Koronawirus. Niemców ogarnął pesymizm najgłębszy od 1949 roku | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 25.03.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Koronawirus. Niemców ogarnął pesymizm najgłębszy od 1949 roku

Aż 70 proc. Niemców z pesymizmem patrzy w przyszłość, a 34 proc. obawia się globalnej katastrofy – wynika z badań, opisanych przez „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Mieszkańcy Niemiec podzielają opinię kanclerz Angeli Merkel, że epidemia koronawirusa to najcięższy kryzys w powojennej historii – pisze na łamach środowego (25.03.2020) wydania”FAZ” prof. Renate Koecher z Instytutu Demoskopii Allensbach. Według opisywanych przez nią badań, od początku marca dramatycznie zmienił się sposób postrzegania przez Niemców sytuacji w ich kraju. Już w pierwszej połowie marca 63 proc. była przekonana o tym, że koronawirus stanowi zagrożenie dla Niemiec. Jednak po 13 marca odsetek ten wzrósł do 77 procent.

Jak podkreśla prof. Koecher, najbardziej jednak wzrosła liczba osób, którzy mają poczucie, że aktualny kryzys dotyka ich osobiście. O ile w pierwszej połowie marca uważał tak tylko co trzeci badany, aktualnie jest to większość. Około dwóch trzecich przyznaje też, że w ich otoczeniu wiele osób bardzo się niepokoi.

Niemcy są pesymistami (picture-alliance/dpa/C. Klose)

Wprowadzane przez państwo restrykcje w obliczu pandemii jeszcze bardziej wzmagają poczucie skali kryzysu

Nie tylko obawy o zdrowie

W minionym dwudziestoleciu tylko raz miała miejsce sytuacja, gdy większość niemieckiego społeczeństwa czuła się bezpośrednio zagrożona. Było tak na przełomie 2000 i 2001 roku, gdy grasowała tzw. choroba szalonych krów BSE (gąbczasta encefalopatia bydła). Punkt kulminacyjny nastąpił wówczas w styczniu 201 roku, gdy 54 proc. Uznało BSE za ryzyko, zagrażające im osobiście. „W porównaniu do aktualnej sytuacji ówczesne zaniepokojenie społeczne wydaje się wręcz wzruszające, bo obiektywne zagrożenie było ograniczone” – ocenia ekspert.

Jej zdaniem, wprowadzane obecnie przez państwo bezprecedensowe restrykcje w obliczu pandemii jeszcze bardziej wzmagają poczucie skali kryzysu, a jednocześnie powodują, że oprócz obawy o własne zdrowie nasila się też troska o byt materialny.

54 proc. uważa, że nie ma skutecznych możliwości uchronienia się przed zarażeniem, mimo to ogromna większość próbuje zastosować się do wprowadzonych zakazów i restrykcji w kontaktach społecznych i poruszaniu się.

„Liczba tych, którzy uważają te środki za przesadzone jest coraz mniejsza. W pierwszej połowie marca jeszcze 29 proc. twierdziło, że ten niepokój działa im na nerwy, a histeria nie jest uzasadniona. Po 13 marca ten obóz stopniał do 17 proc.” - pisze prof. Koecher. Dodaje, że także mniej osób krytykuje media za rzekome sianie paniki, a większość czuje się dobrze poinformowana o wirusie i możliwych zagrożeniach.

A jednak „w ciągu kilu dni odsetek obywateli, którzy obawiają się globalnej katastrofy wzrósł dwukrotnie z 16 proc. do 34 proc.” – podkreśla Renate Koecher.

Kryzys trudny do pokonania

Według badania jeszcze w pierwszej połowie marca niespełna połowa społeczeństwa wyrażała obawy związane z załamaniem gospodarczym. W kolejnych dniach odsetek ten wzrósł do blisko 70 proc. Bardziej zaniepokojone wydają się osoby wykształcone i o wyższych dochodach. Jednocześnie ograniczony jest niepokój, że dojdzie do trudności w zaopatrzeniu; 36 proc. obywateli, w większym stopniu kobiety, obawia się braków niektórych produktów.

„Mniejszość zrobiła zapasy, ale ta mniejszość idzie w miliony, co pozostawia ślady na sklepowych półkach. Co piąta osoba kpiła żywność na zapas, 12 proc. kupiło leki a 9 proc. maseczki ochronne” – pisze prof. Koecher. Dodaje, ze odsetek osób, które zastanawiają się nad zrobieniem zapasów wzrósł od pierwszej połowy marca z 18 proc. do 24 proc.

Jednak obawy o braki w zaopatrzenie to jedna najmniejszych trosk obywateli – przyznaje autorka analizy. „Każdego dnia rośnie niepokój, że ekonomiczne skutki kryzysu będą trudne do opanowania i niebawem głęboko zmienia rynek pracy. Ocena perspektyw gospodarczych w ciągu trzech tygodni przeszła z optymistycznej do głęboko pesymistycznej” –  pisze ekspert.

Jeszcze pod koniec lutego połowa obywateli spodziewała się stabilnej koniunktury w nadchodzących sześciu miesiącach, a 13 proc. wzrostu gospodarczego, a 28 proc. spowolnienia. Tymczasem w pierwszej połowie marca obawę ,że dojdzie do recesji wyrażało 59 proc obywateli, zaś kilka dni później – już 70 proc.

Przejmujący brak nadziei

„Żadne inne wydarzenie minionych dziesięcioleci nie spowodowało tak silnej reakcji w tak krótkim czasie, ani kryzys gospodarczy i walutowy, ani zamachy z 11 września 2011 roku czy też recesja lat 1992-1993 po boomie zjednoczeniowym. Wprawdzie także w grudniu 2008 roku także około 70 proc. społeczeństwa spodziewało się załamania koniunktury, ale ten odsetek narastał stopnowo przez cztery miesiące, a nie w ciągu trzech tygodni, jak teraz” – wskazuje prof. Koecher.

Jak dodaje, jedynie co czwarty Niemiec ma nadzieję, że w ciągu kilku tygodniach temat Covid-19 będzie zakończony. O tym, jak głęboki jest to szok, świadczą prowadzone od 1949 roku przez Instytut Demoskopii Allensbach badania „wskaźnika nadziei”. Badacze obserwują, czy obywatele patrzą na nadchodzące 12 miesięcy z nadzieją czy z pesymizmem. W minionych 70 latach osiem razy odnotowano głęboki spadek „wskaźnika nadziei”, szczególnie po wybuchu wojny w Korei w 1950 roku, w czasie kryzysów naftowych, po zamachach z 2001 roku i po wybuchu kryzysu finansowego i gospodarczego.

Tym razem jednak załamanie jest szczególnie silne. Jeszcze pod koniec 2019 roku 49 proc. społeczeństwa czekało na 2020 rok z nadzieją, a mniej niż jedna piąta z obawami. Te nastroje utrzymywały się do lutego. Od tego czasu nastroje te runęły do 24 proc., tak nisko jak nigdy. 44 proc. Niemców patrzy na nadchodzące 12 miesięcy z poważnymi obawami, a 25 proc. ze sceptycyzmem.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>