Ofensywa wdzięku Dudy [KOMENTARZ] | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 28.08.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Ofensywa wdzięku Dudy [KOMENTARZ]

Nowy prezydent RP przyjechał do Berlina i zaskoczył swoich gospodarzy. Obawy, że relacje polsko-niemieckie czeka kolejna „epoka lodowcowa” nie potwierdziły się. [KOMENTARZ]

Wszyscy, którzy znają się choć trochę na politycznych zwyczajach wiedzą, że pierwsza wizyta nie służy do załatwiania trudnych spraw. Chodzi bowiem przede wszystkim o to, by się poznać i stworzyć podwaliny pod kolejne kontakty. Pod tym względem wizyta Andrzeja Dudy u prezydenta i kanclerz Niemiec spełniła swoje zadanie – widać było, że gospodarze odczuli ulgę. Joachim Gauck mówił o „pełnym zaufania, rodzinnym spotkaniu”, a Andrzej Duda o tym, że rozmowy były „ważne i dobre” i że rokują dobrze na przyszłość.

Wizytę polskiego prezydenta w Berlinie poprzedziła medialna ofensywa wdzięku. U wszystkich, którzy zajmują się na co dzień stosunkami polsko-niemieckimi wywołała ona uczucie ulgi. I tak w wywiadzie dla renomowanej „Frankfurter Allgemeine Zeitung” Duda wyznał, że jest „zadeklarowanym przyjacielem Niemiec”, „po prostu lubi Niemcy” i że relacje polsko-niemieckie to dla niego „osobista sprawa”. Przedstawiciele niemieckiej żurnalii, na czele z redaktorem naczelnym najsłynniejszego niemieckiego tabloidu, którzy w tych dniach gościli w Pałacu Prezydenckim nie kryli zdumienia – polityczny wychowanek Lecha i Jarosława Kaczyńskiego nie jest straszydłem, za jakiego go mieli, lecz otwartym na świat europejskim politykiem, który, na dodatek, w elokwentny sposób potrafi uzasadnić swoje stanowisko.

Dudek Bartosz Kommentarbild App

Bartosz Dudek, szef Redakcji Polskiej DW

Różnice pozostają

Nawet jeśli nowo wybrany polski prezydent nie stanowi zagrożenia dla tak przecież ważnych relacji polsko-niemieckich, dobra atmosfera i miłe słowa nie powinny przesłaniać faktu, że istnieją też istotne różnice zdań między Dudą a jego niemieckimi gospodarzami.

Duda chce na przykład stałego stacjonowania większych jednostek bojowych NATO na terytorium Polski. Dla niemieckiego rządu, który kurczowo trzyma się danych w latach 90-tych Rosji obietnic, to temat tabu. Berlin obawia się bowiem dalszej eskalacji konfliktu z Rosją.

Inny zapalny temat to forsowana przez Berlin polityka energetyczna, która według Dudy mocno szkodzi polskiej energetyce opartej na węglu. Do tego dochodzi polskie stanowisko w kwestii polityki wobec uchodźców. Duda tłumaczył w niemieckich mediach, że Polska musi być w razie eskalacji konfliktu na Ukrainie przygotowana na napływ tysięcy Ukraińców, co dla Niemców nie brzmi jednak zbyt przekonująco.

Tak czy owak, politycy w Berlinie mogą odetchnąć – wieczorek zapoznawczy się udał. Jednak różnice pozostają. I jeśli partia Jarosława Kaczyńskiego wygra jesienne wybory parlamentarne mogą się jeszcze powiększyć. Wtedy nowy lokator pałacu prezydenckiego, którego tak się bano w Berlinie, może okazać się wtedy nieoczekiwanie ważnym katalizatorem i gwarantem dobrych relacji.

Bartosz Dudek

Reklama