Koronaobligacje? Kredyty? UE szuka funduszy ratunkowych | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 25.03.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Koronaobligacje? Kredyty? UE szuka funduszy ratunkowych

Czy fundusz ratunkowy eurostrefy pomoże w koronakryzysie? Epidemia popycha Unię do wzmacniania solidarności finansowej. Ale Holendrzy chcą, by najpierw w walce ze skutkami zarazy pomogły przesunięcia w budżecie UE.

Unijni ministrowie finansów podczas telekonferencji dyskutowali wczoraj wieczorem [24.03.20], jak ratować gospodarkę od zapaści grożącej jej wskutek epidemii. Kraje UE w ciągu ostatniego tygodnia podwoiły wsparcie ze swych budżetów krajowych (m.in. dla przedsiębiorców) do łącznie ok. 2 proc. PKB. A Europejski Bank Centralny (EBC) zdecydował, że zacznie program skupu aktywów (w tym obligacji skarbowych krajów eurostrefy) wartych aż 750 mld euro, by zapobiec odrodzeniu się kryzysu zadłużeniowego. W Brukseli jednak dominuje przekonanie, że to za mało m.in. dla Włoch (trzecia pod względem wielkości gospodarka UE), które mogą potrzebować – oprócz tych przełomowych decyzji monetarnych EBC – dodatkowego wsparcia budżetowego z Unii. Głównym kandydatem jest fundusz ratunkowy eurostrefy (ESM).

Sięgnięcie po ESM oznaczałaby „uwspólnotowienie” ryzyka finansowego (a potencjalne części długu) w ramach strefy euro, co bywa tematem politycznie wybuchowym w Niemczech, Holandii i innych krajach unijnej Północy. Pomimo to, nowy solidarnościowy mechanizm Unii zyskuje w obliczu koronakryzysu na popularności. – Mamy szerokie poparcie, by rozważyć linie kredytowe z ESM. To stworzyłoby dodatkową linię obrony dla euro. Pełniłyby rolę ubezpieczenia przed dalszym rozwojem kryzysu – powiedział po wczorajszych obradach Portugalczyk Mario Centeno, szef eurogrupy (rady ministrów eurostrefy). Jednak „szerokie poparcie” to sygnał, że wczoraj do konsensusu zabrakło głównie Holendrów, choć wielki sceptycyzm okazywali też Austriacy. Sprawę przekazano do rozstrzygnięcia podczas, także zdalnego, szczytu przywódców UE w ten czwartek [26.03.20].

Wopke Hoekstra (picture-alliance/dpa/T. Monasse)

Holenderski minister finansów: "Szukajmy rozwiązań za pomocą przesunięć w obecnym budżecie UE"

Bez „koronaobligacji”?

Jednak nawet jastrzębi holenderski minister finansów Wopke Hoekstra nie powiedział wczoraj jednoznacznego „nie” dla pomocy z ESM. – Jedziemy teraz przez mgłę. Nie wiemy, co będzie na drugim etapie tego kryzysu. Dlatego dobrze, że mamy ESM wśród swych narzędzi, ale lepiej nie używać go przedwcześnie – tłumaczył Holender po obradach. Przekonywał, że Unia najpierw powinna poszukać dodatkowych pieniędzy na walkę z koronakryzysem za pomocą przesunięć w obecnym siedmioletnim budżecie UE. Niewykluczone, że urabianie holenderskiego premiera Marka Ruttego, by zgodził się na szybsze sięgnięcie po ESM (i to bez upokarzających warunków co do reform w krajach korzystających z pomocy), będzie najżmudniejszym zadaniem teleszczytu UE.

Wedle wstępnym planów linie kredytowe z ESM pozwoliłby na pożyczki pomocowe w walce z koronakryzysem dla krajów euro sięgające 2 proc. PKB. Fundusz ratunkowy eurostrefy (ESM) ma obecnie 410 mld zdolności pożyczkowych, czyli ok. 3,4 proc. PKB całej unii walutowej. Niemiecki minister Olaf Scholz miał ostrzegać, że idea wspólnych euroobligacji (nazywanych teraz „koronaobligacjami”), czyli jeszcze radykalniejszego nowego mechanizmu solidarnościowego, tylko wywołałaby spory, a jest bez szans. I w efekcie nikt „koronaobligacji” wczoraj na poważnie nie forsował. Natomiast szef ESM Klaus Regling przekonywał podczas konferencji prasowej, że pod koncept takich wspólnych obligacji można podciągnąć działania Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) na rzecz inwestycji i szczególnego wsparcia przedsiębiorców w koronakryzysie. EBI służy całej Unii, nie tylko eurostrefie, więc to jedyny szerzej dyskutowany wczoraj instrument dostępny również dla Polski.

Pieniądze i nowy Ośrodek Zarządzania Kryzysowego?

Unijni ministrowie finansów już w poniedziałek [23.03.20] zatwierdzili decyzję Komisji Europejskiej o aktywowaniu „escape clause” („ogólnej klauzuli korekcynej”), czyli zawiesili unijne wymogi wobec dozwolonych progów deficytu i długu publicznego, czyli pozwoli m.in. Włochom na wpompowanie w gospodarkę więcej pieniędzy (pożyczonych na rynkach finansowych). Ponadto, Komisja Europejska w ekspresowym tempie zatwierdza krajowe plany wsparcia m.in. dla przedsiębiorców z pieniędzy budżetowych (wczoraj wieczorem zatwierdziła plan niemiecki), co poza kryzysem uznanoby za niedozwoloną pomoc publiczną zakłócającą działanie rynku.

Europosłowie będą w ten czwartek [26.03.20] na odległość głosować nad „koronafunduszem”, czyli miksem przepisów ułatwiających i przyspieszających inwestycje z polityki spójności na walkę ze skutkami zarazy. „Koronafundusz” może pomóc w szybkim wydaniu 7,4 mld euro z polskiej koperty w budżecie UE.

Projekt dokumentu końcowego zaplanowanego na czwartek teleszczytu UE, który udało nam się poznać, wzywa Komisję Europejską do dalszych wysiłków na rzecz dostępności niezbędnego sprzętu medycznego w całej Unii. Bruksela przed paroma dniami przeznaczyła 50 mln euro na tworzenie medycznych „zapasów strategicznych”. Szczyt UE ma też zadeklarować gotowość do zwiększenia wsparcia finansowego dla poszukiwania szczepionki na koronawirusa. A lekcją z obecnej zarazy ma być – jak głosi projekt – stworzenie w przyszłości Unijnego Ośrodka Zarządzania Kryzysowego z prawdziwego zdarzenia.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Reklama