Niemiecka prasa: Ameryka rozbija jedność Europy | Echa polskie | DW | 15.02.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa: Ameryka rozbija jedność Europy

Niemieckie gazety opiniotwórcze - SZ i FAZ krytycznie oceniają konferencję bliskowschodnią w Warszawie, zarzucając USA wykorzystywanie eurosceptycznych krajów, takich jak Polska, do rozbijania jedności Europy.

Zdaniem niemieckich komentatorów warszawska konferencja nie spełniła oczekiwań (picture-alliance/AA/O. Marques)

Zdaniem niemieckich komentatorów warszawska konferencja nie spełniła oczekiwań

„Sueddeutsche Zeitung”: „Przyjaciel rozbijaczem”

„Ta rozbijacka retoryka dźwięczy nam w uszach od czasów Donalda Rumsfelda. Wiceprezydent USA Mike Pence co prawda nie powtórzył ani sentencji o starej i nowej Europie, ani też polaryzującej formułki George'a W. Busha „you're either with us or against us”, ale podczas konferencji w Warszawie był tego bardzo blisko” – pisze Paul-Anton Krueger w komentarzu opublikowanym w piątkowym wydaniu gazety.

Wykorzystanie przez Pence'a wystąpienia w jednej z europejskich stolic do frontalnego ataku na Francję, Wielką Brytanię i Niemcy za obstawanie przy umowie atomowej z Iranem jest „aktem nieprzyjaznym” – ocenił komentator. 

Wybranie Warszawy (na miejsce przemówienia), stolicy kraju rządzonego przez eurosceptyków, jest „kolejną próbą rozbicia jedności Unii Europejskiej, ozdobioną hasłem o +nowej erze współpracy+”.

„Po koalicji +chętnych+ (pejoratywne określenie krajów, które w 2003 roku poparły interwencję USA w Iraku), teraz mamy konferencję chętnych. Co nastąpi potem? Bomby na Iran?” – czytamy w „SZ”.

Krueger radzi Europie, aby reagowała ze spokojem i nastawiła się na dalsze ciężkie zawirowania ze strony Ameryki Trumpa. „Prezydent USA nie należy do osób, które zdają sobie sprawę z wartości Sojuszu Transatlantyckiego” – zaznacza.

Wiceprezydent USA Mike Pence (z l.) i prezydent Polski Andrzej Duda (picture alliance/dpa/AP(M. Sohn)

Wiceprezydent USA Mike Pence (z l.) i prezydent Polski Andrzej Duda

Jak podkreśla, niektóre kraje UE „zezują” w stronę Białego Domu, licząc na odrębne porozumienie z Ameryką. „Tylko w ten sposób można wytłumaczyć zgodę Polski na zorganizowanie tego szczytu. Ten fakt musi dać przekonanym Europejczykom do myślenia – pisze w konkluzji Paul-Anton Krueger.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung”: „Gość w Polsce”

„Mówiąc o tym, że Iran przygotowuje +nowy Holokaust+ wiceprezydent USA lekko przesadził” – pisze komentator. Jego zdaniem Teheran nie dysponuje ku temu wystarczającymi środkami, a Izrael jest wystarczająco silny, żeby się obronić.

Pence ma natomiast rację wskazując na regionalną ekspansję Iranu - strategiczne przyczółki zdobyte w Libanie i w Syrii, które są skierowane przeciwko Izraelowi.

Europejczycy pomijają to zagrożenie, ponieważ interesują się przede wszystkim potencjalnym zagrożeniem atomowym oraz wymianą handlową z Iranem.

Winę za ostry spór na tym tle pomiędzy Ameryką a Europą ponoszą zdaniem „FAZ” właśnie Pence i jego szef – Donald Trump. Wypowiadając umowę z Iranem, Waszyngton „wyszedł przed szereg”, nie szukając wspólnego rozwiązania z europejskimi sojusznikami.

Zdaniem dziennikarza „FAZ” znacznie ciekawsze od treści krytyki wobec Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii jest miejsce, w jakim pozwolono politykowi USA przedstawić te połajanki - Warszawa.  „W tym atlantyckim sporze Europa pozwala, by znów ją rozbijano” – ubolewa komentator.     

Konferencję w Warszawie skomentowała też niemiecka telewizja publiczna ZDF. „Polska chciała załagodzić spór i wystąpić w roli mediatora między Europą a Ameryką, rozbroić ostry ton polemik, lecz to nie wyszło. Silni mężczyźni z Izraela i Ameryki posłużyli się Warszawą jako sceną” – powiedziano w relacji z Warszawy.

W „nadzwyczaj ostrym przemówieniu” Pence wezwał do większej determinacji wobec Iranu, a jego krytyka dotyczyła Europy.

Kto w sporze z Iranem stoi po stronie USA, ten może liczyć na pełną solidarność Ameryki, a to oznacza, że inni nie mogą (liczyć na solidarność) – zaznacza ZDF w Warszawie, interpretując tę wypowiedź jak „pośrednią groźbę wobec, jak by nie było, sojuszników. 

USA może też chodzi o to, by podzielić Europę – ocenia ZDF zwracając uwagę, że Francja i Niemcy nie przysłały do Warszawy ministrów, lecz przedstawicieli niższego szczebla. 

 

Redakcja poleca

Reklama