Koronakryzys. Polityczna presja ws. uznawania polskich dyplomów medycyny | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 23.03.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Koronakryzys. Polityczna presja ws. uznawania polskich dyplomów medycyny

Berliński dziennik „Tagesspiegel“ pisze o tym, jak padają biurokratyczne wymogi pod wpływem epidemii koronawirusa.

Wobec braku personelu lekarskiego w niemieckich szpitalach, minister zdrowia Jens Spahn (CDU) wzmógł presję na władze krajów związkowych RFN, by uznawały polskie dyplomy niemieckich absolwentów studiów medycznych. Minister próbował wywrzeć wpływ na władze krajowe już wcześniej, ale teraz wzmógł nacisk.

Od sierpnia ubiegłego roku władze niemieckich krajów związkowych odrzucają wnioski o prawo do wykonywania zawodu lekarza składane przez niemieckich absolwentów medycyny w Polsce. Wymagają od nich dwóch dodatkowych dokumentów: świadectwa polskiego Lekarskiego Egzaminu Końcowego (LEK) oraz zaświadczenia o odbyciu trzynastomiesięcznego stażu. Oba te wymogi musi spełniać lekarz, by uzyskać prawo do wykonywania zawodu w Polsce.
Do niedawna niemieccy absolwenci polskich uczelni medycznych musieli w swoim kraju przedłożyć jedynie dyplom ukończenia studiów, aby, zgodnie z unijną dyrektywę o uznawaniu kwalifikacji zawodowych z 2005 r., automatycznie uzyskać prawo do wykonywania zawodu w Niemczech. Wymóg odbycia praktyki zawodowej przez świeżo upieczonych lekarzy zniesiono tu w 2004 r.

Sytuacja prawna zmieniła się w zeszłym roku, gdy w Polsce wprowadzono lekarski staż podyplomowy. Według dyrektywy UE o uznawaniu kwalifikacji zawodowych z 15 kwietnia 2019 r. polskie kształcenie medyczne uważa się za ukończone, kiedy oprócz dyplomu ukończenia wyższych studiów medycznych dodatkowo uzyskane zostanie zaświadczenie o odbyciu stażu podyplomowego oraz zdaniu egzaminu LEK.

Jak pisze „Tagesspiegel“, minister Spahn sam wyraźnie zaznacza, że władze krajowe mogłyby w tej sytuacji wydać bezpośrednio aprobacje niemieckim absolwentom polskich studiów medycznych. „Studenci medycyny wykształceni za granicą powinni szybciej wspomóc naszą służbę zdrowia“ -  zaznacza na Twitterze Federalne Ministerstwo Zdrowia.

Gazeta wyjaśnia, że niemieckie władze od lata 2019 nie przyznają automatycznie aprobacji niemieckim absolwentom polskich studiów medycznych, bo nowa dyrektywa UE o uznawaniu kwalifikacji zawodowych jest interpretowana przez nie w ten sposób, że wymagane w Polsce certyfikaty LEK i staż obowiązkowo należą do toku studiów.

Obecnie szczególnie we wschodnich Niemczech w wielu szpitalach brakuje lekarzy, a sytuację zaostrza jeszcze pandemia koronawirusa. Jak wyjaśnia berlińska gazeta „Jens Spahn odważnie i w dobitnych słowach próbuje skierować lekarki i lekarzy tam, gdzie w momencie koronakryzysu są najbardziej potrzebni - do łóżek chorych“.

Jak wyjaśnia gazeta, ekspert w dziedzinie prawa medycznego, adwokat Heinemann z Berlina na początku tego roku poprosił unijnego eksperta w dziedzinie prawa, Stephana Kortego, o ekspertyzę w tej sprawie. Prof. Korte, który jest wykładowcą prawa na Uniwersytecie Technicznym w Chemnitz, doszedł do wniosku, że dyplomy medycyny w Niemczech i w Polsce, także te bez certyfikatu LEK i stażu są równoprawne, czyli obydwa dodatkowe polskie wymogi dla lekarzy w Niemczech są zbędne. Rząd krajowy Brandenburgii nie przyłączył się jednak do tej pory do tej opinii.

(DPA/ma)

Redakcja poleca