Dramat uchodźców z Afganistanu. UE ma „moralny obowiązek” | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 13.10.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Dramat uchodźców z Afganistanu. UE ma „moralny obowiązek”

UE chce pomóc Afgańczykom w ich rodzinnym regionie za pomocą pakietu finansowego. Z kolei organizacja praw człowieka „Pro Asyl” domaga się, by Niemcy przyjęły więcej uchodźców i ułatwiły im wjazd do kraju.

Kabul, Afghanistan | Taliban wollen wieder Pässe ausgeben

Napierając tłum przy wydawaniu paszportów przez władze talibskie

UE chce zapewnić pakiet pomocy o wartości około miliarda euro dla ludności Afganistanu i państw sąsiadujących. Jak powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podczas konsultacji grupy G-20 w sprawie Afganistanu, celem jest niedopuszczenie do „zapaści humanitarnej i społeczno-gospodarczej” przed nadejściem zimy w tym kraju. Środki mają być przeznaczone chociażby na wsparcie państw sąsiednich, które szczególnie dotkliwie odczuwają napływ afgańskich uchodźców.

Ale UE ma również „moralny obowiązek” przyjmowania ich, powiedziała w zeszły czwartek w Brukseli unijna komisarz do spraw wewnętrznych Ylva Johansson. W ciągu najbliższych pięciu lat Unia Europejska mogłaby przyjąć około 42 500 uchodźców z Afganistanu. Decyzja należy jednak do poszczególnych państw członkowskich.

Dramatyczna liczba 

Liczba 42 500 osób wynika z szacunków Filippo Grandiego, komisarza ONZ ds. uchodźców. Zakłada on, że w ciągu najbliższych pięciu lat około 85 000 Afgańczyków będzie musiało zostać przesiedlonych z krajów sąsiadujących z Afganistanem. Proponuje, aby połowa z nich została przyjęta przez UE. Propozycja Grandiego odnosi się wyłącznie do tych Afgańczyków, którym udało się już opuścić swoje domy.

Kobiety afgańskie z dziećmi podczas demonstracji w Kabulu

Kobiety afgańskie z dziećmi podczas demonstracji w Kabulu

Według szacunków Biura ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA), jednak sytuacja wewnątrz kraju jest o wiele bardziej dramatyczna niż poza jego granicami. OCHA szacuje, że od początku tego roku mogło tam zostać przesiedlonych prawie 560 000 Afgańczyków. Kryzys pogłębia jeszcze pandemia koronawirusa i długotrwała susza. Biorąc pod uwagę najgorszy scenariusz Agencja Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) przewiduje, że po przejęciu władzy przez talibów około pół miliona Afgańczyków będzie próbowało zbiec za granicę.

„Strzelanina na granicach”

 −To zupełnie nierealne, aby setki tysięcy ludzi mogły opuścić Afganistan. Granice sąsiednich państw są szczelne, hermetycznie zamknięte i mówiąc wprost, na granicach dochodzi również do strzelaniny − powiedział w wywiadzie dla DW Guenter Burkhardt, dyrektor wykonawczy organizacji praw człowieka „Pro Asyl”.

Na domiar złego Pakistan i Iran już ogłosiły, że zmuszą uchodźców afgańskich bez dokumentów do powrotu do ich kraju. Według danych ONZ, w Iranie zarejestrowanych jest już 780 tys. afgańskich uchodźców, a w Pakistanie prawie 1,45 mln. Ogółem szacuje się, że w krajach sąsiednich mieszkają kolejne trzy miliony Afgańczyków bez dokumentów, z czego większość w Pakistanie i Iranie.

Zdaniem Burkhardta, szczególna presja do działania jest przede wszystkim w przypadku tych wszystkich, którzy są wyjątkowo zagrożeni po dojściu talibów do władzy. − Obecnie musimy sobie uświadomić, że wielu afgańskich obrońców praw człowieka: sędziów, prokuratorów, pracowników organizacji pozarządowych, wszystkich tych, którzy stanęli w obronie naszych zachodnich wartości w Afganistanie, jest uwięzionych, nie otrzymując skutecznej pomocy – mówi ekspert. I podkreśla, że sytuacja tych ludzi jest rozpaczliwa. − Chowają się, zmieniają kryjówki bez przerwy. Ale talibowie przeczesują domy. Pytają krewnych, pytają znajomych tych, których szukają. Afganistan zawsze był społeczeństwem, w którym siatki kontaktów odgrywają ważną rolę − dodał. I ma to również negatywne skutki.

Przedstawiciele talibów prowadzą rozmowy z delegatami USA i Europy w Doha

Przedstawiciele talibów prowadzą rozmowy z delegatami USA i Europy w Doha

„Talibowie są niewiarygodni”

W połowie września Josep Borrell, przedstawiciel UE do spraw zagranicznych, opowiedział się za podjęciem negocjacji z talibami. Przedstawił również pomysł utworzenia przedstawicielstwa dyplomatycznego UE. Propozycja ta spotkała się z dużą krytyką, również w Niemczech. Polityk Zielonych, Omid Nouripour, zwrócił na przykład uwagę na dotychczasowy przebieg rozmów z talibami. Tymczasem UE, jako warunek dalszych negocjacji oraz wypłaty środków pomocowych, wymieniła kwestię poszanowania praw człowieka. „Nic z tego nie zostało spełnione, talibowie są całkowicie niewiarygodni” − powiedział Nouripour gazecie „Die Welt”.

We wtorek 12 października przedstawiciele UE spotkali się w Doha na rozmowach z talibami. Według rzecznika UE Nabila Massrali, spotkanie miało dotyczyć swobodnego przepływu ludności cywilnej z Afganistanu, dostępu do pomocy humanitarnej dla tego kraju, przestrzegania praw kobiet i kwestii bezpieczeństwa. Była to „nieformalna wymiana”, ale „bez uznania rządu tymczasowego” w Kabulu. W poniedziałek przedstawiciele Niemiec spotkali się Doha z wysokimi rangą urzędnikami talibskimi.

Niemiecki rząd kontynuuje swoje wysiłki na rzecz ratowania afgańskich współpracowników. W zeszłym tygodniu z Pakistanu wystartował do Niemiec lot czarterowy z 217 Afgańczykami potrzebującymi ochrony. Minister spraw zagranicznych Heiko Maas zapowiedział dalszą pomoc: „Tym, którzy przybywają do krajów sąsiednich drogą lądową z gwarancją ich przyjęcia od rządu federalnego, nasze ambasady bezzwłocznie wydają wizy i wspierają ich w dalszej podróży do Niemiec. Dokonano tego już w przypadku ponad 760 osób”.

„Włączyć Pakistan”

Guenter Burkhardt z organizacji „Pro Asyl” domagał się, aby „negocjacje z talibami były powiązane z tym, że pozwolą oni wyjechać tym osobom, którym inne państwa przyznały wizy”. W jego opinii jest to warunek, który musi być spełniony. Uważa on, że także osoby zagrożone na terytorium Afganistanu mogą zostać uratowane. Ekspert zasugerował również, aby rząd Niemiec wysłał tym osobom rodzaj listu potwierdzającego ich przyjęcie, na przykład za pośrednictwem aplikacji WhatsApp. A następnie, aby rząd zawarł umowę z Pakistanem, która umożliwiłaby tym osobom wjazd do tego kraju. Jak wskazuje Guenter Burkhardt: „Oficjalnie Pakistan jest sojusznikiem USA. Powinna więc istnieć możliwość zorganizowania wyjazdu przez Pakistan”.

Obejrzyj wideo 02:33

Afgańska dziennikarka kontra talibowie

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>