Druga odsłona greckiej tragedii - co będzie dalej z euro? | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 07.09.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Druga odsłona greckiej tragedii - co będzie dalej z euro?

Rozpoczyna się właśnie II akt greckiej tragedii pt. "Czy da się uratować euro". Wygląda na to, że Grecji nie powiedzie się spełnienie warunków dla otrzymania dalszych kredytów. Czy będzie musiała wyjść z euroklubu?

default

Wszystko wskazuje na to, że koalicja rządowa nie będzie miała w Bundestagu własnej większości, żeby przeforsować dalsze programy wsparcia dla waluty euro i państw o kulejących budżetach. Próbne głosowanie w klubach parlamentarnych partii koalicji rządzącej wykazało, że nie wszyscy posłowie popierają plany rządu. Pod koniec września w Bundestagu odbędzie się głosowanie "na serio". Do tego czasu Grecja musi wyjaśnić, jaką drogą zamierza uzdrowić swe państwowe finanse. Dotychczas ujawnione liczby wyglądają nawet gorzej niż się obawiano. Kanclerz Merkel zaznaczała jeszcze w miniony weekend (3./4.09), że  pomoc bez stawiania jakichkolwiek warunków nie ma sensu. "Kraje, które są tak wysoko zadłużone muszą wywiązać się z zobowiązań i zredukować długi" - mówiła.

Więcej Europy czy mniej Grecji

Puzzlebild Triptychon EU Euro Symbolbild Eurobonds Dossierbild 3

Czy przejdzie pomysł emisji euroobligacji?

Niemcy nie popierają jednak radykalnego posunięcia, jakim byłoby wykluczenie Grecji z eurogrupy, nawet jeżeli Grecja nie wywiązałaby się z narzuconych zobowiązań - jak zaznaczyła szefowa niemieckiego rządu podczas kryzysowej narady z przewodniczącym rady UE Hermannem Van Rompuyem.

Bankructwo Grecji mogłoby mieć nieprzewidywalne skutki dla wspólnej europejskiej waluty - uważa Udo Bullmann, poseł frakcji socjaldemokratycznej w europarlamencie. Domaga się on wręcz "więcej Europy" w odpowiedzi na kryzys finansowy i kryzys zadłużenia. "Nie wolno dopuścić do regresu. Każdy powrót do dawnych narodowych podziałów byłby błędem." Jego zdaniem pomyślną przyszłość, także dla Niemiec, gwarantuje tylko przeniesienie większych kompetencji na płaszczyznę europejską.

Popiera on pomysł wspólnego podźwignięcia ciężaru zadłużenia i emisji euroobligacji oraz powołania unijnego ministra gospodarki. Ważne byłoby poszerzenie kompetencji Parlamentu Europejskiego i parlamentów narodowych przy kontroli zadłużonych państw - uważa Bullmann.

Plan Marshalla dla Grecji

Zdaniem socjaldemokratycznego polityka, Grecji potrzebne są rzeczywiste inwestycje gospodarcze dla wsparcia wzrostu. Przy pomocy wszelkich parasoli ochronnych i funduszy kryzysowych tylko gra się na zwłokę i uspokaja wierzycieli, czyli banki.

Kampf um den Euro

Zmagania o wspólną walutę trwają

Za wzmocnieniem europejskiej solidarności opowiada się także Markus Ferber, chadecki poseł do europarlamentu - lecz odrzuca on euroobligacje. Solidarność nie może jednak działać tylko w jedną stronę: "Europa południowa musi sprostać wymogom konkurencyjności, musi się dopasować i zreformować. Tyko w takim układzie może liczyć na solidarność" - twierdzi.

W innym wypadku powstanie rzeczywiście unia transferowa. Tego określenia niemieccy politycy boją się jak ognia. Wtedy stale pieniądze będą płynęły z północy na południe, a to nie jest żadną perspektywą dla niemieckiego podatnika - zaznacza Ferber.

Zwraca on też uwagę na to, że decydujące jest, by nie nadwyrężać ponad miarę ekonomicznej siły Niemiec i innych północnych krajów UE. W wielu z tych krajów już dziś do głosu dochodzą eurosceptyczne, populistyczne partie, odrzucające solidarne gesty pomocy dla państw zadłużonych. Nie wolno dopuścić, aby siły takie doszły do głosu w Niemczech.

"Musimy wczuwać się, czy ludzie rozumieją pobudki, jakimi kierują się Niemcy. Trzeba uważać, żeby na marne nie poszedł cały trud integracji, wszystko, czego dokonaliśmy w przeszłości" - ostrzega Ferber.

Pytanie o sens Unii

Koniec wspólnej waluty byłby ze szkodą dla całej Unii Europejskiej, i wręcz stawiałby pod znakiem zapytanie jej sens. Z tego względu większość europosłów nie bierze takiej możliwości w ogóle pod uwagę. W przekonaniu socjaldemokraty Udo Bullmanna w obecnym gronie europejskich polityków brak jest silnych i odważnych osobowości. "Mamy za mało przywódców, którzy mieliby odwagę powiedzieć ludziom prosto w oczy: Muszę zrobić coś niepopularnego, muszę przekroczyć pewne granice w imię lepszej przyszłości dla każdego z nas. Tej odwagi brak, dlatego wygląda na to, że Europa nie wywiąże się ze swej historycznej misji."

W nadchodzącym tygodniu rozpoczyna się znów korowód unijnych szczytów spotkaniem ministrów finansów. W Grecji będą negocjowane warunki kredytów. Jak zakończy się grecka tragedia - nie wie nikt. Europejskie banki mają zbyt mało własnego kapitału, żeby przetrwać nie tylko kryzys grecki, ale też portugalski, irlandzki, hiszpański czy włoski.

Bernd Riegert / Małgorzata Matzke

red.odp.: Bartosz Dudek 

Redakcja poleca

Reklama