Pakt Ribbentrop-Mołotow: zaskoczenie czy kontynuacja? | Nazizm, faszyzm, demokracja – Historia najnowsza Niemiec | DW | 23.08.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Historia Najnowsza

Pakt Ribbentrop-Mołotow: zaskoczenie czy kontynuacja?

Wbrew powszechnej opinii, Pakt Ribbentrop-Mołotow nie był aż tak wielkim zaskoczeniem. Po dojściu Hitlera do władzy Niemcy starały się, pomimo ideologicznej wrogości, nie zrywać kontaktów ze Związkiem Sowieckim Stalina.

Akt podpisywania Paktu Ribbentrop-Mołotow (picture alliance/dpa)

Pakt Ribbentrop-Mołotow był wstępem do ponownego rozbioru Polski i krajów bałtyckich

- Sojusz Hitlera ze Stalinem nie był aż tak wielkim zaskoczeniem, jak się to przedstawia. Nie spadł nagle z nieba, lecz był wynikiem politycznych i dyplomatycznych przygotowań i kontaktów - powiedziała historyk z Europejskiego Uniwersytetu Viadrina Claudia Weber w czwartek podczas spotkania w berlińskim muzeum Topografia Terroru zorganizowanym z okazji 80. rocznicy podpisania Paktu Ribbentrop-Mołotow.

- Pomimo ideologicznej wrogości, po dojściu w 1933 roku Hitlera do władzy przede wszystkim rząd sowiecki zainteresowany był utrzymaniem dobrych relacji politycznych i gospodarczych - zaznaczyła Weber, autorka wydanej niedawno książki „Pakt: Hitler, Stalin i historia morderczego sojuszu”.

Claudia Weber z Uniwersytetu Viadrina podczas konferencji w Topografii Terroru 22.08.2019 (DW/J. Lepiarz)

Prof. Claudia Weber z Uniwersytetu Viadrina: Pomimo ideologicznej wrogości Niemcy i Rosja utrzymywali dobre relacje

Jak przypomniała, minister spraw zagranicznych ZSRR Maksym Litwinow, oficjalnie zwolennik zbliżenia do Zachodu, wielokrotnie zapewniał Berlin, że Moskwa nie będzie się mieszała w wewnętrzne sprawy III Rzeszy i nie będzie interweniowała w obronie niemieckich komunistów.

Nieoficjalne kontakty

Nieoficjalne kontakty utrzymywane były od 1934 roku za pośrednictwem sowieckiego przedstawicielstwa handlowego w Berlinie. Po stronie niemieckiej kontaktem był pracownik niemieckiego ministerstwa gospodarki Herbert Goering, kuzyn marszałka Rzeszy Hermana Goeringa. Jednym z konkretnych rezultatów tych kontaktów był przyznany Moskwie kredyt w wysokości 2 mln Reichsmarek.  

- Nic dziwnego – kontynuowała Weber – że wstępem do Paktu Ribbentrop-Mołotow  była zawarta wcześniej (19 sierpnia – red. DW) niemiecko-sowiecka umowa gospodarcza.

Jak podkreśliła historyczka z Viadriny, o ile dokładnie zbadane zostały okoliczności zawarcia Paktu, to nadal nie wiemy wszystkiego o praktycznej współpracy obu totalitarnych reżimów w okresie od sierpnia 1939 roku do ataku III Rzeszy na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 roku.

Współpraca SS i NKWD 

- Współpraca wynikała, choć brzmi to dziś bardzo cynicznie, z logiki porozumień - powiedziała. W tajnym protokole do umowy z września 1939 roku obie strony zobowiązały się do wzajemnego informowania się o podejmowanych działaniach przeciwko polskiemu  ruchowi oporu. – Wymiana informacji rzeczywiście miała miejsce. Wysocy rangą funkcjonariusze SS i NKWD oficjalnie podejmowali decyzje - podkreśliła Weber.

W ramach tej współpracy funkcjonariusz SS Otto Waechter, gubernator dystryktu krakowskiego w Generalnym Gubernatorstwie utrzymywał kontakty z Iwanem Maselnikowem, zastępcą ludowego komisarza spraw wewnętrznych Ławrentii Berii. – Obaj spotkali się w grudniu 1939 roku w nadgranicznym Przemyślu. Na wiosnę 1940 roku Waechter przebywał w okupowanym przez Sowietów Lwowie, gdzie rozmawiał o przesiedleniu ludności niemieckiej do Rzeszy - mówiła Weber.       

