Niemiecka prasa o kłamstwie z Lageso: „Wierzy się w to, co odpowiada własnemu obrazowi świata” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 29.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o kłamstwie z Lageso: „Wierzy się w to, co odpowiada własnemu obrazowi świata”

Lotem błyskawicy rozeszła się wiadomość o rzekomej śmierci syryjskiego uchodźcy wyczerpanego staniem w kolejce do rejestracji Berlinie. Niemieckie gazety komentują w swoich piątkowych (29.01.2016) wydaniach.

Zdaniem dziennika „Nürnberger Nachrichten“:

„Internet, największa w historii ludzkości maszyna wiedzy i opinii, wnosi niebagatelny wkład nie tylko do spajania, ale też do podburzania społeczeństwa. Gdyby kiedyś ktoś wymyślił jakąś wiadomość (na przykład o zmarłym azylancie), nigdy by mu się nie udało w ciągu kilku godzin dotrzeć do milionów ludzi. Dzisiaj, dzięki Facebookowi i Twitterowi, natychmiast po opublikowaniu wieści zainteresowane kręgi rozprzestrzeniają ją jak wirus i nie sposób zatrzymać tego procesu, nawet usunięciem tekstu”.

Ukazujący się w stolicy Bawarii “Münchner Merkur“ komentuje:

„Tylko szkoda spowodowana tempem digitalizacji? Nie, byłoby to zbyt proste. Internet po raz kolejny pokazał, czego nie potrafi: odczekać, dopytać się, zachować rzeczowość. Przypadek wymyślonej śmierci uchodźcy wzorcowo pokazuje to, co niestety coraz częściej się obserwuje: usieciowiona Republika (Federalna Niemiec – przyp. DW) we wzmożony sposób bez hamulców popada w histerię na tym placu boju moralności. Podejrzenia, kłamstwa i plotki przyjmowane są za dobrą monetę. Jakościowe wyjaśnienie przejmują dziennikarze – przede wszystkim zniesławianych w sieci – poważnych mediów”.

Podobny wątek podejmuje „Nordbayerischer Kurier“ (Bayreuth):

„Kiedy w supernerwowej społeczności w sieci od plotek aż się gotuje, cokolwiek zrobią poważne media, wszystko będzie niedobre: jeżeli wezmą pod lupę informację i przeznaczą konieczny na to czas, będzie się mówiło, że chcą zatuszować sprawę, bo ‘prawdę' dawno już można przeczytać w Internecie. Jeżeli doniesienia takie, jak to z Berlina, zostaną opublikowane nawet z zastrzeżeniem i okażą się nieprawdziwe, będzie się mówiło, że media kłamią. Czy tak czy owak, opluwanie 'kłamliwej prasy' jest w modzie”.

Do jeszcze innego wniosku dochodzi „Nordwest-Zeitung“:

„Wymyślona wiadomość o śmierci uchodźcy w berlińskim Lageso jest fatalna dla wszystkich wolontariuszy pomagającym uchodźcom. I pokazuje, jak bardzo rozdarte jest już niemieckie społeczeństwo. Wierzy się w to, co odpowiada własnemu obrazowi świata – po obydwu stronach. Dotychczas dramatyczne, fałszywe doniesienia pochodziły wyłącznie od przeciwników azylantów. Fakty odgrywają jednak wobec emocji drugorzędną rolę – dla obydwu stron. Już po atakach w kolońską noc sylwestrową rozmiar histerii i strachu pokazał, co kształtuje dyskusję o polityce azylowej. I pokazał zły kierunek, w którym podąża ta dyskusja. Podczas gdy setki tysięcy migrantów przybywają trasą bałkańską, podczas gdy wobec warunków panujących w Lageso, (prawdziwy) przypadek śmiertelny nikogo by tam pewnie nie zaskoczył, wielu Niemców koncentruje się na sobie. I na dywagacjach nad dobrem i złem”.

Na inny aspekt wskazuje stołeczny dziennik „Berliner Morgenpost”:

„Wzburzenie wokół wymyślonej ofiary śmiertelnej w Lageso nawet z pewnym dystansem jest osobliwe. Nie tylko dlatego, że ciągle trudno zrozumieć motywy wolontariusza, który utrzymywał na Facebooku, że po dniach oczekiwania w kolejce uchodźca zachorował i zmarł. Co jednak udało się temu kłamcy: wiele osób w Berlinie uważało za możliwe, że w tłumie pod Lageso pewnego dnia rzeczywiście umrze człowiek. Rok 2016 zdaje się mieć jeden temat: siłę emocji, sztukę ich rozbudzania, sterowania nimi i – tak – celowego wykorzystywania. Ale: oczywiście pojedynczy przypadek nie może naruszyć wizerunku wielu wolontariuszy, bez których Berlin nigdy by sobie nie poradził z kryzysem uchodźczym”.

Opr. Elżbieta Stasik

Reklama