Pandemia, wojna, inflacja. Niemcy stają się coraz biedniejsze | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 18.04.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Pandemia, wojna, inflacja. Niemcy stają się coraz biedniejsze

Najpierw pandemia, potem wojna. Ceny w Niemczech rosną, a na półkach sklepowych robią się pustki. Politycy mówią o wyrzeczeniach i utracie dobrobytu.

Wojna w Ukrainie „będzie nas kosztować dobrobyt” – uważa minister gospodarki Robert Habeck. Minister finansów Christian Lindner ostrzega, że Niemcy muszą „wypracować nowe źródła dobrobytu społecznego”. To przykład rzadko spotykanej jednomyślności Zielonych i FDP. Nawet opozycja uważa, że utrata dobrobytu jest nieunikniona. „Prawdopodobnie, przynajmniej na pewien czas, już minął szczyt naszej prosperity. Będzie to coraz trudniejsze” – wyjaśnia lider CDU Friedrich Merz.

Czy Rosja, jako wiarygodny partner, będzie w przyszłości nadal zaopatrywać niemiecką gospodarkę w ropę i gaz po przystępnych cenach? W obliczu obecnej konfrontacji jest to więcej niż wątpliwe. Konsumenci w Niemczech odczuwają tego konsekwencje każdego dnia. Ceny benzyny osiągnęły rekordowy poziom. W handlu detalicznym wiele towarów mocno zdrożało. W wielu supermarketach półki z olejami spożywczymi świecą pustkami.

Jeszcze nie całkiem uporano się z koronakryzysem, a już wojna w Europie Wschodniej rozpoczyna nową erę w zamożnych społeczeństwach Zachodu. – Możemy też kiedyś marznąć w imię wolności. Możemy też przeżyć kilka lat z mniejszym poczuciem szczęści i radości w życiu – powiedział były prezydent Niemiec Joachim Gauck w telewizji ARD w połowie marca. Z kolei „Der Spiegel” zauważa: „Powracają pojęcia, które od dawna nie odgrywały żadnej roli w niemieckiej rzeczywistości: wyrzeczenie, pozbawienie, poświęcenie, niedostatek”.

Nie stać na pokrycie kosztów utrzymania

Z badań wynika, że wiele osób w Niemczech już teraz ogranicza wydatki. Około jedna na siedem osób dorosłych ledwo radzi sobie z pokryciem kosztów utrzymania w związku ze wzrostem inflacji. W marcu wyniosła ona 7,3 procent, jak wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie banku Postbank. Mniej niż 24 procent respondentów z gospodarstw domowych o miesięcznym dochodzie netto poniżej 2500 euro twierdzi, że z powodu wzrostu cen ledwo jest w stanie pokryć swoje regularne wydatki.

Rząd federalny przygotował dwa pakiety warte miliardy euro, aby odciążyć ludzi w związku z cenami energii i paliw. Jednak w dłuższej perspektywie państwo nie będzie w stanie naprawić sytuacji wyłącznie za pomocą środków finansowych. „Wojna na Ukrainie sprawia, że wszyscy staliśmy się biedniejsi, na przykład dlatego, że musimy płacić więcej za importowaną energię” – niedawno powiedział minister finansów Christian Lindner z FDP gazecie „Bild am Sonntag”. „Ta utrata dobrobytu nie może być również przejęta przez państwo” – dodał.

Pewny dochód, możliwość realizacji pragnień materialnych – w Barometrze Dobrobytu instytutu badań rynkowych Ipsos, przeprowadzanym co kwartał od 2012 roku, właśnie te czynniki zyskują wysokie oceny, gdy ludzie są pytani o swoje postrzeganie dobrobytu.

Oczywiste kwestie uległy zachwianiu

W przeciwieństwie do kryzysów ostatnich lat, wojna na Ukrainie wstrząsa pewnymi kwestiami, które nawet w Niemczech uważane są za oczywiste. – Kolejną konsekwencją wojny na Ukrainie jest koniec korzyści płynących z warunków pokojowch w postaci spadku wydatków na zbrojenia − analizuje prezes Ifo Clemens Fuest. Budżet na obronę zostanie teraz znacznie zwiększony. – Oznacza to cięcia w usługach publicznych w innych obszarach i wyższe podatki, a więc ostatecznie mniejszy dobrobyt.

Ograniczenie prędkości, niedziele bez samochodu, zmniejszenie ogrzewania – lista propozycji przeciwdziałania kryzysowi energetycznemu nie zawiera zbyt wielu nowych rozwiązań. Samo reagowanie w krótkiej perspektywie czasowej i tak raczej nie wystarczy.

Pod nagłówkiem „Eine Inventur des fossilen Zeitalters” (Inwentaryzacja epoki surowców kopalnych) teoretyk kultury Benjamin Steiniger wypowiada się w artykule opublikowanym przez Towarzystwo Maxa Plancka już w marcu 2020 roku: „Żyjemy w miastach, do których można dojechać tylko transportem samochodowym, nosimy Goretex i nylon, odżywiamy się dzięki pomocy sztucznych nawozów, jesteśmy uzależnieni od leków; wszystko to jest oparte na ropie, gazie i węglu. Zarówno w sensie konkretnym, jak i abstrakcyjnym, nasz styl życia jest kształtowany przez paliwa kopalne w sposób, który ledwie zgłębiliśmy”.

Zdaniem politologa Philippa Lepeniesa względy moralne, na przykład przy zakupie gazu i ropy od państw autokratycznych, zostały w ostatnich dziesięcioleciach podporządkowane konsumpcji. – Neoliberalna narracja rynkowa zakłada, że najwyższym stopniem wolności są swobodne decyzje konsumpcyjne – powiedział w radiu SWR2 szef Centrum Badań nad Zrównoważonym Rozwojem w Instytucie Otto Suhr przy Wolnym Uniwersytecie Berlińskim. Państwo i obywatele nagle „muszą zdać sobie sprawę z konsekwencji własnej konsumpcji w sposób o wiele bardziej dramatyczny niż kiedykolwiek wcześniej”.

Trzy znaczące niepowodzenia

„Euforia globalizacji" lat 90-tych, jak nazywa ją Lepenies, przemija. Przez dziesięciolecia Niemcy korzystały z wolnego handlu światowego, który zapewniał dostęp do tanich produktów i surowców. Między innymi dzięki temu stopy inflacji utrzymywały się na stosunkowo niskim poziomie. – Większość produktów, które kupujemy, jest obecnie wytwarzana za granicą, delikatnie mówiąc, przy niskich płacach i, mówiąc mniej delikatnie, częściowo w warunkach przypominających niewolnictwo – niedawno powiedział Carl Tillessen, autor książki, który wywodzi się z branży mody.

Zdaniem ekonomistów środowisko handlu światowego bardzo się zmieniło; nie tylko od czasu ataku Rosji na Ukrainę. – Szok wywołany przez Putina może okazać się trzecim poważnym ciosem dla globalizacji i globalnych łańcuchów dostaw w ostatnich latach, po wojnie handlowej USA-Chiny i zakłóceniach w łańcuchu dostaw spowodowanych pandemią – twierdzi DWS, spółka zależna Deutsche Bank.

Przywrócenie produkcji do Niemiec z krajów o niskich płacach zwykle oznacza wyższe ceny. Ogólna tendencja do „deglobalizacji” może zmienić przepływ towarów, a tym samym spowodować wzrost cen konsumpcyjnych – pisali ekonomiści Deutsche Zentralbank już w maju 2021 r. Cenę za walkę Ukrainy o wolność płacą więc również ludzie w Niemczech.

(DPA/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Redakcja poleca