Spór o Turów: Czesi zaskarżą Polskę przed TSUE | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 22.02.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Spór o Turów: Czesi zaskarżą Polskę przed TSUE

Czeski rząd uważa, że rozbudowa kopalni węgla brunatnego Turów wyrządza szkodę obywatelom Czech i zaskarży Polskę przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Będzie się też domagać natychmiastowego wstrzymania wydobycia.

Elektrownia Turów spala węgiel brunatny z kopalni Turów, która stała się kością niezgody między Czechami i Polską

Elektrownia Turów spala węgiel brunatny z kopalni Turów, która stała się kością niezgody między Czechami i Polską

„Długo starałem się rozwiązać ten spór nie wchodząc w sądowe utarczki”, powiedział w poniedziałek (22.02.21) szef czeskiej dyplomacji Tomász Petrzíczek. Jego zdaniem kopalnia Turów ma negatywny wpływ na życie dziesiątków tysięcy mieszkańców graniczących z Polską regionów wokół miast Gródek nad Nysą (Hradek nad Nisou) i Frýdland. Przede wszystkim z powodu postępującego obniżania się wód gruntowych, ale także zapylenia i hałasu. Szczególnie dotknięte mają być położone najbliżej polskiej kopalni wioski Uhelná i Václavice.

Minister Petrzíczek ubolewa, że Czechy muszą wystąpić ze skargą „teraz, kiedy cała Europa rozważa, jak stopniowo odejść od wydobywania węgla z powodu zmiany klimatu”, ale najwyraźniej nie widzi innego wyjścia, bowiem „w Turowie na odwrót zastanawiają się, jak je rozszerzyć.”

Czeskie żądania

Czesi wyceniają szkody już wyrządzone działalnością kopalni na 175 milionów koron (30 milionów złotych). Praga domaga się jednak nie tylko odszkodowania za nie, ale i zobowiązania Warszawy do rozmów o wybudowaniu zastępczych źródeł wody na dotkniętym obszarze, których koszt szacuje na 800 milionów koron (prawie 140 milionów złotych). Kolejne roszczenie wobec Polski dotyczy wału, który chroniłby przed zapyleniem z kopalni. W tym jednak wypadku czeska strona nie przestawiła wyceny.

To były najdroższe warunki, z którymi minister Petrzíczek poleciał w piątek 12 lutego do Warszawy i od spełnienia których uzależniał wstrzymanie skargi. Domagał się też utworzenia wspólnego funduszu na mniejsze projekty ochronne w wysokości 2,5 miliona koron (mniej niż pół miliona złotych) oraz powołania międzynarodowej komisji do oceny skutków wydobycia.

„Ta podróż jest ostatnim gestem naszej woli, by porozumieć się, zanim będziemy decydować o złożeniu skargi”, mówił wtedy Petrzíczek. „Dzisiejsze rozmowy były dobre, zobaczymy, czy przyniosą też rezultaty”, dodał.

Skarga do TSUE

Najwyraźniej jednak nie przyniosły spodziewanych rezultatów i minister zmienił zdanie: „Niestety, rozmowy w Warszawie dziesięć dni temu nie spełniły naszych oczekiwań. Dlatego złożymy skargę”, oświadczył w poniedziałek.

Według czeskich mediów Warszawa uchylała się od rozmów na temat rekompensat finansowych. W tej sytuacji na wniosek resortów spraw zagranicznych i środowiska czeski rząd podjął w poniedziałek decyzję o zaskarżeniu Polski przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Stosowny wniosek ma trafić do Luksemburga na przełomie lutego i marca, napisał MSZ w komunikacie prasowym. A nawet przed końcem lutego, jak twierdzi w tweecie opublikowanym w poniedziałek wieczorem minister środowiska Richard Brabec, który jednocześnie zarzuca Polsce naruszenie prawa unijnego.

Ponieważ wyrok zapewne nie zapadnie wcześniej niż za rok, czeski rząd zwróci się do TSUE także z wnioskiem o wydanie nakazu natychmiastowego wstrzymania wydobycia. „Gdyby się do niego przychylił, wydobycie w Turowie musiałoby zostać wstrzymane aż do wyniesienia wyroku”, twierdzi szef czeskiej dyplomacji, według którego taką decyzję Trybunał mógłby podjąć w ciągu kilku tygodni.

Jednocześnie jednak czeski MSZ zapewnia, że aż do momentu ogłoszenia wyroku możliwa będzie pozasądowa ugoda z Polską.

Wsparcie z Brukseli

O tym, że w sporze z Warszawą Praga ma szanse na sukces, świadczy stanowisko Brukseli. Czechy zaczęły bowiem od skargi na Polskę do Komisji Europejskiej. W grudniu Komisja uznała, że kontynuując wydobycie w Turowie Polska naruszyła unijne dyrektywy podczas oceniania wpływu planowanej inwestycji na środowisko, w zakresie informowania opinii publicznej i państw członkowskich włączonych do konsultacji transgranicznych. Ponadto zezwalając na kontynuowanie wydobycia polskie urzędy miały podejmować decyzje na podstawie starych ustaw, po części sprzecznych z prawem unijnym.

Komisja Europejska nie uznała natomiast za uzasadnione czeskich skarg na naruszenie przez Polskę dyrektyw dotyczących między innymi zasobów wody pitnej.

PGE GIEK: „Nie ma podstaw do skarg”

Sandra Apanasionek, rzeczniczka Polskiej Grupy Energetycznej Górnictwa i Energetyki Konwencjonalnej (PGE GIEK), do której należy zarówno elektrownia Turów, jak i kopalnia Turów, twierdzi w rozmowie z DW, że decyzja o przedłużeniu koncesji dla kopalni Turów o sześć lat została wydana przez ministra klimatu Michała Kurtykę zgodnie z polskim prawem geologicznym „i nie ma podstaw do jej zaskarżenia”. Nie zgadza się też z zarzutami strony czeskiej o brak informacji: „Udzieliliśmy kilka tysięcy szczegółowych odpowiedzi na pytania również z Czech i Niemiec rozwiewając wszystkie kwestie budzące jakiekolwiek wątpliwości”, zapewnia Apanasionek.

Obejrzyj wideo 02:25

Niemcy. Schyłek węgla brunatnego

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Redakcja poleca