Niemiecka prasa: ″obca wojna″ dla Polaków | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 11.08.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "obca wojna" dla Polaków

Zachód skupiony na upamiętnianiu własnych bitew, prawie nie pamięta o I wojnie światowej we wschodniej Europie, choć jej następstwa były bardziej znaczące niż na Zachodzie – pisze w „FAZ” prof. Krzysztof Ruchniewicz.

I wojna światowa jest w Europie Wschodniej konfliktem prawie zapomnianym, a kraje Europy Zachodniej skupione na upamiętnianiu własnych bitew też o tym nie pamiętają. „ A przy tym Europa Wschodnia nie była mało znaczącym miejscem zmagań zbrojnych. Niemcy i Rosjanie łudzili się, że tam rozstrzygną się całe losy wojny” - pisze prof. Krzysztof Ruchniewicz na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Polski historyk przypomina, że w wojnie na Wschodzie wykorzystywano najnowocześniejsze techniki prowadzenia walki, które spowodowały ogromną skalę zniszczeń sił przeciwnika i strat wśród ludności cywilnej, nieznaną na tamtym obszarze będącym terenem przemarszów różnych armii. „W porównaniu z w miarę ustabilizowaną linią frontu na Zachodzie, na Wschodzie mamy do czynienia z operacjami wojskowymi na ogromnym obszarze.

Krzysztof Ruchniewicz Historiker Breslau

prof. Krzysztof Ruchniewicz

Długość frontu wschodniego kilkakrotnie przewyższała zachodni”. Rozciągał się od Morza Bałtyckiego po Morze Czarne – przypomina Ruchniewicz. Pierwszą ofiarą wojny na froncie wschodnich padło „raczej nieistotne militarnie nadgraniczne miasto Kalisz”, którego los stał się przykładem pruskiego okrucieństwa na ludności cywilnej. Wykorzystywała to rosyjska propaganda, zaś władze niemieckie rozpowszechniały informacje o rosyjskim okrucieństwie.

Fakt zapomnienia wojny na Wschodzie, wydawać się może paradoksem

Polski historyk pisze, że operacje wojskowe, które przetoczyły się do 1916 roku po terytorium od Rygi po Czernowice i od Warszawy po Wilno nie tylko były śmiercionośne dla żołnierzy. Wojna trwająca zaledwie trzy lata zrujnowała cały region i jego infrastrukturę, która i tak znajdowała się poniżej europejskiej średniej. Zepchnęła też na dno nędzy miliony ludzi. Skutki tej wojny odczuwalne były jeszcze długo – pisze autor. Lecz mimo walk na froncie wschodnim, zniszczeń i strat, los całej wojny rozstrzygnął się na Wschodzie. Patrząc na koniec I wojny światowej, popadnięcie w zapomnienie frontu wschodniego wydaje się polskiemu historykowi „ w jakiejś części zrozumiałe”. Z perspektywy późniejszego okresu, „upadku trzech cesarstw, nowego porządku politycznego, powstania nowych państw, a zwłaszcza powstania Rosji bolszewickiej można powiedzieć, że ze wschodniego teatru wojennego wykluł się XX wiek”. Fakt zapomnienia wojny na Wschodzie, wydawać się może, dlatego paradoksem, zauważa polski historyki i przypomina, że przedstawicielomnarodów tej części Europy, walczącym w mundurach obcych armii, trudno było na tej podstawie budować pamięć. „Nośnikiem narodowej pamięci mogły zatem być nieliczne własne jednostki wojskowe, które powstawały pod auspicjami innych krajów – stron w wojnie, ale które działały na rzecz własnych interesów narodowych”. Autor artykułu przytacza przykład m.in. legionistów Józefa Piłsudskiego. Drugim powodem szybkiego odsunięcia Wielkiej Wojny na daleki plan, o którym w artykule w „FAZ” pisze Krzysztof Ruchniewicz, był charakter wojny na wschodzie Europy. Nie skończyła się ona w listopadzie 1918 roku, lecz trwała jeszcze przez następne lata, przeobrażając się w konflikty o innym charakterze. Dla Polski były to, trwające do 1921 roku, starcia z Niemcami i Rosjanami o granice.

Wielka Wojna nie skończyła się dla Europy Wschodniej w 1918 roku

Z pewnością na pamięć w Europie Wschodniej o I wojnie światowej wpływ miała niszczycielska II wojna światowa – pisze polski historyk. „Z perspektywy wielu narodów wschodnioeuropejskich Wielka Wojna przyniosła niepodległość, podczas gdy II wojna, mimo klęski Hitlera, pozbawiła ich wolności”. Pozbawiła ich też na skutek zmiany granic i wymuszonych emigracji miejsc pamięci związanych z walką niepodległościową we Lwowie. To dotyczy też, przypomina prof. Ruchniewicz, miejsc pamięci w prowincjach wschodnich Rzeszy, które po 1989 roku, obecnie zadbane, stały się atrakcją turystyczną. Trwający ponad 40 lat podział polityczny Europy jest też ważny dla zainteresowania Wielką Wojną. Lecz, jak stwierdza autor artykułu, także bez systematycznego wykorzystywania wydarzeń II wojny światowej przez propagandę komunistyczną i tak wojna ta zostałaby wymazana z pamięci, ponieważ od samego początku była ona „własną wojną narodową”.

Polskiemu historykowi nie wydaje się, by pamięci europejskie o Wielkiej Wojnie miały szanse ujednolicenia się, ale z pewnością dobrze byłoby, gdyby zostały wzbogacone o nowe wątki, chociażby takie jak bitwa pod Tannenbiergiem niedaleko historycznego Grunwaldu, czy zburzenie Kalisza, a także mało znany fakt użycia gazów bojowych nie na zachodzie Europy, lecz w Polsce.

W opinii prof. Ruchniewicza, setna rocznica Wielkiej Wojny niewiele wpłynie na natężenie społecznego zainteresowania. Dla Polaków rok ten jest wyjątkowo nasycony rocznicami: upadku komunizmu, wybuchu II wojny światowej i Powstania Warszawskiego. Wielka Wojna z perspektywy Polaków i innych narodów na wschodzie Europy, pisze autor artykułu, nie będzie wspominana jako „niepotrzebna bratobójcza jatka Europejczyków”. Przesłoniły to nadzieje na wolność i niepodległość, jakie całe pokolenia wiązały z tym konfliktem.

opr.: Barbara Cöllen

Reklama