Mit czystych rąk. Niezwykłe protokoły z podsłuchu dowódców Wehrmachtu | Nazizm, faszyzm, demokracja – Historia najnowsza Niemiec | DW | 17.10.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Historia Najnowsza

Mit czystych rąk. Niezwykłe protokoły z podsłuchu dowódców Wehrmachtu

Znalezisko akt z Fort Hunt koło Waszyngtonu pozwala na bliższe przyjrzenie się sprawie Wehrmachtu i jego zbrodniom wojennym. DW rozmawiała na ten temat z historykiem i autorem Felixem Römerem.

Deutsche Welle: Można by sądzić, że 67 lat po wojnie sprawa Wehrmachtu została już dostatecznie zbadana. Wygląda jednak na to, że nie do końca. Odkrył Pan i badał w USA akta i dokumenty, o których istnieniu w Niemczech przez długi czas nie miano pojęcia.

Felix Römer: Chodzi tu o ogromną ilość akt z tajnego obozu śledczego Fort Hunt pod Waszyngtonem. W tym obozie amerykański wywiad wojskowy internował w latach 1942 i 1945 mniej więcej 3000 żołnierzy Wehrmachtu, przesłuchiwał ich, a także podsłuchiwał, przy pomocy ukrytych w celach mikrofonów. Z protokołów przesłuchań i nasłuchu powstał gigantyczny zbiór akt, liczący ponad 102 tys. stron. Na materiał dźwiękowy składają się rozmowy zwykłych żołnierzy Wehrmachtu na przeróżne tematy.

Co to byli za żołnierze, dowódcy, oficerowie? Czy byli oni "zupełnie normalnymi ludźmi", czy też fanatycznymi, zaślepionymi ideologią, brutalnymi nazistowskimi zbrodniarzami?

***Achtung: Nur zur mit Anett Dietze abgesprochenen Berichterstattung verwenden!*** Felix Römer, Historiker und Autor des Buches Kameraden - Die Wehrmacht von innen Copyright Piper Verlag München

Felix Römer

Jest to trudne pytanie, na które nie można precyzyjnie odpowiedzieć. Ideologizacja Wehrmachtu należy do najbardziej kontrowersyjnych wątków historii Niemiec. Dzięki nowym źródłom możemy teraz bardziej realistycznie patrzeć na Wehrmacht, zwłaszcza jeśli chodzi o ideologizację armii niemieckiej. We wcześniejszych badaniach ten aspekt bywał często przeceniany.

Z dokumentów wynika, że wielu żołnierzy Wehrmachtu cechowała jedynie powierzchowna świadomość polityczna. Nie oznacza to jednak, że ideologia nazistów nie miała na nich wpływu. Z protokołów przesłuchań z Fort Hunt wynika, że Wehrmacht nie był armią polityczną w pełnym tego słowa znaczeniu, ale nie był też armią jak każda inna. Miała ona bowiem zaplecze polityczne. I wiele stanowisk było obsadzonych politycznymi żołnierzami. Byli to dowódcy i podoficerowie, którzy odcisnęli swoje piętno na wszystkich płaszczyznach hierarchii w Wehrmachcie. Ale nam nie chodzi o ocenę winy, lecz o zanalizowanie postępowania żołnierzy; chodzi o zapoznanie się ze sposobem działania machiny wojskowej.

Chcemy to lepiej zrozumieć. Z wcześniejszych interpretacji badań wynikało, że każdy pojedynczy żołnierz uczestniczył w zbrodniach, ponieważ był przekonanym narodowym socjalistą. Pominięto przy tym dynamikę społeczną, która w armii odgrywa niemałą rolę. Po zapoznaniu się z protokołami z nasłuchu doszliśmy do wniosku, że żołnierze popełniają czyny, których sens często konstruują sobie post factum. W wielu przypadkach po prostu robili to, co inni.

A 1941 photo, part of an exhibit called Extermination War: Wehrmacht Crimes from 1941 to 1944', shows the execution of a hostage in Krusevac, Serbia, by soldiers of the regular German armed forces called the Wehrmacht. The traveling exhibition on crimes committed by Hitler's army in eastern Europe caused a stir wherever it went during the past two years, but nothing like the furor unleashed in the Bavarian capital even before the show opens Monday, February 24, 1997 in Munich. (AP Photo/file)

Zachodnioniemieckie społeczeństwo przez wiele dziesięcioleci nie chciało uznać faktu, że żołnierze Wehrmachtu dopuszczali się straszliwych zbrodni

Zatem określona sytuacja, również nacisk grupy spowodowały, że żołnierze popełniali straszliwe zbrodnie?

