Polacy w Niemczech. Co im daje niemieckie obywatelstwo?
11 kwietnia 2026
– Jeśli teraz w Niemczech byłaby mobilizacja wojskowa albo zagrożenie powodziowe jako obywatel jestem zobowiązany stawić się w wyznaczonym punkcie i działać. Cieszę się z tego, bo wiele zawdzięczam Niemcom. Teraz chcę ulepszać ten kraj i służyć mu. Czuję się jego częścią – mówi Bartłomiej Giziński, który rok temu otrzymał niemieckie obywatelstwo.
Postarał się o nie z dwóch powodów: zdecydował, że chce zostać w Niemczech na zawsze i uznał, że po dekadzie życia tutaj obywatelstwo dopełni jego „niemieckie” życie. – Od kiedy mam niemiecki paszport, nie myślę o sobie w kategoriach „obcokrajowiec”, lecz: „to też mój naród, moje społeczeństwo” – mówi w wywiadzie dla DW.
Polacy na dziesiątym miejscu
Zainteresowanie niemieckim obywatelstwem od dekady rośnie. W 2014 roku otrzymało je niespełna 110 tys. obcokrajowców, a w 2024 roku już 292 tys. – wynika z danych Federalnego Urzędu Statystycznego. Na pierwszych miejscach znaleźli się kolejno obywatele Syrii (83 tys.), Turcji (22 tys.) i Iraku (13 tys.). Polacy uplasowali się na dziesiątym miejscu z liczbą 6215 naturalizacji. A za nimi obywatele Rosji, Afganistanu, Ukrainy, Rumuni, Iranu i Kosowa.
Łatwiejszy dostęp do niemieckiego obywatelstwa w 2024 roku przyniosły zmiany w prawie, które m.in. skróciły wymagany czas pobytu w Niemczech z ośmiu do pięciu lat. W przypadku „szczególnych osiągnięć integracyjnych” niemiecki paszport można było dostać już po trzech latach pobytu. Ten ostatni przepis – nazywany przez krytyków turbonaturalizacją – został wycofany pod koniec ubiegłego roku.
Głosowanie w wyborach
Obcokrajowcy, którzy dostają obywatelstwo niemieckie, uzyskują szereg przywilejów, m.in. ochronę konsularną za granicą, niezbywalne prawo pobytu oraz powszechne prawo wyborcze.
To ostatnie było ważnym powodem dla Olgi Sobczak‑Stawickiej, która mieszka za Odrą od 17 lat. W Nieczech urodziła trójkę dzieci i prowadzi własną firmę doradztwa zawodowego. – Jestem bardzo polityczną osobą i chciałam tutaj głosować. To było dla mnie bardzo ważne! Chcę mieć realny wpływ na to, co dzieje się w kraju, w którym mieszkam i wychowuję swoje dzieci – podkreśla w rozmowie z DW.
Podobną motywację miał Konrad, który do Niemiec przyjechał sześć lat temu na studia doktoranckie. Spodobało mu się i postanowił związać się z Niemcami na stałe. – Nie chciałbym, żeby w Niemczech władzę przejęła skrajna prawica, która głosi postulaty niekorzystne dla obcokrajowców. Dlatego chcę głosować przeciwko nim – to daje mi poczucie decyzyjności i bezpieczeństwa – zaznacza.
Dobra edukacja, szacunek dla inności
Konrad w pracy używał przede wszystkim języka angielskiego, ale wieczorami chodził na intensywny kurs niemieckiego. Zależało mu na integracji ze społeczeństwem, a jego zdaniem, w tym kluczowy jest właśnie język. – Im lepiej mówiłem, tym bardziej wciągałem się w naukę i osadzałem w kraju – przyznaje w rozmowie z DW.
Teraz chciałby się Niemcom odwdzięczyć. – Dostałem od nich bardzo dobrą edukację na poziomie doktoratu, lepszą niż w Polsce, i jestem za to wdzięczny. Jeżeli teraz Niemcy będą w potrzebie, będę starał się pomagać – dodaje.
Podobnie Bartłomiej, który chce zostać w Niemczech na zawsze. Jako powody wymienia równość, tolerancję i przestrzeganie praw człowieka.
I Olga docenia, że ludzie w Niemczech są – jak mówi – bardzo tolerancyjni. – Tutaj jest luz i szacunek do inności – to najbardziej podoba mi się w Niemczech – przyznaje.
