SZ: „Polska to nie Grecja” | Echa polskie | DW | 05.07.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

SZ: „Polska to nie Grecja”

Monachijski dziennik Süddeutsche Zeitung (SZ) zamieszcza w swoim weekendowym wydaniu przegląd wydarzeń mijającego tygodnia na podstawie artykułów z głównych opiniotwórczych gazet i czasopism polskich.

„Polska to nie Grecja”, stwierdza Florian Hassel w „Süddeutsche Zeitung (SZ). Ale nie dlatego, że „prawie pół miliona Polaków rocznie spędza urlop w Grecji". Florian Hassel komentuje wydarzenia, którymi żyła polska opinia publiczna w ostatnich dniach na podstawie artykułów z najważniejszych polskich dzienników i periodyków. Hassel najpierw sięga po „Gazetę Wyborczą” (GW), z której dowiaduje się, że Polacy martwią się, jakie konsekwencje będzie miało dla ich waluty wyjście Grecji ze strefy euro i ogłoszenie upadłości. „W końcu Polacy przestrzegają dyscypliny budżetowej, nie są zadłużeni, polska gospodarka rośnie” – wylicza autor, zapożyczając swoje argumenty z GW, która zachęca czytelników do lektury nowego wydania gazety tytułem: „Jak bankructwo Grecji wpłynie na portfele Polaków?”.

Florian Hassel tłumaczy, dlaczego tego rodzaju nagłówkami GW i inne dzienniki w Polsce starają się przyciągać czytelników. U schyłku komunizmu nie było to potrzebne. „Gazeta Wyborcza” sprzedawała wtedy do 450 tys. egzemplarzy dziennie, dzisiaj tylko 165 tys.; zmniejszył się też z 200 tys. do 46 tys. nakład konserwatywnej „Rzeczpospolitej”, pisze SZ.

Autor wyjaśnia, że wielu młodych Polaków w ogóle nie czyta już gazet, a to, że w Polsce raczej się ich nie prenumeruje, tylko kupuje w kioskach, ułatwia rezygnację z ich czytania. „Być może wielu czytelników ma po prostu dość opiniotwórczego dziennikarstwa”, zastanawia się SZ. To „opiniotwórcze dziennikarstwo” ma swoje korzenie w XIX w., kiedy Polska była pod zaborami i formalnie nie istniała, zaś „polskojęzyczne gazety odgrywały znaczącą rolę w zachowaniu narodowej tożsamości, podobnie jak w końcowej fazie komunizmu”. Dzisiaj natomiast "nie ma się o co bić”, zauważa niemiecki dziennikarz i dodaje, że „Polska gospodarka rosła nawet w czasie kryzysu finansowego przełomu lat 2008/2009, ale wielu Polakom to nie wystarcza”. W maju „wyborcy odwołali urzędującego prezydenta” i wygląda na to, że jesienią obecny rząd „zostanie odprawiony na polityczną emeryturę”, pisze Florian Hassel.

Młodzi rozczarowani

W tak przełomowym politycznie czasie, w dobie wzrastającego poparcia dla PiS oraz sukcesów Pawła Kukiza, „polska prasa powinna tłumaczyć, dlaczego Polacy pragną zmienić rząd”, sugeruje SZ i przytacza opinię tygodnika „Polityka”. Zdaniem tego pisma "najlepiej wykształcone pokolenie Polaków jest najbardziej rozczarowane". Lecz, jak zauważa niemiecki dziennikarz, ten wniosek wyciągnięto nie rozmawiając z żadnym przedstawicielem owego rozczarowanego pokolenia.

Komentator podkreśla, że także inne polskie gazety i czasopisma, podejmując tę kwestię, piszą dużo o „realnych Polakach i ich problemach, ale rzadko kiedy dopuszczają ich samych do głosu”.

Prezenty prawie jak w Grecji

Także kampania wyborcza w Polsce dostarcza komentatorom polskiej prasy sporo tematów, stwierdza przeglądając ją w Polsce Florian Hassel. „Kandydatka PiS na premiera Beata Szydło i urzędująca premier Ewa Kopacz prześcigają się w kosztownych obietnicach wyborczych”, pisze. Takim prezentem jest zarządzenie premier Kopacz, aby otwarto bramki poboru opłat na autostradach, żeby wyborcy nie musieli stać w korkach udając się na wakacje. SZ cytuje w tym kontekście tygodnik „Wprost“, który napisał, że w ciągu kilku miesięcy partia umiaru przeistoczyła się w partię biesiad i rozpasania.

Florian Hassel kończy przegląd polskiej prasy w SZ konkluzją „Gazety Wyborczej”, która pisała, że jeśli w Polsce politycy spełniliby wszystkie obietnice wyborcze, poza granicami Polski zaczęto by się zastanawiać, czy kraj ten może jednak jest w jakimś stopniu Grecją.

oprac. Tomasz Kujawiński/BC