Dokładnie tak. Te naciski społeczne i wymagania sytuacyjne uwidaczniają się w protokołach z nasłuchu. Tworzą ramy działań w czasie wojny. Niezależnie od tego żołnierze mogli się poruszać w tych ramach w zróżnicowany sposób. W grę wchodziły indywidualna intencja a także własna odpowiedzialność.

Przez długi czas utrzymywało się w Niemczech pojęcie "czystego Wehrmachtu". Ten mit podważono najpóźniej w 1995 roku, organizując wystawę na temat Wehrmachtu. Czy przyjrzał się Pan raz jeszcze sprawie tego mitu?

Protokoły z nasłuchu w Fort Hunt są w dużej mierze potwierdzeniem tego, co już wiemy z badań nad zbrodniami Wehrmachtu. Nie nadają się jednak do tego, by wyrazić w liczbach czyny jako takie, albo rozmiar zbrodni. Odzwierciedlają jedynie sposoby interpretowania zbrodni wojennych przez samych żołnierzy, słowem, co o nich myśleli. I na tym przede wszystkim polega wartość tych dokumentów.

Szczególnie interesującym aspektem jest spojrzenie żołnierzy Wehrmachtu na Holokaust. Potwierdziło się bowiem, że większość żołnierzy dobrze wiedziała, słyszała o Holokauście, że dotarły do nich pogłoski na ten temat - w zasadzie każdy, kto chciał, mógł się o tym dowiedzieć. Ale zbrodnie wojenne to nie jedyny temat, poruszony w tych dokumentach. Protokoły z nasłuchu ukazują cały wachlarz życia w Wehrmachcie i umożliwiają o wiele głębszy wgląd w historię mentalności tej armii.

As Nazi Germany starts the invasion of its neighbor Poland in the early morning hours of September 1, 1939, these German soldiers tear down a barrier at the German-Polish border, at an unknown location. (AP Photo)

Krajem, który poniósł procentowo najcięższe straty w wyniku zbrodni Hitlera, była Polska

Czy natrafił Pan może na głosy demonstrujące niechęć i krytykę tego, w czym uczestniczyli żołnierze ?

Owszem, jest tego nawet niemało. Są liczne wypowiedzi na temat Holokaustu. Wielu żołnierzy bardzo krytycznie wypowiada się na temat zagłady Żydów. Są to jednak często żołnierze, którzy osobiście nie uczestniczyli w tych zbrodniach, lecz o nich słyszeli. Ci, którzy współuczestniczyli w zbrodniach, demonstrują z reguły inną postawę. U nich obserwuje się potrzebę uzasadniania post factum popełnionych czynów, również w celu tworzenia pozytywnego wizerunku samego siebie.

Raz po raz członkowie Wehrmachtu powoływali się po wojnie na "stan wyższej konieczności, związany z obowiązkiem wypełniania rozkazów". Czy spotkał się Pan z takim argumentem w protokołach?

Bardzo rzadko. Dla żołnierzy o wiele ważniejsze były inne kwestie. Środowisko, grupa, koledzy, przełożeni. Tu trzeba było stanąć na wysokości zadania, trzeba było sprawdzić się. Nie można przy tym pominąć wojskowego systemu wartości, etosu wojennego Wehrmachtu. Żołnierze chcieli być dobrymi żołnierzami, dobrze wykonywać powierzone im zadania, otrzymywać ordery, wypełniać obowiązki. Ale identyfikowanie się z wojskowymi wartościami było bardzo indywidualne i to należy do centralnych aspektów mojej pracy badawczej.

Dr Felix Römer, 34, jest historykiem w niemieckim German Historical Institute w Londynie. W oparciu o badania nad Wehrmachtem wydał niedawno książkę pod tytułem "Kameraden - Die Wehrmacht von innen" (Koledzy - Wehrmacht od środka), wydawnictwo Piper-Verlag, 544 strony.

Cornelia Rabitz / Iwona D. Metzner

red. odp. Małgorzata Matzke / du