Polski biznes za Odrą: wykwalifikowana kadra i innowacje
29 października 2025
Polacy już dawno przestali być w Niemczech tylko gastarbeiterami. Korzystając z mobilności w UE stali się częścią gospodarczej tkanki Niemiec: zakładają własne firmy, kierują zespołami, zarządzają projektami. – Polska przestała być wyłącznie odbiorcą, a stała się dawcą pomysłów, a nawet wzorem – mówił podczas otwarcia konferencji „Made By Polonia”* kierownik Ambasady RP w Berlinie, Jan Tombiński. Marzy, by „polnische Wirtschaft” kojarzono już tylko z historiami sukcesu.
Od lat mówi się o niemieckich firmach w Polsce, a znacznie mniej o odwrotnej stronie tych relacji. Tymczasem w Niemczech polskie marki są coraz bardziej rozpoznawalne, w tym stacje benzynowe Star, czyli Orlen, Reserved, Nowy Styl, Tylko czy Solaris. Motorem rozwoju są jednak głównie małe i średnie przedsiębiorstwa. Te z polskim kapitałem od lat są aktywne na niemieckim rynku. Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa (AHK), świętująca w tym roku swoje 30-lecie, zrzesza ponad 1200 podmiotów.
Za karierą, nie na saksy
– Polonia niemiecka to największa polska społeczność w Europie – podkreśla Łukasz Sołtysiak z berlińskiego Biura Polonii w rozmowie z DW i dodaje, że nie wszyscy liderzy polskiej społeczności chcą się zrzeszać, a organizacje polonijne często żyją swoim życiem. – Organizacje polonijne żyją własnym życiem. Obok nich powstają inicjatywy, których wspólnym mianownikiem jest przedsiębiorczość. Brakuje im koordynacji i wspólnej strategii – tłumaczy Sołtysiak i dodaje, że stąd właśnie wziął się pomysł stworzenia dla nich specjalnej platformy.
Dwie dekady od wejścia Polski do Unii Europejskiej zmieniło się postrzeganie Polaków w Niemczech. – Już nie jesteśmy kojarzeni tylko z tanią siłą roboczą. Docenia się nas jako wykwalifikowaną kadrę – uważa Dominik Wrona z Rady Polskich Przedsiębiorców Globalnych. – Nasi partnerzy nie opowiadają nam, że polska „złota rączka” wyremontowała łazienkę, ale że nasz polski menedżer uratował ich firmę od upadłości – dodaje nie bez dumy.
Polska determinacja i niemiecki porządek
– Miałem niemiecki paszport i tęskniłem za normalnością. Chciałem zarabiać i płacić podatki, mówi DW Thomas Tomasz Ochmann z Hamburga. Jako 27-letni informatyk opuścił Śląsk w 1987 r. Zbudował firmę doradczą w branży IT, AKRA GmbH. Zatrudniał ponad stu pracowników w Hamburgu, Frankfurcie nad Menem i w trzech lokalizacjach w Polsce.
– W latach 90. chciałem być postrzegany jako Niemiec. Prowadząc własną firmę zrozumiałem jednak, że chcę działać jako Polak z niemieckim paszportem. To pozwoliło mi być bardziej wiarygodnym, uczciwym wobec siebie i otoczenia – wspomina dziś Ochmann.
Połączenie polskiej determinacji z niemieckim porządkiem to klucz do sukcesu, uważa Wioletta Wenklar z Berlina, założycielka znanej w branży spożywczej marki Polfood. – Wyważenie polskiej autentyczności i odwagi do podejmowania ryzyka z niemiecką przewidywalnością daje przewagę – mówi. Wenklar żałuje jedynie, że w świecie biznesu kobiety wciąż stanowią mniejszość.
Migracja czy reemigracja
Polski model gospodarki wolnorynkowej powstał w oparciu o dynamiczne małe firmy, a przedsiębiorcy zdobywali szczyty niczym himalaiści – słychać było w kuluarach konferencji. – Odwaga i skłonność do ryzyka to ich cecha wspólna, mówił Sebastian Płóciennik z Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej (FWPN). – Przez trzy dekady tylko Chiny rozwijały się szybciej niż Polska. Przyzwyczailiśmy się do wzrostu – dodał.
W ubiegłym roku więcej Polaków wróciło do kraju niż wyemigrowało za Odrę i Nysę. Po raz pierwszy od ćwierć wieku Niemcy notują ujemne saldo migracji Polaków .
