1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Niemiecka prasa: wojna o energię na Bliskim Wschodzie

Anna Widzyk opracowanie
20 marca 2026

Ataki na kompleksy energetyczne na Bliskim Wschodzie mogą wywołać długotrwały kryzys energetyczny także w Europie – ocenia niemiecka prasa.

https://p.dw.com/p/5AllW
Widok na zakład produkcji LNG w Ras Laffan w Iranie
Zakład produkcji LNG w Ras Laffan w IranieZdjęcie: dpa/picture alliance

Irańskie rakiety spadły w czwartek (19.03.2026) na kompleks przemysłowy Ras Laffan w Katarze, wyrządzając poważne szkody. Ras Laffan to największy na świecie zakład produkcji skroplonego gazu ziemnego (LNG); w ubiegłym roku odpowiadał za jedną piątą światowych dostaw LNG. Według władz firmy usunięcie szkód, które dotyczą 17 proc. mocy eksportowych LNG, może potrwać od trzech do pięciu lat.

Po tych doniesieniach ceny gazu w Europie poszybowały w górę, a niemieckie gazety analizują na pierwszych stronach piątkowych (20.03.2026) wydań możliwe konsekwencje dla gospodarki światowej i europejskiej.

„Nerwowośc narasta. Po trzech tygodniach wojny może nastąpić kolejna eskalacja” – pisze „Sueddeutsche Zeiung” (SZ). Jak zaznacza, atak na Ras Laffan, a także kompleksy energetyczne w Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, był odwetem Teheranu za środowy atak Izraela na największe złoża gazu ziemnego South Pars w Iranie. „Akcja (Izraela) ujawniła też pierwsze rysy w sojuszu przeciwko Iranowi i po raz pierwszy doprowadziła do poważnej krytyki izraelskich władz” – wskazuje „SZ”. I dodaje, że również prezydent USA Donald Trump „wydawał się zaskoczony”, twierdząc na swojej platformie Truth Social, iż USA nie wiedziały o planowanej izraelskiej akcji.

„Niebezpieczna faza”

Jak ocenia „SZ”, czwartkowe wydarzenia oznaczają jednak, że wojna USA i Izraela z Iranem „została rozszerzona na kompleksy energetyczne”. Długotrwałe szkody w Ras Laffan sprawiają, że obecny kryzys wkracza „w niebezpieczną fazę” – mówi gazecie Natasha Fielding, ekspertka ds. rynku energii z agencji Argus Media. Jej zdaniem jest to także „punkt zwrotny na światowym rynku LNG”. „Choć Katar dotychczas dostarczał gaz ziemny głównie do Azji, a nie do Europy, w ostatnich tygodniach światowa podaż się zmniejszyła. Jeśli sytuacja się nie zmieni, rywalizacja o pozostałe ilości będzie się stale nasilać. Skutek: wyższe ceny” – czytamy. Wyższe ceny gazu mogą przełożyć się m.in. na wzrost cen energii elektrycznej, nawozów i żywności.

Wojna już w minionych tygodniach wpłynęła na gwałtowny wzrost cen ropy i gazu, jednak do tej pory uważano, iż ten efekt ustąpi wraz zakończeniem działań wojennych. „Dotychczas skupialiśmy się głównie na tym, jak długo blokada cieśniny Ormuz utrudni tranzyt ropy i skroplonego gazu ziemnego – mówi w rozmowie z „Sueddeutsche Zeitung” Andreas Goldthau z Uniwersytetu w Erfurcie: „Teraz coraz bardziej zagrożona jest sama produkcja”.

Paliwowa turystyka. Niemcy tankują w Polsce

Gorzej niż wysadzenie Nord Stream

Dziennik „Die Welt” pisze o „nowym poziomie eskalacji” wojny USA i Izraela z Iranem. Cytuje ekspertkę Susan Sakmar z University of Houston Law Center, która powiedziała agencji Bloomberg, że jeśli chodzi o następstwa atak na Ras Laffan jest porównywalny z wysadzeniem gazociągu Nord Stream w 2022 roku, „albo nawet jeszcze gorszy”.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) zauważa z kolei, że „im wyższe ceny ropy i gazu, im większe zniszczenia w instalacjach wydobywczych w Zatoce Perskiej, tym lepiej dla Iranu”. „Trump i Netanjahu jak dotąd nie znaleźli żadnego sposobu na tę asymetryczną strategię, którą reżim w Teheranie – mimo że sam mocno ucierpiał – wciąż stosuje z pewnym powodzeniem. W przypadku pola gazowego South Pars to właśnie izraelski atak doprowadził do eskalacji konfliktu aż po Katar, co z kolei wystraszyło rynki” – pisze autor komentarza Nikolas Busse.

Reżim jeszcze nie przegrał

Według niego Trump zareagował w typowy dla siebie sposób: z jednej strony zabronił Izraelczykom dalszych ataków na złoża gazu, a z drugiej zagroził Irańczykom, że sam wysadzi całe pole w powietrze, jeśli Iran jeszcze raz ostrzela katarskie instalacje gazowe.

„Prezydent zawsze gasi ogień ogniem, ale i w tym przypadku źle ocenia ryzyko” – ocenia Busse. Jak wyjaśnia, konsekwencje zniszczenia największego złoża gazu ziemnego na świecie byłyby poważne również dla światowej gospodarki.

Zdaniem niemieckiego dziennikarza tylko Izrael, „zahartowany w trwającej od dziesięcioleci walce o przetrwanie, jest gotowy ponieść wysokie koszty” obecnej wojny. „Europejczycy się wycofali, wyborcy Trumpa są niecierpliwi, a sojusznicy Ameryki w Zatoce Perskiej wciąż pozostają bezbronni; irański reżim jeszcze nie przegrał” – konkluduje „FAZ”.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>