1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Lex Tusk. KE może dać Polsce tylko trzy tygodnie na naprawę

7 czerwca 2023

Komisja Europejska wszczyna postępowanie przeciwnaruszeniowe wobec Polski z powodu „lex Tusk”. A pięć frakcji europarlamentu domaga się od OBWE pełnowymiarowej misji obserwacyjnej na polskie wybory.

https://p.dw.com/p/4SIVJ
Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę nazywaną "Lex Tusk"
Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę nazywaną "Lex Tusk"Zdjęcie: Peter Cziborra/REUTERS

Komisja Europejska na swym środowym [7.6.2023] posiedzeniu postanowiła w trybie nagłym rozpocząć kolejne praworządnościowe postępowanie w sprawie Polski. – Omówiliśmy sytuację w Polsce i Komisja zgodziła się wszcząć postępowanie w kwestii naruszenia przepisów UE poprzez wysłanie „wezwania do usunięcia uchybienia” w związku z nową ustawą o państwowej Komisji Badania Wpływów Rosji – poinformował Valdis Dombrovskis, wiceszef Komisji.

„Wezwanie do usunięcia uchybienia” to pierwszy etap unijnego postępowania, które ostatecznie może doprowadzić do kolejnej skargi na Polskę przed Trybunałem Sprawiedliwości UE oraz kar finansowych.

Tylko trzy tygodnie na naprawę?

Kraje UE zazwyczaj dostają dwa miesiące na odpowiedź na „wezwanie” Komisji, a najlepiej na usunięcie wskazanych przez nią uchybień. Jednak w kwestii „lex Tusk” termin ma być znacznie krótszy. – Termin na udzielenie odpowiedzi będzie krótki. Kilka tygodni, ponieważ sprawa jest naprawdę pilna i chcemy działać, zanim naruszenie będzie mogło wpłynąć na wynik nadchodzących wyborów – tłumaczy nasz rozmówca w Komisji Europejskiej. Szczegóły zostaną zatwierdzone jutro, ale wedle wstępnego projektu, który dziś szlifowały służby prawne Komisji, władze Polski mają dostać tylko trzy tygodnie na odpowiedź w na wezwania Komisji do usunięcia uchybienia w sprawie „lex Tusk”.

Krytycy ustawy przekonują, że jest ona wymierzona w Donalda Tuska
Krytycy ustawy przekonują, że jest ona wymierzona w Donalda TuskaZdjęcie: Jaap Arriens/NurPhoto/picture alliance

Vera Jourova już w zeszłym tygodniu podkreślała zaniepokojenie Komisji, że nowa komisja „może zostać wykorzystana do wpłynięcia na możliwość wyboru osób na stanowiska publiczne bez uczciwego procesu”. – Ta nowa ustawa budzi poważne obawy pod względem zgodności z prawem UE, bo przyznaje organowi administracyjnemu znaczne uprawnienia, które mogą zostać wykorzystane do wykluczenia osób z funkcji publicznych, a tym samym mogą ograniczyć ich prawa – tłumaczył Didier Reynders, komisarz UE ds. sprawiedliwości, podczas debaty Parlamentu Europejskiego.

Apel do OBWE: monitorować wybory

Szefowie pięciu głównych frakcji Parlamentu Europejskiego podpisali dziś wspólny apel do OBWE o przeprowadzenie pełnowymiarowej misji obserwacyjnej podczas jesiennych wyborów parlamentarnych w Polsce. Jako jeden z głównych powodów podają niedawne przyjęcie „lex Tusk”. „Polska partia rządząca wprowadziła ustawę o utworzeniu komisji ds. zbadania rosyjskich wpływów. Istnieją obawy, że zostanie ona wykorzystana głównie do uniemożliwienia członkom opozycji objęcia urzędu w przypadku [wygranych] wyborów, bo pozwala na zakaz pełnienia funkcji publicznych związanych z dystrybucją środków publicznych na okres do dziesięciu la” – głosi list europosłów. Wymienia także inne naruszenia praworządności, które zagrażają uczciwości polskich wyborów. 

–  Demokracja i praworządność są atakowane w Polsce przez własny rząd, a sytuacja się pogarsza. Tegoroczne wybory muszą być wolne i uczciwe. Uważamy, że OBWE ma do odegrania ważną rolę w monitorowaniu procesu wyborczego poprzez misję na pełną skalę. Polscy obywatele są obywatelami UE i zasługują na wolne i demokratyczne wybory! – tłumaczył dziś Stéphane Séjourné, szef frakcji „Odnowić Europę” i członek partii Emmanuela Macrona.

Inicjatorem europoselskiego apelu do OBWE był klub zielonych. – To, że inne główne frakcji w Parlamencie Europejskim poparły pomysł naszej frakcji, pokazuje, że istnieje silna wola polityczna w szerokim spektrum europarlamentu. Parlament jest zjednoczony, wzywając do niezależnego monitorowania procesu wyborczego, a także do obserwacji wyborów, by potem umożliwić niezależną ocenę wolnego i uczciwego charakteru tych wyborów – komentował Terry Reintke, współprzewodnicząca zielonych.