak nie jest to takie pewne – donosi w środę (06.05.2020) lewicowy dziennik „Die Tageszeitung” („taz”).

Gazeta cytuje posłankę współrządzącej w Niemczech SPD Marianne Schieder, według której we frakcji SPD w Bundestagu „pojawiły się wątpliwości”, czy pomnik poświęcony wyłącznie Polaków jest słuszną drogą. „Dla nas na pierwszym planie stoi informowanie o ideologii narodowego socjalizmu. Uważam, że właściwą drogą byłoby powstanie centrum dokumentacji” – mówi Schneider, nawiązując do konkurencyjnej propozycji części niemieckich historyków, aby w Berlinie stworzyć ośrodek informacji i dokumentacji, poświecony niemieckiej okupacji w całej Europie.

Nie będzie wspólnej uchwały na 8 maja

Jak informuje „taz”, wielu polityków socjaldemokracji miało nadzieję, że z okazji przypadającej 8 maja 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej w Europie SPD i chadecja CDU/CSU zaproponują wspólną uchwałę Bundestagu w sprawie utworzenia centrum dokumentacji w Berlinie. „Wprawdzie większość we frakcjach SPD i CDU/CDU jest otwarta na pomysł centrum dokumentacji, ale na hamulec naciskają zwolennicy pomnika Polaków, od (przewodniczącego Bundestagu) Wolfganga Schaeublego po posła lewego skrzydła SPD Dietmara Nietana. Panuje zatem polityczna blokada. 75 lat po wojnie Bundestag nie jest w stanie zainicjować uhonorowania milionów ofiar nazistowskiej okupacji” – pisze autor artykułu Stefan Reinecke.

Dodaje, że niektórzy politycy SPD nie kryją frustracji z powodu tego przeciągania liny. Zaś poseł Lewicy Jan Korte jest bardziej dosadny: „To wszystko jest po prostu żałosne” – mówi, cytowany przez „taz”.

W sierpniu zeszłego roku ponad 200 deputowanych Bundestagu podpisało się pod listem popierającym inicjatywę postawienia na Placu Askańskim w Berlinie pomnika, poświęconego polskim ofiarom wojny i okupacji. Najbardziej prominentnym zwolennikiem tego projektu jest przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schaeuble.

Przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schaeuble

Przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schaeuble

Zagrożenie dla relacji polsko-niemieckich

O realizację inicjatywy mocno zabiega poseł Zielonych Manuel Sarrazin, przewodniczący polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej w Bundestagu. W rozmowie z „taz” ostrzegł on, że w przypadku fiaska inicjatywy nastąpi „poważne pogorszenie stosunków polsko-niemieckich”, bo w Polsce zarówno rząd jak i opozycja są entuzjastycznie nastawieni do tego pomysłu. Cytowany przez „taz” polski historyk Włodzimierz Borodziej uspokaja jednak: „Pomnik na Placu Askańskim nigdy nie był tu wielkim tematem. Większości Polaków to nie interesuje” – mówi.

Według niemieckiego dziennika dyskusja o pomniku polskich ofiar wojny w Berlinie wpisuje się w nasilające się zwłaszcza na wschodzie Europy tendencje do regionalizacji i nacjonalizacji pamięci historycznej. Jak ocenia Reinecke, w „Polsce PiS czyści wszystko”, co nie pasuje do wizerunku Polaków, którzy byli ofiarami wojny, a nie jednymi z wielu ofiar. W Rosji reżim inscenizuje kult zwycięstwa w wielkiej wojnie ojczyźnianej, wyczyszczony z zakłócających ten obraz elementów, jak pakt Ribbentrop-Mołotow – dodaje autor. „Historycy obserwują podobny wzorzec na Węgrzech i w Rumunii, na Litwie i Ukrainie. Polityka historyczna ma odzwierciedlać poglądy autorytarnych rządów. Dlatego nasila się też «konkurencja ofiar». Wydaje się, że minęły czasy, w których we wschodniej Europie uważano II wojnę światową raczej za doświadczenie jednoczące, jako wspólne zwycięstwo nad terrorem Hitlera” – ocenia Reinecke.

Nowa wersja starego pomnika?

„Taz” publikuje także wywiad z byłym posłem SPD Markusem Meckelem, który sceptycznie podchodzi do propozycji postawienia pomnika, poświeconego wyłącznie polskim ofiarom wojny i okupacji. Uważa, że „propozycji tej przyświecały dobre intencje, ale nie jest ona dobra”. „Oczywiście jest ważne, byśmy upamiętnili te ofiary. Ale dlaczego tylko te? Uważam, że byłoby błędem, gdybyśmy zaczęli oddawać hołd ofiarom wojny według ich narodowości. Także ofiar ukraińskich, rosyjskich czy białoruskich były miliony. Kiedyś pojawi się pytanie, czy pomniki będziemy budować tylko wtedy, gdy chodzi o miliony ofiar” – ocenia Meckel.

Posłuchaj audio 21:31

Kat melduje: „Polskiej inteligencji w Bydgoszczy już nie ma”. PODCAST

Zauważa też, że zadaniem pomników jest przypominanie o czymś, co jest znane. „Cierpienie Polaków pod niemiecką okupacją jest raczej nieznane. Tak jak cierpienia narodów sąsiedzkich na wschodzie. Dlatego lepszym rozwiązaniem byłoby centrum dokumentacji, które informuje o niemieckiej okupacji w Europie. Tak można w sposób zróżnicowany przedstawić wojnę na wyniszczenie na Wschodzie i wskazać, jak różniła się okupacja na zachodzie Europy” – dodaje Meckel. Proponuje też odnowienie i uzupełnienie istniejącego już pomnika z czasów NRD, który wzniesiono w 1972 roku we wschodnioberlińskiej dzielnicy Friedrichshain i który – jak przyznaje Meckel – w sposób zakłamany symbolizował polsko-niemiecką przyjaźń. Zdaniem byłego polityka należy go uzupełnić o stałą wystawę, ukazującą udział polskich żołnierzy w walkach II wojny światowej, a także rolę Polaków, w tym rolę Solidarności w walce o wolność i demokrację.



 

 

Reklama