FAZ: Na nacjonalizmie ślepym wobec historii Polska i Izrael nie zbudują trwałego sojuszu | Echa polskie | DW | 19.02.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

FAZ: Na nacjonalizmie ślepym wobec historii Polska i Izrael nie zbudują trwałego sojuszu

Komentując konflikt izraelsko-polski, dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zwraca uwagę, że sojusz obu nie ma trwałych podstaw, gdyż opiera się na nacjonalizmie ślepym wobec historii.

Nowa odsłona konfliktu izraelsko-polskiego

Nowa odsłona konfliktu izraelsko-polskiego

„Benjamin Netanjahu dużo zainwestował w relacje z Polską i innymi krajami Grupy Wyszehradzkiej. Izraelski premier uczynił to pomimo antysemickich akcentów na Węgrzech i graniczącą z rewizjonizmem polityką historyczną Polski. Zależy mu na sojuszu z tymi krajami Unii Europejskiej, które w Brukseli niezawodnie reprezentują jego stanowisko” – pisze autor komentarza opublikowanego na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Komentator przypomina, że po naciskach ze strony Izraela, polski rząd musiał zmienić ustawę, przewidującą kary więzienia dla każdego, kto „przypisuje Polakom współodpowiedzialność za zbrodnie hitlerowskich Niemiec. „Netanjahu pomógł jednak za pomocą przyjaznych sformułowań premierowi (Mateuszowi) Morawieckiemu w wytłumaczeniu tego zwrotu jego obozowi politycznemu” – zaznacza autor podpisujący się inicjałami „anr”.

Na utrzymaniu przyjaźni polsko-izraelskiej zależy też rządowi Donalda Trumpa, który widzi zarówno w Izraelu, jak i w Polsce „przyczółki do obrony zachodniej cywilizacji”. Wynikający z tej polityki podział UE jest dla Amerykanów „atrakcyjnym efektem ubocznym”.

„Sojusz zbudowany jest na piasku, o czym świadczy nowa odsłona izraelsko-polskiego sporu o antysemityzm. Cywilizacji nie da się uratować za pomocą ślepego na historię nacjonalizmu” – pisze w konkluzji komentator FAZ.       

"Die Welt": Netanjahu i Morawiecki wzajemnie się potrzebują

Konflikt izraelsko-polski relacjonuje także „Die Welt”. „Izraelski minister spraw zagranicznych szykuje się do wyborów w kwietniu i atakuje władze w Warszawie. Polski rząd też chce zadowolić swoich jastrzębi i odwołał udział w historycznym spotkaniu w Jerozolimie” – piszą w wydaniu internetowym gazety Philipp Fritz i Gil Yaron. „Kryzys pokazuje, że krótkotrwałe problemy w polityce wewnętrznej mogą obciążyć bilateralne stosunki, chociaż oba rządy mają wspólne długofalowe interesy” – zaznaczają autorzy.

Ich zdaniem ani Jerozolima, ani Warszawa nie chcą kłótni. Z polskiego punktu widzenia Netanjahu jest cennym partnerem i to z kliku powodów: dowartościowuje Polskę na arenie międzynarodowej, co dla krytykowanego w Europie i będącego w stałym konflikcie z Brukselą z powodu reformy sądownictwa rządu PiS jest „pozytywnym urozmaiceniem”. Zdaniem Fritza i Yaron bliskie kontakty z państwem żydowskim chronią Polskę przed zarzutami o antysemityzm.

Izrael, pisze „Die Welt”, też obiecuje sobie po relacjach z V4 korzyści. Kraje „starej” UE krytykują Izreal za politykę budowy osiedli, więc kraje V4 mają być przeciwwagą dla krytyków w Brukseli. Autorzy przypominają, że rok temu Grupa Wyszehradzka zarówno w Brukseli, jak i w ONZ poparła w głosowaniu Izrael i uniemożliwiła przyjęcie rezolucji krytykującej przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy.

Komentatorzy uważają, że postępowanie premiera Mateusza Morawieckiego podyktowane jest „logiką walki wyborczej”. PiS obawia się utraty głosów swoich wiernych wyborców, dlatego rząd musi demonstrować „dobitny język i twardość” w sporach – dotychczas z Niemcami, a obecnie z Izraelem.

Powołując się na doniesienia polskich mediów, Fritz i Yaron zwracają uwagę na naradę zwołaną przez PiS, na którą nie zaproszono Morawieckiego. „Die Welt” pisze, że Jarosław Kaczyński jest „wściekły” na premiera za dopuszczenie do eskalacji sporu z Izraelem.

„Nikt nie spodziewa się, że spór będzie miał długofalowe skutki przynajmniej, dopóki nie dojdzie do zmiany rządu. Netanjahu i Morawiecki będą się potrzebowali także po wyborach i znajdą na pewno sposoby, by zapomnieć o różnicy zdań” – przewidują komentatorzy „Die Welt”.       

 

Redakcja poleca

Reklama