Francja. Przykręcanie śruby w walce z epidemią | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 15.10.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Francja. Przykręcanie śruby w walce z epidemią

Prezydent Francji zapowiedział nowe kroki w walce z koronawirusem. Z jednej strony sytuacja jest podbramkowa, z drugiej władze chcą ratować gospodarkę.

Główne punkty nowego planu to wprowadzenie godziny policyjnej w stołecznym regionie Ile-de-France z Paryżem włącznie oraz w siedmiu innych aglomeracjach – między innymi w Marsylii-Aix-en-Provence, w Lyonie, w Lille, Grenoble, St. Etienne i w Montpellier.

Oznacza to, że na ulicach nie wolno będzie przebywać między godziną 21.00 a 6.00, o ile nie ma się ku temu uzasadnionego powodu, a do takich zalicza się między innymi powrót wieczorem z pracy czy konieczność szukania pomocy medycznej.

Przepis o godzinie policyjnej wprowadzonej tam gdzie sytuacja epidemiczna budzi najwyższy niepokój, wchodzi w życie od najbliższej soboty- 17 października i ma obowiązywać przez miesiąc. Prezydent zastrzegł jednak, że o ile sytuacja w tych rejonach nie ulegnie poprawie to władze uwzględniają możliwość przedłużenia ograniczeń do połowy grudnia.

Wyjaśnił przy tym, że podobne rygory wprowadzone na Gwadelupie, w departamencie Mayenne we Francji oraz w niektórych rejonach Gujany, pozwoliły na zahamowanie epidemii. Naruszenie godzinny policyjnej bez uzasadnienia będzie karane mandatem w wysokości 135 euro, takim samym jak brak maseczki w miejscu publicznym, a w przypadku powtórnego łamania ograniczenia grzywna wyniesie 1500 euro. 

Dramat w szpitalach

Emmanuel Macron porównując sytuację do pierwszego ataku wirusa na wiosnę podkreślił, że teraz sprawy mają się znacznie gorzej, gdyż w owym czasie epidemia dotykała przede wszystkim wschodnią ścianę Francji, czyli Alzację i Lotaryngię oraz stołeczny region Ile-de-France. Pozwalało to na szybki transport najciężej chorych pacjentów, drogą morską lub kolejową, dzięki przystosowaniu do tego ekspresów TGV, na oddziały intensywnej terapii w rejony, w których było więcej miejsc w szpitalach.

Prezydent Macron podczas wczorajszego przemówienia

Prezydent Macron podczas wczorajszego przemówienia

W tej chwili koronawirus atakuje w całej Francji metropolitalnej, gdzie brakuje łóżek. Drugi aspekt tej sprawy to stan służby zdrowia. Pielęgniarze i pielęgniarki, sanitariusze i lekarze, personel pomocniczy narzekają na wyczerpanie fizyczne, ale co gorsze także psychiczne, trwającą od miesięcy walką z epidemią.

Domagają się od rządu „planu Marshalla” dla państwowej służby zdrowia aby ratować ją przed zapaścią. Skarżą się nie tylko na niewystarczające wynagrodzenia, ale także na brak sprzętu, personelu i odpowiednich środków do leczenia ludzi. Na czwartek pracownicy publicznej służby zdrowia zapowiedzieli ogólnokrajowy strajk powszechny.

Ograniczenie swobód, ale nie gospodarki

Władze chcą za wszelką cenę uniknąć powtórki z wiosennego ataku epidemii, kiedy to w całej Francji wprowadzono niezwykle rygorystyczne ograniczenia. Tym razem takie rozwiązania będą możliwe lokalnie, co już praktykowano w niektórych rejonach Gujany, ale nie w skali ogólnokrajowej. Stąd Emmanuel Macron wykluczył restrykcje w dostępie do transportu i komunikacji miejskiej.

Przypomniał, że za kilka dni zaczynają się ferie jesienne. Nie będzie zakazów dotyczących przemieszczania się z regionu do regionu, gdyż jak to ujął „nie należy obywateli traktować jak dzieci, lecz budzić w nich poczucie odpowiedzialności”. Niemniej zaapelował, aby w czasie spotkań w gronie rodzinnym czy przyjaciół, w domu lub w restauracji, przy stole nie zasiadało więcej niż sześć osób.

Prosi także o o noszenie maseczek nawet na prywatnych spotkaniach. Niemniej profesor Dominique Salmon, wirusolog pracująca w słynnym paryskim szpitalu Hotel-Dieu apeluje o ograniczenie możliwości spotkań młodych ludzi. „To wtedy tworzą się nowe ogniska, zaraża się swoich rodziców i dziadków”.

Zamknięty bar w Paryżu

Zamknięty bar w Paryżu

Profesor Salmon dodaje, że w paryskich szpitalach notuje się gwałtowny wzrost liczby chorych powyżej 65. roku życia, a liczba testów wskazujących na zakażenie wynosi 17 procent – w całym kraju to 12 procent.

Tymczasem z przestrzeganiem przepisów mających na celu powstrzymanie epidemii jest na bakier. W Boissy-St-Leger pod Paryżem doszło do szarpaniny z policją, która interweniowała w antylskiej restauracji, gdzie zorganizowano wieczorek taneczny z udziałem 300 młodych ludzi, nie przestrzegając przy tym żadnych zasad sanitarnych.

Jean – Francois Mattei, stojący na czele Akademii Lekarskiej uważa, że samo określenie „godzina policyjna”, może wiele osób przerażać lub prowokować do stawiania oporu. Jego zdaniem słuszniej byłoby to nazwać „nocną kwarantanną”. Niemniej Mattei przyznaje, że trzema „znaleźć równowagę między wymogami sanitarnymi i gospodarczymi”.

Emmanuel Macron potwierdził, że państwo przeznaczy dodatkowe środki na pomoc dla najbardziej dotkniętych sektorów i wymienił przy tym między innymi kina, teatry, hotele, restaurację i kulturę.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Redakcja poleca

Reklama