Prasa o cieśninie Ormuz: otwarta czy zamknięta? Oto pytanie!
20 kwietnia 2026
„Najważniejsze na świecie pytanie brzmi obecnie: czy cieśnina Ormuz jest otwarta dla ruchu statków, czy nie? Czy tankowce i frachtowce, od których ładunków zależą całe gospodarki, mogą bezpiecznie przepłynąć przez cieśninę? Chcielibyśmy znać odpowiedź, bo tak wiele zależy od tego zarówno pod względem politycznym, jak i gospodarczym” – pisze w poniedziałek (20.04.2026) niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” (SZ).
Jak dodaje, reżimy irański raz twierdzi, że cieśnina jest otwarta, raz, że zamknięta, a czasem, że można ją przepłynąć tylko „w porozumieniu” z Gwardią Rewolucyjną. „W sobotę rano przepłynęły tam trzy statki wycieczkowe. W sobotę po południu ostrzelano dwa indyjskie statki, mimo wcześniejszych ustaleń. Armatorzy i kapitanowie mogli więc sami zdecydować, komu chcą wierzyć. Teraz przejście znów jest zamknięte. Prawdopodobnie” – komentuje.
„Z kolei w Waszyngtonie na ten temat wypowiadają się trzej mężczyźni, których kompetencje w zakresie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, delikatnie mówiąc, budzą kontrowersje. Jest prezydent, który ponoć jeszcze kilka tygodni temu myślał, że cieśnina Ormuz ma coś wspólnego z tą jasnobrązową papką z ciecierzycy (humus - red.). Jest minister obrony, a raczej wojny, a raczej krucjat, który uważa, że film «Pulp Fiction» to wiarygodne źródło cytatów z Biblii. I jest wiceprezydent, który sądzi, że może – i musi – udzielać papieżowi korepetycji z teologii” – ocenia „Sueddeutsche Zeitung”.
Według komentatora gazety Huberta Wetzela na niewiele zda się „rzekoma gotowość” Europejczyków do wysłania misji morskiej w celu zabezpieczenia cieśniny Ormuz. „Podobnie jak ta koalicja chętnych, która chce wysłać wojska na Ukrainę, ten sojusz w sprawie Ormuzu też na razie istnieje tylko na papierze. Wszystkie pytania pozostają otwarte: kiedy, kto, w jakich okolicznościach, jakimi statkami, z jakim zadaniem, z USA czy bez – albo nie ma na to odpowiedzi, albo jest ich zbyt wiele i są zbyt różne. Mówienie o «europejskiej» polityce bezpieczeństwa to tak samo wielki eufemizm, jak mówienie o amerykańskiej «polityce bezpieczeństwa». Wszyscy tylko improwizują” – pisze „SZ”, wskazując, że cieszyć się mogą jedynie Moskwa i Pekin.
Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>
Podobnie sytuacje wokół cieśniny Ormuz komentuje regionalny dziennik „Südwest Presse” z Ulm. „Otwarte, zamknięte, otwarte, zamknięte – sytuacja w cieśninie Ormuz nie daje zbyt wielu powodów do nadziei na szybki koniec wojny. Wręcz przeciwnie: nagła zmiana stanowiska Iranu w ciągu zaledwie 24 godzin, polegająca na ponownym zakazie przepływu przez cieśninę, sugeruje, że walka o władzę w reżimie się nasila. W takich przypadkach to przywódca rewolucji byłby tym, kto wyznacza dalszy kierunek. Jednak Modżtaba Chamenei nie pojawił się publicznie od czasu swojej nominacji w marcu. Nikt nie wie, jaką rolę odgrywa w tej chwili. Nie wróży to nic dobrego na najbliższe tygodnie: z jednej strony próżnia władzy, z drugiej – chaotyczne jej sprawowanie. Pokój jest kwestią dalekiej przyszłości” – ocenia gazeta.
Monachijski dziennik „Münchner Merkur” zastanawia się: „Czy giełda zbyt wcześnie świętowała koniec wojny z Iranem? W kwietniu amerykański indeks technologiczny Nasdaq poszybował w górę aż o 17 proc.. Po ogłoszeniu przez Gwardię Rewolucyjną, że ponownie zamkną cieśninę Ormuz, euforia może nieco opaść. Droga do pokoju w Iranie wciąż jest wyboista. Postępy przeplatają się z porażkami. Reżim irański słynie z bezwzględnych taktyk negocjacyjnych. Na wyniki raczej nie ma co liczyć przed końcem maja. Dobrze, że Berlin zapomina o swoim podejściu, polegającym na wzruszeniu ramionami i powtarzaniu: «to nie nasza wojna» i, jak zapowiedział kanclerz Merz, dołącza do koalicji chętnych, która po wojnie pomoże zabezpieczyć cieśninę Ormuz” – ocenia.
Z kolei „Stuttgarter Zeitung” zwraca uwagę na inny aspekt konfliktu. „Na razie wszyscy skupiają się na tym, co dzieje się nad powierzchnią wody. Pod nią jednak szykuje się kolejny etap eskalacji, na który świat jest prawie nieprzygotowany. 99 procent światowego ruchu danych przepływa przez kable światłowodowe na dnie morza. Kable te są czymś w rodzaju kręgosłupa globalizacji, arterią życia współczesnej ludzkości. Obawa, że Iran może zacząć działać również na dnie morza, rośnie niemal z dnia na dzień. Scenariusze obronne są ograniczone. Pytanie o to, kto rządzi na powierzchni wody i pod nią, z każdym dniem nabiera coraz większego znaczenia” – czytamy.