Najpierw żołnierze, teraz Tomahawki. Berlin zaniepokojony
4 maja 2026
Minister obrony Niemiec Boris Pistorius z niepokojem zareagował na oświadczenie Stanów Zjednoczonych o rezygnacji z planowanego rozmieszczenia pocisków manewrujących Tomahawk w Niemczech. Taki krok „byłby dla nas szkodliwy i niekorzystny” – powiedział Pistorius w poniedziałek (04.05.2026) w programie informacyjnym telewizji ZDF.
Według ministra obrony mniej problematyczne jest zapowiedziane przez USA wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Bardziej niepokojąca jest informacja o rezygnacji ze stacjonowania pocisków Tomahawk – przyznał Pistorius.
Gdyby amerykańskie pociski rzeczywiście nie dotarły, luka w zdolnościach Europejczyków w zakresie pocisków manewrujących „wydłużyłaby się jeszcze bardziej” – powiedział Boris Pistorius. Europa musi zatem dołożyć starań, aby „szybko wprowadzić do użytku” własne systemy, które są obecnie w fazie rozwoju.
Najpierw żołnierze, teraz Tomahawki
Wcześniej, podczas wizyty w koszarach w dolnosaksońskim Munster, Pistorius, pytany o zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa odnośnie wycofania części amerykańskich żołnierzy z Niemiec, zalecił nieocenianie sytuacji pochopnie. – Trzeba to spokojnie przeanalizować, nie jest to tak naprawdę zaskakujące, może tylko moment ogłoszenia – powiedział Boris Pistorius.
Jeśli ostatecznie z Niemiec zostanie wycofanych zostanie 5 tys. żołnierzy, „to trudno” – powiedział szef niemieckiego MON. Dodał, że nie osłabi to zdolności NATO.
Świat dowiedział się o planach wycofania części żołnierzy po krytyce Trumpa pod adresem kanclerza Niemiec Friedricha Merza. Wcześniej Merz krytycznie wypowiedział się na temat amerykańskiej ofensywy przeciwko Iranowi.
Biden obiecał Tomahawki
Według doniesień mediów Departament Obrony USA ma również wycofać planowane rozmieszczenie jednostki odpowiedzialnej za obsługę i utrzymanie rakiet średniego zasięgu. Poprzednik Trumpa, Joe Biden, obiecał Niemcom na szczycie NATO w 2024 roku, że po raz pierwszy od czasów zimnej wojny ponownie rozmieszczona będzie w Niemczech – w celu odstraszania – broń średniego zasięgu z konwencjonalnymi głowicami, które sięgną aż do Rosji. Na rok 2026 planowano dostarczyć pociski manewrujące typu Tomahawk o zasięgu do 2,5 tys. kilometrów, pociski typu SM-6 oraz nowo opracowaną broń hipersoniczną.
Minister obrony Niemiec Boris Pistorius podkreśla, że tę lukę należy teraz jak najszybciej wypełnić; są już pomysły jak, ale nie ma jeszcze rozwiązania. Minister wezwał również do przyspieszenia produkcji systemów uzbrojenia, które już dawno zostały zamówione i opłacone ze specjalnego funduszu Bundeswehry. Utworzony w 2022 roku instrument finansowy o wartości 100 mld euro został w przeważającej części wykorzystany.
Bezpieczeństwo Niemiec
W niedzielę wieczorem w programie telewizyjnym „Caren Miosga” Friedrich Merz powiedział, że obecnie nie liczy już na obiecane przez prezydenta Bidena rozmieszczenie pocisków manewrujących Tomahawk. – Z tego, co obecnie widzę, obiektywnie rzecz biorąc, również ze strony USA nie ma praktycznie żadnej możliwości przekazania tego rodzaju systemów uzbrojenia – powiedział kanclerz. – Amerykanie sami nie mają obecnie wystarczających zasobów – stwierdził.
Minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul przyznał, że w spodziewanej rezygnacji USA z rozmieszczenia broni średniego zasięgu w Niemczech nie widzi dodatkowego zagrożenia dla bezpieczeństwa Niemiec. Nie spodziewa się, by w zakresie konwencjonalnego odstraszania NATO w Europie doszło do „jakiegokolwiek osłabienia” – powiedział Wadephul podczas wizyty w Atenach, odpowiadając na pytanie dziennikarza. – W każdym razie da się to zrównoważyć – odparł.
Szef niemieckiej dyplomacji podkreślił, że rozmieszczenie to i tak miało mieć charakter tymczasowy. – Musimy to potraktować jako kolejne wezwanie do szybszego rozwijania i wdrażania własnych zdolności – powiedział Wadephul. Zaznaczył, że nie ma innej drogi, a przykład Ukrainy pokazuje, że możliwości wojskowe można rozwinąć bardzo szybko.
Wdrożyć własne systemy
Niemiecki rząd chce zatem szybko opracować własne systemy – zapewniał w poniedziałek w Berlinie rzecznik rządu Stefan Kornelius. Celem jest „nie dopuścić do powstania luki w tym zakresie”. Niemieckie partie rządowe – CDU/CSU i SPD – ale i opozycyjni Zieloni, domagają się większych wysiłków ze strony Niemiec i Europy.
Kornelius zwrócił uwagę, że rozmieszczenie rakiet Iskander w należącym do Rosji obwodzie królewieckim stanowi „zagrożenie dla Europy”. Dlatego już trwają prace nad „kompleksowym pakietem odstraszającym” – na szczeblu krajowym i europejskim, a także we współpracy z sojusznikami z NATO.
Niemieckie Ministerstwo Obrony wskazuje na już trwające działania mające na celu wzmocnienie niemieckiego i europejskiego potencjału odstraszania. Z jednej strony modernizowany jest niemiecki pocisk manewrujący Taurus, z drugiej zaś opracowywana jest jego nowa wersja – Taurus Neo. Resort odniósł się również do projektu ELSA (European Long-Range Strike Approach), w ramach którego Europejczycy wspólnie opracowują szereg broni precyzyjnej dalekiego zasięgu, w tym drony. Tłem dla europejskich wysiłków jest fakt, że przy obecnym tempie zbrojeń Rosja może być w stanie zaatakować NATO militarnie już od 2029 roku.
„Ogromy błąd” Amerykanów
Tymczasem politycy rządzącej w Niemczech koalicji chadecko-socjaldemokratycznej (CDU/CSU i SPD) wyrazili zaniepokojenie amerykańskimi planami. Ekspert CDU ds. obronności Roderich Kiesewetter nazwał ten krok „ogromnym błędem” i uznał go za „znacznie poważniejszy” niż planowane wycofanie wojsk amerykańskich z Niemiec.
Z kolei wiceprzewodnicząca klubu poselskiego SPD Siemtje Möller powiedziała, że jeśli prezydent Trump zrealizuje swoje zapowiedzi, wycofa wojska i nie rozmieści uzgodnionych rakiet średniego zasięgu, „będzie to niezwykle niepokojące”. Socjaldemokratka zaapelowała o szybkie konsultacje w formacie Niemcy, Francja i Wielka Brytania odnośnie tego, jak wypełnić powstającą lukę w polityce obronnej.
Z kolei przewodnicząca partii Zielonych Franziska Brantner zarzuciła kanclerzowi Merzowi bierność. Stwierdziła, że nie przygotował on Niemiec na wycofanie się USA. – Luki w bezpieczeństwie z dnia na dzień stają się coraz większe – powiedziała. Konieczna jest europejska unia obronna, a Merz musi to pchnąć naprzód – stwierdziła polityczka Zielonych.
(DPA, AFP/dom)
Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >>