Rok po aneksji. „Tu, na Krymie, jest teraz bardzo dobrze” | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 06.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Rok po aneksji. „Tu, na Krymie, jest teraz bardzo dobrze”

Od aneksji Krymu przez Rosję minął rok. Nawet, jeśli wspólnota międzynarodowa uważa ten półwysep za część terytorium Ukrainy, wielu mieszkańców, którzy tam pozostali, widzi to inaczej.

Fährenverbindung zwischen der Krim und Russland

Połączenie promowe między Krymem a Rosją

Grupa pasażerów, mieszkających w mieście Kercz na Krymie, opuszcza prom w porcie Kaukaz na rosyjskim lądzie stałym. Wszyscy zmierzają w kierunku bankomatu przy kasach biletowych, po czym, po pobraniu gotówki, wracają następnym promem do domu. „Z powodu waszych sankcji (uwaga pod adresem niemieckiej reporterki) musimy tutaj odbierać nasze emerytury”. Ktoś inny dorzuca: „Ameryka obłożyła nas sankcjami, dlatego nie możemy na Krymie korzystać z naszych kart kredytowych”.

„Ludzie teraz lepiej żyją”

Swietłana i Gienadij Frolow są emerytami. Długo pracowali na rosyjskiej północy, w Murmańsku. Teraz mieszkają na Krymie, gdzie opiekują się matką Swietłany. Na pytanie, co się zmieniło na Krymie po przejęciu półwyspu przez Rosję, odpowiadają bez namysłu: „Zrobiło się spokojnie. Nie musimy się już bać Prawego Sektora. Podwyższono nam emerytury, ludzie teraz lepiej żyją”.

Russland Simferopol Rentner Pension

Ludziom podwyższono emerytury

Przejazd promem trwa 20 minut. Dostać się drogą lądową na Krym przez Ukrainę jest wielce problematyczne. Dlatego Rosja zaopatruje półwysep w dużej mierze drogą wodną. Zimą odprawa przebiega sprawnie, bo jest znacznie mniejszy ruch, ale podczas sztormu prom nie kursuje. Raz po raz dochodzi do powstawania wąskich gardeł.

„W szpitalach było strasznie”

Ceny żywności wzrosły na Krymie o 50 procent. „Nigdy nie byliśmy tutaj w szpitalu, ale ludzie nam opowiadali, że wtedy, gdy ten półwysep należał do Ukrainy, w szpitalach było strasznie. Już sam budynek był okropny, a w żelaznych łóżkach nawet nie było materacy. Prześcieradła, poduszki i koce: wszystko trzeba było przynosić z domu”.

Frolowie proponują reporterce podwiezienie jej do miasta. Samochód zaparkowali w porcie. Po przeciwnej stronie drogi, sznur ciężarówek. W asfalcie dziury. „Ta droga jest rzeczywiście w opłakanym stanie. Za czasów ZSRR to miasto było naprawdę ładne. Potem wszystko zdewastowano”.

Bildergalerie Ämter und Behörden auf der Krim Schlangen stehen ist angesagt

Długie kolejki do urzędów na Krymie nie zrażają ludzi

Tym, co złe, Frolowie obarczają Ukrainę. Mają nadzieję, że Rosja „zrobi wszystko lepiej”.

W centrum miasta Kercz stoi pomnik Lenina. Przed nim łopocze rosyjska flaga. „Te typy z Prawego Sektora, z zachodniej Ukrainy, chciały zburzyć ten pomnik, ale im pokazaliśmy. Młodzi ludzie szybko ich otoczyli, wepchnęli do autobusu i powiedzieli: zmiatajcie stąd i więcej się tu nie pokazujcie”.

Po aneksji wprowadzono nowe przepisy

Na promenadzie rodzice z dziećmi karmią mewy. To ostatnia niedziela przed rozpoczęciem postu. Na trawniku parkuje samochód. Dwóch młodych mężczyzn i kobieta stoją przed otwartym bagażnikiem, jedzą chleb z kiełbasą i piją wódkę. To robotnicy budowlani. „Na razie nic porządnego się tu nie buduje. Remontujemy domy jednorodzinne”.

Kobieta daje mężczyznom znaki. Mają milczeć. Jednak jej nie słuchają: „Jest może trochę gorzej, niż przed rokiem. Ale na pewno lepiej, niż żyć na Ukrainie. Jeśli mam być szczery, jest lepiej niż w dzisiejszej Ukrainie. W dawnej było łatwiej. Wtedy obowiązywało mniej przepisów", opowiada jeden z mężczyzn.

Wraz z aneksją doszły rosyjskie przepisy: podatek drogowy i zakaz palenia.

Drugi mężczyzna dodaje: „Emeryci są tutaj w lepszej sytuacji. Moja babcia potrzebowała niedawno wózka inwalidzkiego. Zapłaciła ze swej emerytury i jeszcze jej zostało. Ale najważniejsze, że tu nie ma wojny”.

Tego zdania jest wielu ludzi na Krymie. Nie porównują swojego życia z tym sprzed roku, lecz z obecnym życiem ludzi na wschodniej Ukrainie. Mówią też, że Putin uratował ich przed "faszystami". Mając to na uwadze, gotowi są do wielu wyrzeczeń.

„Tu, na Krymie jest teraz bardzo dobrze”

Jesteśmy w aptece w stolicy Krymu Symferopolu. Według rosyjskich przepisów leki na receptę są podobno bezpłatne. Dwóch z trzech klientów opuszcza aptekę z pustymi rękoma. Tak, jak emerytka Tatiana Stepanowa: „Co mogę pani powiedzieć? To prawda, że brakuje leków. Ale to okres przejściowy. Gdy granica z Ukrainą była otwarta, mieliśmy tutaj nawet nadmiar leków. Teraz Ukraina zamknęła granicę i dlatego mamy trudności. Ale myślę, że to minie. Może pani spokojnie powiedzieć w Niemczech, że tu, na Krymie, jest teraz bardzo dobrze”.

dradio.de / Iwona D. Metzner