Niemiecka prasa: duet Merkel-Tusk to szczęśliwe zrządzenie losu | Echa polskie | DW | 23.04.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa: duet Merkel-Tusk to szczęśliwe zrządzenie losu

„Duet Merkel i Tusk to szczęśliwe zrządzenie losu dla stosunków polsko-niemieckich” – tak „Süddeutsche Zeitung” (SZ) podsumowuje spotkanie polityków w Berlinie z okazji prezentacji książkowej biografii kanclerz.

„Istnieje wiele dykteryjek, którymi można sprawić radość Donaldowi Tuskowi: to bezpośrednio od Angeli Merkel premier RP dowiedział się, że obecna kanclerz w 1981 roku była na premierze filmu Wajdy »Człowiek z żelaza«. »32 lata temu siedzieliśmy w kinie w Gdańsku nie wiedząc o sobie nawzajem« – cytuje SZ wyznanie Tuska podczas poniedziałkowej debaty o „Przyszłości Europy” z udziałem kanclerz Merkel. Okazją do spotkania była prezentacja książki Stefana Korneliusa o polityce zagranicznej Angeli Merkel. Spotkanie odbyło się w Berlinie.

„Wygląda to tak, jakby dla premiera Tuska niezmiernie ważne było kolekcjonowanie związków między nim a niemiecką kanclerz. A one, owe związki, rzeczywiście istnieją i były wielokrotnie podnoszone podczas spotkania” – zauważa dziennik. Kanclerz przyznała, iż „dzieli z Tuskiem niemal ćwierćwiecze wspólnych losów, doświadczenie życia w reżimie”. Monachijski dziennik pisze, że Angela Merkel nie omieszkała przy okazji wspomnieć o „ wspaniałej historii związku zawodowego »Solidarność«” oraz o wkładzie Polski w obalenie komunizmu.

„Tusk jest prawdopodobnie jednym z niewielu partnerów politycznych kanclerz Merkel, z którymi łączy ją coś więcej, niż tylko sprawy zawodowe: kiedy mowa o przywódcy rządu, którego lubi Merkel, zawsze w tym kontekście pada nazwisko indyjskiego premiera Manmohana Singha. Również Tuska”.

„Hegemonia jest mi totalnie obca”

„Podczas debaty premier Tusk mówił o tym, co dla mniejszych państw UE w praktyce może nieść za sobą hasło »Więcej Europy« – pisze niemiecki dziennik. „Zdaniem Tuska może to oznaczać »asymetryczną utratę suwerenności«, a oddanie kompetencji poszczególnych państw w gestię Unii bardziej dotkliwiej odczują mniejsze, aniżeli duże państwa wspólnoty”. „W tym wszystkim chodzi jedynie o konkurencyjność UE w gospodarce światowej. Musimy myśleć bardziej do przodu” – cytuje SZ postulat kanclerz Merkel. Jak pisze dziennik, jej zdaniem „trzy do pięciu umów dotyczących większej spójność ekonomicznej nie zagrożą tożsamości kulturowej poszczególnych narodów”. Jako największa gospodarka UE, Niemcy mają do odegrania ważną rolę, jednak „Niemcy zawsze będą podejmowały działania wespół z innymi”. Kanclerz dodała, że hegemonia jest jej totalnie obca.

Jeśli nie Merkel to kto?

„Tusk naturalnie wcale tego nie insynuuje” – pisze SZ. Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) napisał z kolei, że Tusk cieszy się z tego, że „dzięki rozważnej postawie Angeli Merkel Europa nie boi się niemieckiej dominacji”. „Premier Tusk, przyznał, że ma na tyle bujną wyobraźnię, że byłby w stanie wyobrazić sobie najgorszy scenariusz”, co jak interpretuje SZ, mogłoby znaczyć retoryczne pytanie w stylu: „co by było, gdyby kanclerzem Niemiec w minionych trudnych miesięcy byłby ktoś o innym temperamencie, innym nastawieniu politycznym?”

„Tusk sugeruje, aby w obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych w Niemczech rodzima partia pani kanclerz zwróciła uwagę na jej umiejętność »empatii, świadomości historycznej i instynkt«”.

Kampania pod znakiem dziadka-Polaka?

„Tam, gdzie spotyka się polityka wewnętrzna i zewnętrzna, tam kanclerz Merkel wzbudza szczególne zainteresowanie Tuska” – pisze dziennik przy okazji wspominając wydarzenia z kampanii wyborczej w 2005 roku w Polsce, podczas której prawica wyciągnęła wątek z życiorysu kaszubskiego dziadka Tuska, który to podczas II wojny światowej został wcielony do Wehrmachtu. „Z kolei fakt, że Merkel jest ćwierćpolką w Polsce odbiło się pozytywnym echem. Dziadek Kazmierczak uczynił z Merkel polityk jeszcze bardziej lubianą, co naturalnie jej politycznemu sojusznikowi premierowi Tuskowi bynajmniej nie szkodzi” – konstatuje dziennik. „Tusk podkreślał, jak ważne są dla niego polsko-niemieckie koneksje, i że ma nadzieję, iż podobne znaczenie ma to również dla kanclerz Merkel a »historia dziadka nie będzie w kampanii wyborczej wykorzystywana przeciwko kanclerz«; to rozbawiło kanclerz Merkel“ – stwierdza SZ.

Agnieszka Rycicka

Reklama