Gniew niemieckich studentów przeciwko cięciom pomocy
13 czerwca 2026
Wiebke Jaeger nie ma wiele czasu; spieszy się do swojej dorywczej pracy. 23-latka pomaga młodym uchodźcom w składaniu wniosków, aby mogli rozpocząć karierę zawodową. Pracuje dwanaście godzin tygodniowo, studiując jednocześnie na kierunku polityka i społeczeństwo na Uniwersytecie w Bonn. Należy do 66 procent studentów w Niemczech, którzy kursują między wykładami, a pracą, aby sfinansować studia. I dlatego słowa ministry edukacji i badań naukowych Dorothee Bär wywołały ich niezadowolenie.
- Westchnęłam z irytacją, ponieważ planowane są kolejne cięcia wydatków socjalnych, a decyzje po raz kolejny zapadają ponad głowami młodych ludzi. Kiedy Dorothee Bär mówi, że studenci są tak uprzywilejowani i tak naprawdę nie potrzebują podwyżki BAföG (pomoc dla studiujących w Niemczech), to jest to dość bezczelne stwierdzenie ze strony ministry edukacji i badań naukowych – mówi Jaeger w rozmowie z DW.
Pomoc dla studentów nie jest priorytetem
To, co obecnie doprowadza do furii wielu spośród prawie 3 milionów niemieckich studentów, to wyjaśnienie Dorothee Bär, dlaczego reforma niemieckiej ustawy o wspieraniu kształcenia (BAföG), przewidziana w umowie koalicyjnej, nie jest obecnie dla niej priorytetem.
Stwierdziła, że „nie jest dramatem, jeśli studenci równolegle ze studiowaniem pracują – wielu z nich zdobywa nawet cenne doświadczenie życiowe i zawodowe”. Ministra dodała, że studenci nie będą mieli zagwarantowanego pełnego finansowego w trakcie studiów, a sytuacja studentów w Niemczech jest bardzo uprzywilejowana.
Kontekst tej wypowiedzi: konserwatywni chadecy z partii CDU i CSU oraz socjaldemokraci (SPD) uzgodnili podwyższenie dodatku mieszkaniowego zawartego w ustawie BAföG (Federalna Ustawa o Wspieraniu Szkolnictwa) dla studentów, którzy nie mieszkają już z rodzicami, z obecnych 380 euro do 440 euro miesięcznie, począwszy od nadchodzącego semestru zimowego. Od 2027 roku stawki świadczenia dla studentów BAföG miały również stopniowo wzrastać z obecnych 475 euro do poziomu podstawowego zabezpieczenia społecznego (obecnie 563 euro). Szacowane dodatkowe koszty reformy w obecnej kadencji to nieco ponad miliard euro.
Praca to rzeczywistość większości studentów
Vasco Silver jest jednym z prawie 500 tysięcy studentów w Niemczech, którzy otrzymują rządowe wsparcie finansowe. Przy 740 euro miesięcznie student fizyki i astronomii w Bonn otrzymuje nawet więcej niż średnia stawka wsparcia wynosząca 657 euro. Chociaż stawka ta stopniowo rosła w ostatnich latach, nadal nie nadąża za rosnącymi kosztami utrzymania.
Dlatego 27-letni ojciec rodziny musi dorabiać osiem godzin tygodniowo, bo czynsz pochłania znaczną część jego pieniędzy. – Pomoc dla studentów (BAföG) ma zapewnić każdemu możliwość studiowania, niezależnie od pochodzenia społecznego. Ale po prostu już tego nie robi – mówi Silver. Bardzo go denerwuje, gdy ministra edukacji mówi, że studenci też mogą pracować. – Prawda jest taka: dwóch na trzech studentów już to robi. Wszyscy moi znajomi, którzy otrzymują BAföG, pracują w niepełnym wymiarze godzin – dodaje.
Co trzeci student zagrożony ubóstwem
Sytuacja życiowa wielu studentów jest daleka od uprzywilejowanej. Według Federalnego Urzędu Statystycznego, ponad jedna trzecia z nich jest zagrożona ubóstwem. Oprócz rosnących cen, to przede wszystkim gwałtownie rosnące czynsze wpędzają studentów w trudności finansowe. Przeciętnie muszą oni wydawać 512 euro miesięcznie na same koszty mieszkania – w dużych miastach, takich jak Monachium, Hamburg czy Frankfurt, kwota ta może sięgać nawet 700, a nawet prawie 800 euro.
Czy Niemcy mogą sobie pozwolić na cięcie funduszy przeznaczonych specjalnie na edukację i tym samym utratę wielu ważnych talentów? W otoczeniu Wiebke Jaeger jeden ze studentów niedawno zrezygnował ze studiów, ponieważ nie otrzymywał już rządowej pomocy. Co więcej, czas rozpatrywania wniosków o pomoc finansową jest często bardzo długi. Jaeger i Silver musieli czekać sześć miesięcy na decyzję. Jednak najbardziej frustruje Wiebke Jaeger styl komunikacji rządu i brak konstruktywnych propozycji odciążenia studentów.
– Nie pamiętam, kiedy ostatnio, słuchając wiadomości od niemieckich polityków, pomyślałem: „To dobrze”. Zamiast tego, zawsze jest tak samo: gdzieś wprowadzane są cięcia, a określona grupa społeczna jest krytykowana za lenistwo lub brak zaangażowania. Tak nie prowadzi się polityki, która motywuje ludzi do uczestnictwa w demokracji – uważa studentka.
Debata nad głowami studentów
Wciąż nie jest jasne, czy reforma BAföG ostatecznie dojdzie do skutku, czy nie – SPD zaapelowała do swoich partnerów rządowych, CDU i CSU o przestrzeganie ustaleń zawartych w umowie koalicyjnej.
Tymczasem opozycja wywiera znaczną presję. Lewica złożyła w parlamencie wniosek zatytułowany „BAföG który umożliwi życie i naukę”. Żądano, aby stała się ona pełnym, bezzwrotnym stypendium, tak jak na początku lat 70. Ubiegłego wieku. Obecnie studenci muszą zwrócić 50 proc. pieniędzy otrzymanych od państwa na edukację, do maksymalnej kwoty 10 010 euro.
Vasco Silver twierdzi, że na razie wystarczyłaby mu ministra edukacji i badań naukowych, która aktywnie broniłaby interesów studentów. – Pani Bär, dlaczego nie walczy pani o studentów i o naukę? Dlaczego rozmawia się o nas, a nie z nami? My, młodzi, jesteśmy skłonni do kompromisów, o ile nie odbywa się to zawsze kosztem naszego pokolenia – przekonuje student.