Port lotniczy Berlin-Brandenburg. Skandal budowlany i finansowy | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 22.01.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Port lotniczy Berlin-Brandenburg. Skandal budowlany i finansowy

To lotnisko to niekończąca się historia usterek, błędów i wyrzucania pieniędzy podatników w błoto. Nowy port lotniczy w Berlinie nie zostanie otwarty także w 2017 roku.

Takiego skandalu budowlanego i finansowego Niemcy jeszcze nie widziały. Nowy, centralny port lotniczy Berlin-Brandenburg im. Willy'ego Brandta także w tym roku nie zostanie otwarty. Przyczyna? Ta sama co zawsze: nowe problemy techniczne.

Otwarcie "zbyt ryzykowne"

Najpierw przemówił burmistrz Berlina, a wkrótce potem nastąpiło potwierdzenie podanej przez niego wiadomości przez zarząd konsorcjum BER odpowiedzialnego za budowę lotniska. Także w tym roku - wbrew wcześniejszym zapowiedziom - nowy, centralny port lotniczy Berlin-Brandenburg im. Willy'ego Brandta nie zostanie otwarty. A w taki sposób oznajmił to jego szef Karsten Mühlenfeld: "Po uzyskaniu nowych informacji, o których pod koniec ubiegłego tygodnia poinformowałem przedstawicieli spółek wchodzących w skład konsorcjum BER, ryzyko związane z otwarciem portu lotniczego Berlin-Brandenburg w tym roku jest zbyt duże".

"Współpraca się nie układa"

Burmistrz Berlina Michael Müller ujął to nieco inaczej: "W tej chwili znaleźliśmy się w sytuacji, w której musimy przyznać, że w roku 2017 nie uda się nam doprowadzić do otwarcia lotniska".

Deutschland BER Kabel (picture-alliance/dpa/P. Pleul)

Kable kładzione w halach lotniska BER. Zwracamy uwagę na wzorowy ład i porządek na budowie i szybkie tempo prac

Müller stwierdził to na zamkniętym posiedzeniu berlińskiej frakcji SPD w Erfurcie. Nowy termin? Mówi się o roku 2018. Na razie.

Tym razem nie działają drzwi. A jest ich aż 1200, a więc dużo. Dlaczego nie działają, co trzeba będzie w nich poprawić i kto ma się tym zająć, o tym wszystkim będzie mowa 7 lutego, na najbliższym posiedzeniu rady nadzorczej konsorcjum BER. Niezależnie od tego, burmistrz Berlina planuje naradę w stołecznym ratuszu z przedstawicielami wszystkich firm, które budują to stołeczne lotnisko-pośmiewisko. Narada jest konieczna, bo jak przyznał otwarcie Müller: "współpraca między nimi się nie układa".

Drzwi się nie zamykają

Z informacji podanych przez Niemiecką Agencję Prasową DPA wynika, że należy zmienić okablowanie wadliwych drzwi.

Chodzi o to, że zamykają się automatycznie w razie pożaru, a usterki w ich instalacji elektrycznej na to nie pozwalają. W tej sytuacji lotnisko jest zagrożeniem dla wszystkich, którzy mają nieszczęście na nim przebywać w razie zaprószenia ognia na jego terenie. Tym bardziej, że automatyczne tryskacze też nie działają jak należy. Mało tego, trzeba, jak się okazało, wymienić część rur doprowadzających do nich wodę gaśniczą. A te przebiegają nad podwieszanym sufitem lotniskowych hal. Trzeba więc będzie rozebrać sufit, a może nawet całą halę?

Niemcy twierdzą, że najbardziej prawdopodobnym terminem otwarcia lotniska jest "na świętego nigdy". Byłoby to może zabawne, ale w tym projekcie utopiono ciężkie miliardy euro, a odpowiedzialnych za ten skandal budowlany i finansowy jakoś nie ma i nie wydaje się, żeby się znaleźli.

dpa / Andrzej Pawlak

Reklama