Język na B1 i test wiedzy o Niemczech
Osoby ubiegające się o niemieckie obywatelstwo muszą spełnić kilka warunków. Wymagana jest m.in. znajomość języka niemieckiego na poziomie B1 oraz zdanie testu złożonego z 33 pytań na temat systemu prawnego, społecznego i warunków życia w Niemczech. Jak podaje niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, w ostatnich latach zdało go ponad 90 proc. egzaminowanych.
Oprócz tego cudzoziemcy muszą wykazać, że są w stanie samodzielnie utrzymać siebie i rodzinę. Tylko w wyjątkowych przypadkach naturalizacja jest możliwa, kiedy dana osoba pobiera świadczenia socjalne. Muszą też posiadać bezterminowe lub długoterminowe prawo pobytu w momencie naturalizacji oraz mieć potwierdzona tożsamość i obywatelstwo.
,,Doniosła chwila”
W nowym, niemieckim dowodzie osobistym Bartłomiej zmienił zapis swojego imienia i nazwiska z Bartłomiej Giziński na „Bartek Gizinski”. Wersję z polskimi znakami uznał za zbyt trudną do wymówienia dla innych.
Dzień otrzymania niemieckiego obywatelstwa wspomina tak: – Musiałem przysięgać na niemiecką konstytucję i dla mnie to była bardzo doniosła, poważna chwila. Jednak urzędniczka nawet nie słuchała mojej przysięgi, a kiedy powiedziałem jej, że jestem bardzo podekscytowany, spojrzała na mnie zdziwiona i zapytała: ,,Z jakiego powodu?”. Urzędnicy nie widzą w tym nic szczególnego. Niemcy – kwituje Bartłomiej.
Podwójna tożsamość
W świetle polskiego prawa Polacy mogą przyjmować obywatelstwa innych krajów bez konieczności zrzekania się polskiego.
Dla Olgi możliwość zachowania polskiego paszportu była kluczowym warunkiem. – Gdyby trzeba było wybierać, zostałabym przy polskim. To dla mnie było i jest dalej ważniejsze. Polska to część mojej tożsamości, której nie chciałabym nigdy porzucać – deklaruje.
Bartłomiej, odkąd stał się obywatelem Niemiec, częściej wspomina Polskę. – Przez życie w Niemczech trochę się zniemczyłem, ale od kiedy dostałem obywatelstwo, jakby na nowo zrozumiałem swoją polskość. Zacząłem też widzieć wady w Niemczech, których wcześniej nie zauważałem – mówi. Pracuje w niemieckim środowisku, a koledzy w pracy nieraz mu mówią, że ma w sobie „coś specjalnego”, ale nie potrafią nazwać, co to jest. – Mam wrażenie, że chodzi im właśnie o moje typowo polskie cechy: gościnność, otwartość, spontaniczność. Odbieram to jako komplement. W sercu nadal jestem Polakiem – przyznaje .
Konrad z kolei przelicza swoje tożsamości na procenty.– Urodziłem się i wychowałem w Polsce, więc ta tożsamość jest we mnie pełnowymiarowa. W Niemczech jestem zbyt krótko, bym mógł powiedzieć o sobie, że jestem stuprocentowym Niemcem. Może takim na 80 procent – śmieje się.
Przez różowe okulary?
Choć wszyscy nasi rozmówcy zachowali polskie obywatelstwo, to inaczej korzystają ze swoich dokumentów tożsamości. Bartłomiej legitymuje się niemieckim dowodem osobistym – uważa, że tak jest łatwiej. Olga na co dzień korzysta z polskiego, a niemiecki wyciąga tylko na wybory. Konrad korzysta naprzemiennie z obu.
A jak teraz nowi obywatele patrzą na Niemcy?
Olgę denerwuje biurokracja. – Zbyt mało procesów urzędowych odbywa się online, a na papierologię trzeba poświęcać zbyt dużo czasu – narzeka.
– Akurat w dzień nadania obywatelstwa był strajk komunikacji miejskiej, musiałem jechać rowerem – wspomina Konrad. Życzy sobie, aby strajki nie były tak uciążliwe dla mieszkańców. – Są co chwilę i zapowiadane ze zbyt małym wyprzedzeniem. To musi się poprawić – uważa.