– Jeszcze za wcześnie, by mówić o trendzie reemigracji – komentował Michał Nowosielski z Instytutu Zachodniego. Starzejące się społeczeństwo i niedobory specjalistów, szczególnie w medycynie, w branży IT, to wyzwania dla Niemiec i dla Polski, zaznaczył ekspert .
W warunkach europejskiej mobilności migracja nie musi być jednak ostatecznością. – Chciałam przeprowadzić się z rodziną do Polski, ale warunki dla nas nie były atrakcyjne. Pracuję od 20 lat głównie w Polsce, ale mieszkam w Hamburgu, mówi Anna Smolińska, influencerka z “Kobieta inwestuje”. Smolińska uczy, jak mówi – "inteligencji finansowej" – i podkreśla, że dobrze jest mieć polski pesel i niemiecki paszport. Także maklerka Olga Martin przyznaje: "Mam klientów, którzy sprzedali mieszkanie w Berlinie, żeby kupić dom pod Warszawą. Chwalą sobie, że w Polsce mogą skorzystać także z ulg podatkowych dla repatriantów."
W dyskusjach powracał argument, że Niemcy przeżywają kryzys gospodarczy. – Niemiecki rynek pracy jest dziś mniej atrakcyjny dla Polaków. I coraz mniej Polaków uczy sie już niemieckiego, mówi Bastian Sendhardt z Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich (DPI) i podkreślił, że społeczeństwa obu krajów się starzeją. – Nie widzę innego rozwiązania kryzysu demograficznego niż migracja albo reemigracja. Dlatego Polska stara się i musi prowadzić politykę powrotową Polonii – stwierdził Sendhardt.
Swój problem demograficzny Niemcy trochę "przespali", uważa też rzeczniczka ds. migracji i Polonii Berlina, Katarina Niewiedzial. – Za długo stawiali na mobilnych pracowników na wspólnym europejskim rynku. Skorzystali też z dopływu Polaków na rynek, tych migrantów, którzy tu pracowali i płacili podatki. To nie była biedomigracja – uważa Niewiedzial. – Na wspólnym rynku to skandal, że specjaliści nie mogą jednak od razu pracować w swoich zawodach, i że np. lekarze czy pielęgniarki muszą zaczynać jako pielęgniarze – dodała.
Polacy w Brandeburgii niezbędni
– Tak, jesteśmy bardzo uzależnieni od pracowników z Polski – przyznala w odpowiedzi na pytanie Carola Laub z brandenburskiego Ministerstwa Finansów i Europy. 40 tyś. Polaków pracuje w Brandenburgii na etatach, podkreśliła. Wśród nich to lekarze, pielęgniarki, nauczyciele.
Wbrew ujemnemu saldu migracji z Polski do Niemiec, na pograniczu trend jest odwrotny. 4,8% zatrudnionych w Brandenburgii stanowią Polacy. Dwie trzecie z nich to mężczyźni.
Polacy pracują jednak z reguły na stanowiskach pomocników, często poniżej własnych kwalifikacji, ale coraz częściej stają się z pracowników sezonowych menedżerami, przekonywał z kolei Volker Offermann z Ministerstwa Gospodarki, Pracy, Energii i Ochrony Środowiska Brandenburgii. – Chcemy ulg dla pracowników transgranicznych, ale brakuje nam do tego wsparcia ze strony innych landów – powiedział.
– Politycznie jesteśmy na siebie skazani. Nie możemy sobie w tak trudnych czasach pozwolić na konflikty – stwierdziła Katarina Niewiedzial. – Jesteśmy jako UE na tyle silni, na ile jesteśmy zjednoczeni. Zamiast konkurować, lepiej jest współpracować. Polska może uczyć się na błędach Niemców i ich doświadczeniach z migracją zarobkową. Bo migracja to jest “złoto” – podkreśliła.
Konferencja „Made by Polonia – o przyszłości zawodowej i przedsiębiorczości Polonii w Niemczech” odbyła się 28–29 października br. w ambasadzie polskiej w Berlinie. To pierwszy taki ogólnoniemiecki szczyt. Zgromadził przedsiębiorców, działaczy społecznych, przedstawicieli administracji publicznej oraz środowiska naukowego z Polski i Niemiec. Wydarzenie zorganizowało Biuro Polonii w Niemczech we współpracy ze Stowarzyszeniem Odra–Niemen. Partnerami konferencji byli Ambasada RP w Berlinie, Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa (AHK) oraz Zrzeszenie Organizacji Polskich w Nadrenii Północnej-Westfalii.