Zwróciła uwagę na dostawy ważnych dla niemieckiej gospodarki rosyjskich surowców i produktów rolniczych. Dostawy realizowane były aż do wybuchu wojny. Niemcy rewanżowały się wyrobami przemysłowymi. 

Po co Hitlerowi Pakt ze Stalinem?

Niemiecka historyk podkreślała, że to Hitler dążył do wojny, a Stalin wykorzystał nadarzającą się sytuację. Jak wynika z relacji jego córki Swietłany, Stalin powtarzał wielokrotnie, że sojusz Niemiec z ZSRR byłby „niezwyciężony”.  

Prof. Włodzimierz Borodziej podzielił opinię, że Stalin nie był „siłą prącą do wojny”, a jedynie „wziął sobie to, co mu w lecie 1939 roku zaoferowano”.

- Dlaczego Hitler podpisał tak katastrofalnie niekorzystny dla siebie Pakt? – zastanawiał się polski historyk. Jego zdaniem Hitler nie miał żadnego powodu, by podpisywać taką umowę. - Wehrmacht stał w Prusach Wschodnich, na Pomorzu, na Dolnym i Górnym Śląsku i w Słowacji. Miał przewagę nad armią polską i nawet bez pomocy Armii Czerwonej wygrałby wojnę w ciągu tygodni - tłumaczył profesor z Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego.

- Gdyby III Rzesza nie zawarła Paktu, Hitler zaatakowałby w 1941 roku ZSRR na dawnej granicy polsko-sowieckiej, czyli 300 km dalej na wschód, i mógłby zdobyć Moskwę przed nadejściem zimy - mówił Borodziej.

Powodem podpisania traktatu o nieagresji była chęć uspokojenia generałów, którzy jak ognia bali się wojny na dwa fronty. - Pakt, który z punktu widzenia Hitlera był całkowicie bezsensowny, miał za zadanie uspokojenie generalicji - tłumaczył.   

Konferencja w muzeum Topografia Terroru Geteilte Erinnerungen - 80 Jahre nach dem 23. August 1939. (DW/J. Lepiarz)

Konferencja w Berlinie (od lewej): Markus Meckel, Ekaterina Makhotina, Włodzimierz Borodziej, Claudia Weber

Debata w Rosji

Ekaterina Makhotina z Uniwersytetu w Bonn nawiązała do współczesnej dyskusji o Pakcie  toczącej się w Rosji. – Mamy dwa stanowiska. Jedno mówi, że Stalin zapewnił krajowi bezpieczeństwo i zyskał na czasie. Drugie podkreśla chęć ekspansji Stalina i obarcza go odpowiedzialnością za miliony ofiar w początkowej fazie wojny z Hitlerem, do której kraj nie był przygotowany - wyjaśniła.

Borodziej przypomniał, że jeszcze w połowie lat 90., podczas Światowego Kongresu Historyków, przedstawiciel Rosji Aleksandr Czubarjan twierdził, że Pakt Ribbentrop-Mołotow jest wymysłem amerykańskim, a tajny protokół nie istnieje. – Rosjanin został solidarnie wybuczany przez uczestników zjazdu z Zachodu i Wschodu. Panowała pełna zgoda, że tajny protokół jest realny. Dziś Czubarjan jest doradcą Putina - dodał.

Politycy i media milczą

Niemiecki socjaldemokrata Markus Meckel zwrócił uwagę na brak zainteresowania polityków i mediów w Niemczech rocznicą Paktu.  Przypomniał, że roku temu zwrócił się do ministra spraw zagranicznych Heiko Maasa z sugestią, by przypadające w tym roku rocznice historyczne potraktować z należytą powagą. – Cieszę się, że Maas był 1 sierpnia, w 75. rocznicę Powstania Warszawskiego w Warszawie, to było bardzo ważne, ale obawiam się, że 23 sierpnia przejdzie niezauważony, że nie będzie żadnego oświadczenia, nic nie będzie - mówił były minister spraw spraw zagranicznych NRD, od lat zaangażowany w dialog polsko-niemiecki.

Makhotina zwróciła uwagę na trudną sytuację historyków reprezentujących poglądy odmienne od polityki historycznej forsowanej przez rządy. Wymieniła w tym kontekście Litwę, Polskę i Rosję. – Zarzuca się im kalanie własnego gniazda i utrudnia prowadzanie badań - mówiła.

Dyskusja o Pakcie Ribbentrop-Mołotow odbyła się w czwartek wieczorem w Topografii Terroru, berlińskim muzeum utworzonym w miejscu, gdzie w czasie wojny znajdowała się centrala SS i Gestapo - Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA).  

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Redakcja poleca

Reklama