Oszukani na bruku: bezdomni Polacy w Hamburgu | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 17.05.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Oszukani na bruku: bezdomni Polacy w Hamburgu

W Hamburgu żyje na bruku około pięciuset Polaków. Potrzebują pilnie pomocy, bo 1 maja pojawią się nowe problemy.

Wielu bezdomnych Polaków wstydzi się pokazywać twarz

Wielu bezdomnych Polaków wstydzi się pokazywać twarz

Napotkany na hamburskim dworcu bezdomny Polak chce pozostać anonimowy. Ma nie więcej niż 40 lat, obrzękniętą twarz i smutne oczy w kolorze nieba. W Hamburgu przebywa od półtora roku. Trzy razy go oszukali - opowiada. „Swoi mnie oszukali. Polacy. Polacy” – wykrzykuje. Wyjmuje spod pazuchy napoczętą butelkę wódki i bierze łyk. „Trzeba jechać do pracy tylko w pewne miejsce” – dodaje. Pracodawcy są mu winni 5400,- , 700,- i 780,- euro. „I co im mogę zrobić, jak nielegalnie pracowałem, bez kontraktu?” – pyta bezradnie. Nie wierzy, by po 1 maja cokolwiek zmieniło się na lepsze. „Myślę, że Polacy będą nadal rąbani w tyłek. Ja myślałem, że Niemcy są inni. Mój kolega robił u Niemca, przerobił dwa miesiące, a tamten go oszukał. Mój były pracodawca, Polak, 20 lat w Niemczech, oszukał mnie na 5 tysięcy euro. Miał 7 samochodów – nawet swojego chrześniaka oszukał" - opowiada.

„Samotny żagiel”
Zdzisław (z prawej) i jego bezdomny czeski kolega Roman

Zdzisław (z prawej) i jego bezdomny czeski kolega Roman

Także 53-letni Zdzisław wylądował na bruku, kiedy został oszukany przez nieuczciwego pracodawcę. W Hamburgu jest od 20 lat, z tego 17 przepracował na czarno. Ostatnie dwa lata pracował u przedsiębiorcy polskiego pochodzenia. „Polacy wykorzystują a Niemcy się od nich zaczynają uczyć” – twierdzi. Oszukano go na ponad 5 000 euro. Pracodawca miał przyjechać i zapłacić. Czekali z kolegą, ale nie przyjechał. Kiedy zadzwonili powiedział im, że zapomniał i jest poza Hamburgiem. Gdy pojechali do niego kilka dni później pod wskazany adres, nie zastali go.

Zdzisław mówi, że ma wiele marzeń, ale najważniejsze z nich to być z żoną, która go nie chce. Więc nie wraca do kraju, bo nie chce być ciężarem dla matki. W czasie trzech lat bezdomności Zdzisiek był trzy razy w Polsce - raz pięć, drugi raz sześć tygodni, u siostry, ale wrócił na ulice Hamburga.
Pomoc w odbiciu się od dna
Obdachlosigkeit in Hamburg

Grupa projektowa - od lewej: Karolina Kowalska, Ulrich Hermannes, Stanislaw Szczerba i Andrzej Stasiewicz

Bezdomni Polacy żyją na ulicach Hamburga nie tylko samotnie - jak mężczyzna napotkany na dworcu czy Zdzisław. Trzymają się też w grupach. Stanisław Szczerba spotyka ich codziennie na przystanku autobusu. Bezpłatny autobus zawozi bezdomnych Polaków sprzed dworca kolejowego do noclegowni i rano odwozi w to samo miejsce. Szczerba jest streetworkerem i pracownikiem specjalnego polsko-niemieckiego projektu dla bezdomnych z krajów Europy środkowej i wschodniej.

„Bezdomni Polacy na ulicach Hamburga mają różne biografie. Są to głównie ludzie, którzy nie mogli znaleźć pracy w kraju; dużo jest młodych ludzi z wyżu demograficznego lat osiemdziesiątych. Kryje się za tym cały proces wykluczenia społecznego, który trwa lata” - mówi Szczerba. Każdy bezdomny Polak ma za sobą jakąś tragedię, jakiś problem losowy. Nikt dobrowolnie nie mieszka na ulicy - podkreśla.

Strona 1 | 2 | 3 | Pełna wersja

Redakcja poleca

Linki

Reklama