″Jak nie do Danii, to do Polski″ | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 05.07.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

"Jak nie do Danii, to do Polski"

Od wtorku (5.07.11) funkcjonariusze służb celnych zaostrzyli kontrole na granicach z Niemcami i Szwecją. Jeden z niemieckich polityków wezwał urlopowiczów do bojkotu Danii i spędzenia urlopu w Polsce.

In this photo taken Friday, June 24, 2011, a car crosses the German-Danish border at Krusaa, Denmark. An inattentive driver could easily miss the flags and road signs that mark the border with Germany on the road leading into the small Danish town of Krusaa. Now Denmark is preparing to take a small, but symbolic step away from the vision of a borderless Europe. On Friday, July 1, 2011 Danish lawmakers will vote on a plan to re-establish permanent customs checkpoints in Krusaa and other border crossings. (Foto:Heribert Proepper/AP/dapd)

Na granicy duńsko-niemieckiej

Kontrole przeprowadzane przez służby celne będą miały charakter wyrywkowy i nie będą zagrażały płynności ruchu na granicy - zapewniły duńskie władze. Na przejścia graniczne z Niemcami skierowano trzydziestu funkcjonariuszy, na przejścia ze Szwecją dwudziestu. Duński minister finansów Peter Christensen zapowiedział, że do końca roku wzmocni skład osobowy o kolejnych 48 funkcjonariuszy. Do 2014 planowana jest budowa dodatkowych budynków. Poza tym Kopenhaga chce zainstalować elektroniczne systemy kontroli tablic rejestracyjnych pojazdów.

Dyktat populistów

Lars Loekke Rasmussen Ministerpräsident Dänmark

Premier Lars Loekke Rasmussen poszedł na ustępstwa wobec prawicowych populistów

Zaostrzenie kontroli granicznych to warunek poparcia przez duńskich prawicowych populistów reform gospodarczych mniejszościowego rządu Larsa Lokke Rasmussena. Parlament przyjął stosowną regulację w piątek (1.07.11) przy ostrym sprzeciwie opozycji. Koalicja centroprawicowa chce walczyć w ten sposób z przestępczością, głównie z handlem narkotykami i żywym towarem.

Komisja Europejska i niemiecki rząd ostro skrytykowały plany Kopenhagi. Widzą w tym potencjalne zagrożenie dla swobody przemieszczania się w ramach Unii Europejskiej i żądają ścisłego przestrzegania traktatu z Schengen, który gwarantuje swobodę podróżowania bez kontroli dokumentów. Duński rząd zapewnia z kolei, że będzie przestrzegać traktatowych zobowiązań.

Niemieccy politycy oburzeni


Roland Koch und Jörg-Uwe Hahn

Jörg-Uwe Hahn (z l.) nawołuje urlopowiczów do bojkotu Danii

Minister spraw zagranicznych Niemiec Guido Westerwelle ostrzegł, że kontrole na granicy duńskiej mogą stać się "sygnałem ostrzegawczym dla wolności w Europie". Jednocześnie podkreślił, że przyjaźń niemiecko-duńska opiera się na solidnych podstawach. Zdaniem wiceszefa klubu poselskiego CDU/CSU w Bundestagu Andreasa Schockenhoffa Duńczycy "łamią ducha Schengen". Decyzja Kopenhagi nie jest podyktowana troską o bezpieczeństwo kraju, lecz jest ukłonem w stronę nacjonalistów. Kontrole na duńskich granicach są "całkowicie nie do zaakceptowania" i stanowią "wyłom w swobodzie podróżowania" - krytykuje europoseł Manfred Weber. Polityk CSU zaapelował jednocześnie do Komisji Europejskiej o "zdecydowaną interwencję". Jego zdaniem Europejczycy nie powinni pozwolić na taki krok.

Tymczasem Komisja Europejska zapowiedziała sprawdzenie zgodności decyzji Kopenhagi z prawem unijnym. "Ocenimy, czy realizacja tych planów odpowiada regułom traktatu z Schengen i prawodawstwu Unii Europejskiej" - jeden z rzeczników powiedział Cecilii Malmström, komisarz ds. wewnętrznych UE. Już w maju 2011 Eurokomisja wyraziła swoje "najwyższe zaniepokojenie".

Bardziej zdecydowanej reakcji domaga się z kolei minister ds. europejskich Hesji Jörg-Uwe Hahn: "Jeśli Dania wprowadza kontrole graniczne w sezonie urlopowym, to namawiam, by na miejscu zawrócić i spędzić urlop w Austrii lub w Polsce".


dpa, afp, rtr, dapd / Bartosz Dudek

red. odp. Iwona D. Metzner

Redakcja poleca

Reklama