Elektromobilność: Na przełom trzeba będzie jeszcze poczekać | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 19.09.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Elektromobilność: Na przełom trzeba będzie jeszcze poczekać

Samochody elektryczne w dalszym ciągu nie podbiły serc niemieckich kierowców. Ambitny cel rządu w Berlinie - milion elektroaut na niemieckich drogach do roku 2020 jest nie do zrealizowania.

Niemieckim posiadaczom elektroaut najbardziej daje się we znaki zbyt mała liczba szybkich ładowarek

Niemieckim posiadaczom elektroaut najbardziej daje się we znaki zbyt mała liczba szybkich ładowarek

Do roku 2020 po niemieckich drogach miał poruszać się milion samochodów z napędem elektrycznym. Taki był cel rządu w Berlinie przedstawiony publicznie w 2010 roku, ale od dawna wiadomo było, że nie zostanie on zrealizowany. Narodowa Platforma Elektromobilności (NPE) stwierdza w swym najnowszym raporcie, że prawdopodobnie uda się go osiągnąć dopiero w roku 2022.

Merkel: "Niektóre sprawy trwają trochę dłużej niż zakładaliśmy"

NPE od ośmiu lat monitoruje rozwój elektromobilności w Niemczech i opracowuje zalecenia dla rządu w tej dziedzinie. W roku 2010 eksperci NPE przedstawili prognozę zakładającą, że w 2020 roku w Niemczech będzie w ruchu milion aut z silnikiem elektrycznym. Na tej właśnie podstawie rząd federalny wytyczył własny cel w obszarze elektromobilności - milion elektroaut za dziesięć lat. Kanclerz Merekl już rok temu przyznała jednak, że "sądząc po obecnym rozwoju sytuacji nie uda się nam osiągnąć tego celu".

Równie wstrzemięźliwie Angela Merkel zachowała się podczas wręczenia jej najnowszej analizy Narodowej Platformy Elektromobilności stwierdzając: "Udało się nam już wprowadzić samochody elektryczne na rynek, ale teraz musimy włączyć je z sukcesem w całą sieć naszej infrastruktury drogowej i transportowej". Merkel zwróciła w tym kontekście uwagę na rosnącą stale podaż elektroaut i rozbudowę sieci stacji ich ładowania zalecając przy tym, żeby miasta i komuny były "bardziej aktywne" w tym zakresie. Podkreśliła, że przemysł niemiecki powinien "w ramach naszych strategicznych zdolności" przystąpić do produkcji baterii dla "elektryków", także we współpracy z innymi państwami europejskimi. Mając na uwadze obecny stan rynku samochodów z napędem elektrycznym skonstatowała przy tym samokrytycznie." Musimy powiedzieć szczerze - mimo całego postępu w dziedzinie elektromobilności niektóre sprawy trwają trochę dłużej, niż zakładaliśmy to osiem lat temu".

Zamiast miliona w RFN nie ma jeszcze nawet pół miliona elektroaut

Fakty mówią same za siebie. Na początku bieżącego roku w Niemczech było zarejestrowanych niespełna 335 tys. samochodów z napędem elektrycznym i hybrydowym. Do końca sierpnia przybyło ich 132 tysiące. Postęp jest więc oczywisty, ale do miliona "elektryków" na niemieckich drogach wciąż jeszcze jest daleko. Pod względem elektromobilności Niemcy pozostają daleko w tyle za Chinami i USA, ale także za Norwegią, która uznała ją za cel polityczny. Przewodniczący Narodowej Platformy Elektromobilności Henning Kagermann właśnie z tego względu, podczas wręczania przedstawicielom rządu w Berlinie najnowszego raportu na ten temat, powiedział że : "Milion samochodów o napędzie elektrycznym stanowi właściwą liczbę, także pod względem politycznym". Dużo ważniejszą sprawę od dokładnej daty osiągnięcia tego celu jest, jego zdaniem, podaż samochodów elektrycznych, różnorodność ich modeli, przyjazny dla środowiska system zaopatrzenia ich w energię, infrastruktura, serwis i ramy prawne sprzyjające rozwojowi elektromobilności.

Rząd Norwegii uznał rozwój elektromobilności za ważny cel polityczny

Rząd Norwegii uznał rozwój elektromobilności za ważny cel polityczny

Przeszkody: za drogie, za mały zasięg, niedostateczna sieć ładowarek

Eksperci wymieniają kilka głównych przeszkód, które ograniczają rozwój elektromobilności. Samochody elektryczne są wciąż droższe od aut z silnikami spalinowymi, na rynku oferuje się niewiele modeli "elektryków", mają one znacznie mniejszy zasięg niż klasyczne samochody, a w kraju jest o wiele za mało stacji ich ładowania. Zwłaszcza na dłuższych trasach ich brak najbardziej daje się we znaki kierowcom. Jak wynika z informacji Federalnego Zrzeszenia Gospodarki Energetycznej i Wodnej (BDEW), dla właściwej obsługi miliona samochodów elektrycznych potrzeba w Niemczech 70 tys. zwykłych i 7 tys. szybkich ładowarek. W tej chwili jednak w całym kraju jest tylko 13,5 tys. dostępnych powszechnie lub częściowo stacji ładowania, a z nich tylko 13 procent stanowią najbardziej pożądane przez kierowców szybkie ładowarki.

Obecny rząd wielkiej koalicji zamierza szybko zmienić ten stan rzeczy. Do roku 2020 w Niemczech ma być przynajmniej 100 tys. dodatkowych punktów ładowania elektroaut. Niemieccy producenci samochodów założyli wspólne przedsiębiorstwo zajmujące się rozbudową sieci punktów ładowania przy najbardziej uczęszczanych trasach i mają się czym pochwalić. W 2018 roku RFN przoduje na świecie pod względem nasycenia ładowarkami sieci autostrad. Zwiększa się także podaż samochodów na prąd. W tej chwili na rynku dostępne są 33 modele samochodów elektrycznych, a do roku 2020 ma być już około stu.

Prezes niemieckiego Zrzeszenia Przemysłu Samochodowego (VDA) Bernhard Mattes poinformował, że do września 2017 roku rząd federalny wydał na rozwój elektromobilności w Niemczech 2,2 mld euro. Między innymi dlatego przewodniczący NPE Kagermann jest przekonany, że w 2022 roku po Niemczech będzie jeździć milion samochodów z napędem elektrycznym.

DW, dpa, afp / pa

Redakcja poleca