Niemiecka prasa o budżecie: w walce kogutów zapomina się o realnych potrzebach | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 21.03.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o budżecie: w walce kogutów zapomina się o realnych potrzebach

Po przyjęciu przez rząd planów budżetowych na 2020 r. i planów finansowych do 2023 r. prasa wytyka ministrowi finansów, że jego propozycje nie nakręcą słabnącej niemieckiej gospodarki.

Mimo, że zapowiadanego przez ekspertów „końca lat tłustych” w niemieckiej gospodarce na razie nie widać, to faktem jest, że gospodarka nie kręci się już tak szybko jak w minionych latach – pisze „Frankfurter Rundschau" i podkreśla, iż właśnie teraz jest dobry moment na inwestycje. Na przykład w stare tory kolejowe, szkoły czy sieci internetowe. To także dobry moment, by rozmawiać o socjalnej spójności. Zdaniem dziennika w prezentacji budżetu ministra finansów Olafa Scholza nie znalazło się jednak na to miejsce. To „smutna puenta”, że to ten sam Olaf Scholz, który w czasach kryzysu finansowego uznał za konieczne energiczne działanie państwa, dzięki czemu rządząca koalicja CDU/CSU-SPD nakręciła wówczas koniunkturę gospodarczą. Wtedy Olaf Scholz (SPD) był ministrem pracy. Ale to było „dawno temu” - zaznacza gazeta.

Zdaniem dziennika „Westfaelische Nachrichten" rządząca chadecja musi już przeczuwać, jak szybko z budżetu, w którym nie ma nowych długów, może się urodzić deficyt. W „tradycyjnych walkach kogutów o rozdział środków z budżetu” zapomina się o wielu sprawach, jak choćby o tym, że kraje związkowe i gminy obawiają się o dodatki na utrzymanie migrantów, a gospodarka domaga się zwiększenia inwestycji. „W czasach, gdy gospodarka spowalnia, minister finansów powinien mądrze dzielić miliardy” - konkluduje gazeta.

„Volksstimme" z Magdeburga zauważa, że od lat stało się regułą, iż minister finansów musi podwyższać wydatki, by uciekać od długów. Jak zawsze, tak i tym razem dużo środków idzie na „pracę i sprawy socjalne”, niezależnie od stopy bezrobocia czy cyklu koniunktury. Gazeta zarzuca ministrowi, że pominął miliardy potrzebne na emeryturę podstawową, podczas gdy środki na pomoc rozwojową mają być w 2020 roku o 36 procent wyższe niż w 2015 roku. Mimo, że część pomocy dla uciekinierów została zabrana, to jest to i tak duży wzrost” - pisze gazeta, zauważając, że mimo to minister współpracy gospodarczej i rozwoju Gerd Mueller narzeka najgłośniej. „I jak zawsze, jest kombinowanie. Wprawdzie stały dodatek na uchodźców jest lepszy niż dzbanek, z którego się nalewa, ale koniec końców landowi Saksonia-Anhalt i tak zostanie mniej pieniędzy na realizację tego, czego federacja od niej wymaga”.

„Nic dziwnego, że struktura budżetu krytykowana jest w kręgach zbliżonych do rządzącej chadecji" - czytamy w „Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung". Gazeta uzasadnia swoją tezę tym, że minister finansów Olaf Scholz (SPD) wyraźnie daje do zrozumienia, że na swój sposób uprawia „politykę klientelistyczną”. Jego preferencje związane z państwem socjalnym pasują do inicjatyw powstałych w jego partii, która wszelkimi metodami usiłuje wzmocnić swój profil socjalny - komentuje dziennik.

„Mittelbayerische Zeitung" przypomina, że przy całej krytyce nie wolno zapominać o tym, iż w planie Scholza znajduje się także redukcja podatków o około 25 miliadrów euro, z czego lwią część ma stanowić likwidacja podatku solidarnościowego dla około 90 procent podatników.

 

Redakcja poleca