FIFA krótko przed wyborami tkwi po uszy w kryzysie | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 22.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

FIFA krótko przed wyborami tkwi po uszy w kryzysie

Ta jedna z największych światowych korporacji sportowych przeżywa najcięższy kryzys w swojej historii. Pomóc jej mogą tylko gruntowne reformy, tłumaczy wnikliwy krytyk FIFA Guido Tognoni*. [WYWIAD]

Guido Tognoni FIFA-Kritiker im DW-Interview

Guido Tongoni podczas wywiadu

DW: Od ostatniego kongresu wyborczego FIFA przeżyła burzliwe miesiące. W jakim stanie znajduje się obecnie Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej?

Guido Tognoni: FIFA jest w bardzo ciężkim stanie i będzie potrzebowała jeszcze wielu miesięcy, jeśli nie lat, by osiągnąć niezbędną stabilność, jakiej się od niej oczekuje.

Czy można mówić jeszcze o wpływach w FIFA Seppa Blattera?

Stracił on bardzo dużo ze swoich wpływów. Wyczuwa się też w kręgach ekipy FIFA zmianę nastrojów. Era Seppa Blattera już się skończyła.

Uznano wreszcie, że niezbędne są reformy. Komisja pod przewodnictwem Francoisa Carrarda określiła trzy istotne punkty: FIFA potrzebuje nowych struktur, nowej kultury i przejrzystości. Czy pozwoliłyby one rozwiązać aktualne problemy?

Do działania zmusza sytuacja. Już od dawna niezbędne było ograniczenie kadencji prezydenta. A 15 lat temu dyskutowano nad koniecznością rozdziału działalności komercyjnej od funkcji politycznych. Jednak została ona przez Seppa Blattera odrzucona. To są banalne kwestie, których nie rozwiąże papier, lecz działanie ludzi.

Jeśli chodzi o nowych kandydatów, wciąż pojawia się nazwisko szejka Ahmada al Sabaha z Kuwejtu, uważanego w świecie sportu za jednego z najbardziej wpływowych postaci. Stwierdził on, że FIFA nie potrzebuje pomocy z zewnątrz, że FIFA, jako „rodzina”, rozwiąże swoje problemy sama. A to w kwestii reform nie napawa optymizmem.

Również Sepp Blatter wciąż to powtarzał, a jednak niczego nie udało mu się rozwiązać. Nie powinniśmy wychodzić obecnie z założenia, że ujawnione zostaną wszystkie brudy. FIFA tkwi w tym o wiele głębiej. Światło dzienne ujrzą jeszcze niejedne fatalne okoliczności. Może też dojść do aresztowań. Dochodzenie znajduje się dopiero w początkowej fazie. Dlatego nie na miejscu są frazesy w stylu, że „rodzina” załatwi wszystko we własnym zakresie.

Za faworyta na stanowisko szefa FIFA uznaje się prezesa Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej szejka Salamana Bin Ebrahima Al Khalifa z Bahrajnu, któremu zarzuca się jednocześnie nieprzestrzeganie praw człowieka. Czy to właściwy kandydat?

Szejk Khalifa jest za awansem państw Zatoki Perskiej. Całkiem możliwe, że wygra te wybory. Jednak presja z zewnątrz jest ogromna. I to odróżnia dzisiejszą FIFA od tej wcześniejszej. Rządy krajów, organizacje pozarządowe, szwajcarska prokuratura wywierają presję i każdy nowy prezydent FIFA musi się jej poddać. Nie może on wciąż postępować tak, jak dotąd.

Europejczycy popierają kandydaturę sekretarza generalnego UEFA Gianniego Infantino. Początkowo "rezerwował" on tylko to miejsce dla Michela Platiniego. Czy Infantino jest odpowiednim człowiekiem do przeprowadzenia reform w FIFA? Jego największym zamierzeniem jest zreformowanie mistrzostw świata i zwiększenie liczby drużyn w finałach mundialu z 32 do 40.

Propozycja europejskiego kandydata jest bez sensu i ze szkodą dla piłki nożnej. To przykład czystej zagrywki wyborczej.

A co z trzema pozostałymi kandydatami? Są bez znaczenia, czy można jednak liczyć się z niespodziankami na kongresie 26 lutego?

Jestem przekonany, że możemy wykluczyć daleko idące niespodzianki. Biznesmen z RPA Tokyo Sexwale poprowadził bardzo słabą kampanię wyborczą, z której kompletnie nie wynika, czego on tak naprawdę chce. Książę Jordanii Ali Bin Al-Hussein nie zdobędzie po raz drugi 73 głosów, które miał w maju ubiegłego roku. W swej większości były to głosy protestu wobec Seppa Blattera. Z Jerome Champagne współpracowałem kilka lat. Z pewnością jest to dobry kandydat, który zna FIFA od każdej strony. Ma on też do zaproponowania przejrzysty program. Jedyną przeszkodą jest brak wpływowej pozycji w FIFA i grupy poparcia.

Czy kongres 26 lutego otworzy szeroko bramy FIFA na przyszłość, czy dojdzie ponownie do sytuacji, jak ostatnim razem, kiedy przez wpływy z zewnątrz ustalenia staną się wyłącznie makulaturą?

Potraktowałbym go jako kongres przejściowy. Jest on próbą wyprowadzenia FIFA ze stanu kryzysu i zaprowadzenia normalności. Dojdzie do wyboru nowego prezydenta i sekretarza generalnego. Moim zdaniem, obaj zasługują w miesiącach po wyborach na pewien kredyt zaufania.

*Guido Tognoni (65) jest prawnikiem. Pracował jako dziennikarz sportowy, by potem przez 11 lat pełnić w FIFA funkcję dyrektora ds. mediów. Zwolniony przez Seppa Blattera należy do zagorzałych krytyków Federacji Piłkarskiej.

Herbert Schalling / Alexandra Jarecka