Niemiecka prasa: ″Czy Austria wprowadza jasność w dyskusji o kryzysie migracyjnym?″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 21.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: "Czy Austria wprowadza jasność w dyskusji o kryzysie migracyjnym?"

Rząd Austrii postanowił ograniczyć napływ migrantów. Czy Niemcy postąpią podobnie? Gazety są zdania, że decyzja Wiednia, który stworzył fakty dokonane, nasuwa więcej pytań niż daje jasnych odpowiedzi.

Austriacki rząd oznajmił, że docelowy limit przyjętych wniosków azylowych migrantów wyniesie 25 tysięcy w 2019 roku i zamierza drastycznie zaostrzyć kontrolę na granicy. Jak zauważa w związku z tym berliński dziennik "Die Welt":

"Akurat w dniu, w którym Angela Merkel udaje się (na zamknięte posiedzenie CSU, red.) w Kreuth niczym w drogę do Canossy po zdystansowaniu się przez prezydenta (Gaucka na Forum w Davos, red.) od jej polityki otwartych drzwi, austriacka partia chadecka uczyniła jej przysługę, zamykając granicę na tzw. szlaku bałkańskim i ograniczając w ten sposób napływ uchodźców. W ten sposób Austria dała jej nieco czasu na znalezienie właściwego tonu w dyskusji na temat kryzysu migracyjnego i rozważenie celowowści wprowadzenia w Niemczech limitu przyjętych migrantów".

Komentator lokalnego dziennika "Pforzheimer Zeitung" podkreśla, że:

"Nie minęła nawet godzina (od chwili ogłoszenia decyzji rządu Austrii, red.), a już do głosu dorwał się sekretarz generalny CSU Andreas Scheuer oświadczając, że skoro Austria wprowadza górny limit przyjętych uchodźców, to Niemcy powinny zrobić to samo.

Tymczasem w tej chwili nic nie jest jeszcze pewne: nikt nie wie, czy Austria jest w stanie zrealizować swój plan. Nikt nie wie, co się stanie, kiedy do Austrii napłynie więcej niż 35 tysięcy uchodźców zgodnie z przyjętym limitem. Nikt nie wie też, jakie to wszystko będzie miało konsekwencje dla Niemiec. Pewne jest tylko jedno: wczorajsza decyzja rządu w Wiedniu tworzy fakty dokonane, które zwiększą presję na Niemcy, a przede wszystkim presję na Angelę Merkel".

"Kölner Stadt-Anzeiger" pisze:

"Górna granica wydaje się wprowadzać jasność w dyskusji na temat uchodźców. W rzeczywistości jednak decyzja podjęta przez Austriaków, którzy nie chcą wpuścić do siebie więcej uchodźców występujących z wnioskiem o azyl niż wynosi przyjęty przez nich limit, stwarza dużo więcej zamieszania w tej sprawie niż kiedykolwiek przedtem. Zarówno pod względem prawnym, jak i faktycznie. Trudno bowiem uwierzyć, że zaostrzenie kontroli na granicy wyraźnie obniży liczbę uchodźców. Gdyby tak miało być, należałoby od zaraz odsyłać na granicy wszystkich uchodźców z państw objętych w tej chwili wojną domową. Poza tym rząd w Wiedniu winny jest nam odpowiedź na podstawowe pytanie, jak jego decyzje mają się do austriackiej konstytucji, do praw czlowieka i konwencji o uchodźcach".

Myśl tę rozwija komentator dziennika "Badische Zeitung" z Fryburga Bryzgowijskiego (Freiburg):

"Austriacki górny limit uchodźców ma sens tylko w szerszym kontekście międzynarodowym. Po pierwsze Austria liczy na to, że inne państwa na szlaku bałkańskim też go wprowadzą, zaostrzą u siebie kontrolę na granicy i w ten sposób ograniczą napływ uchodźców. Po drugie Wiedeń zwiększa w ten sposób presję na UE w kwestii bardziej sprawiedliwego ich rozdziału.To drugie powinno nastąpić w ramach wzmożonej współpracy z Berlinem. Kanclerz Merkel też bowiem dąży do europejskiego rozwiązania w tej kwestii. Im bardziej dramatyczna okaże się dyskusja w tej sprawie na forum unijnym, tym prędzej wybaczy się jej, że na kolejnym szczycie UE w sprawie kryzysu migracyjnego może zdecydować się pójść w ślady Austrii i sięgnąć po argumenty narodowe".

Kropkę nad i stawia lokalny dziennik "Schwäbische Zeitung" z Ravensburga:

"Austria ustala górny pułap uchodźców. CSU ponownie z naciskiem domaga się tego samego dla Niemiec. Merkel mówi jednak, że górnej granicy uchodźców być nie może. Austria udowadnia jednak, że jest to możliwe. Cały świat czeka teraz na takie oświadczenie z ust niemieckiej kanclerz. Ale Merkel pozostaje niewzruszona. Na razie. Wciąż trzyma się planu rokowań z Turcją i Londynem, a za cztery tygodnie ustaleń z UE na kolejnym szczycie w sprawie uchodźców. (...) Później, a więc za cztery tygodnie, przedstawi tymczasowy bilans swych dokonań. I niemal wszystko przemawia za tym, że wtedy będzie musiała przyznać, że i w Niemczech nie da się utrzymać polityki otwartych drzwi".

opr.: Andrzej Pawlak

Reklama