Die Zeit: zamach w Berlinie zleciły rosyjskie służby? | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 03.10.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Die Zeit: zamach w Berlinie zleciły rosyjskie służby?

Coraz więcej oznak wskazuje na to, że egzekucja Czeczena z gruzińskim paszportem w sierpniu w Berlinie była politycznym morderstwem na zlecenie rosyjskich służb – pisze „Die Zeit”. Czy Niemcy mają swojego Skripala?

Z podobnej broni zasatrzelony został Czeczen w Berlinie

Z podobnej broni zasatrzelony został Czeczen w Berlinie

Tajemnicza wizyta

Z ustaleń dziennikarzy „Die Zeit” wynika, że schwytany krótko po zamachu domniemany morderca Czeczena zaraz po aresztowaniu spotkał się z dwoma rosyjskimi dyplomatami. Obaj Rosjanie przeprowadzili z podejrzanym długą rozmowę – „po rosyjsku i bez nadzoru ze strony niemieckiej policji”.

„Zgodnie z umową o przedstawicielstwach dyplomatycznych taka opieka nad zatrzymanym jest dozwolona, jednak tak szybka i intensywna reakcja jest wydarzeniem niecodziennym” – pisze dziennikarz „Die Zeit”.

Śledztwo wykazało, że pistolet marki Glock, z którego padły strzały, sprzedany został w 1986 roku z Austrii do Estonii, wchodzącej wtedy w skład ZSRR. Następnie wymieniono w nim lufę, aby zatrzeć ślady. Niemiecka policja uważa, że broń została przekazana zamachowcowi podczas podróży z Warszawy do Berlina.

Ofiara zamachu walczyła przeciwko Rosji

Do zamachu doszło 23 sierpnia w Berlinie. Jadący na rowerze domniemany sprawca zabił w parku w dzielnicy Moabit trzema strzałami w głowę 40-letniego Czeczena z gruzińskim paszportem, który na początku minionej dekady walczył przeciwko Rosji.

Zamachowca ujęto w pobliżu miejsca zbrodni dzięki wskazówkom świadków. Policyjni nurkowie wyłowili z rzeki perukę, rower i pistolet. W mieszkaniu podejrzanego znaleziono większą sumę pieniędzy w gotówce.

Jak podał w połowie września „Der Spiegel”, ofiara zamachu – Zelimkhan Khangoszwili przeżył wcześniej kilka zamachów, m. in. w 2015 roku w Tbilisi. Z Gruzji udał się na Ukrainę, a stamtąd do Niemiec, gdzie wystąpił o azyl. 

Ślad prowadzi do Warszawy

Podejrzany o morderstwo Rosjanin wjechał do Unii Europejskiej pod fałszywym nazwiskiem Wadima Sokołowa. Wizę do strefy Schengen uzyskał w ambasadzie Francji w Moskwie. Zamachowiec udał się z Moskwy do Paryża, a stamtąd do Warszawy, gdzie na kilka dni wynajął pokój w jednym z hoteli w centrum. Po zatrzymaniu go w Berlinie polskie służby zabezpieczyły szereg prywatnych przedmiotów należących do podejrzanego.

Jak twierdzi „Der Spiegel” i współpracujący z nim dziennikarze śledczy, zamachowiec jest członkiem jednostki specjalnej rosyjskiego MSW.  Na początku ubiegłej dekady miał dostać karę długoletniego więzienia z morderstwo. „Wall Street Journal” podał, że podejrzany został wypuszczony z więzienia na krótko przed zamachem.     

W marcu 2018 roku funkcjonariusze rosyjskiego GRU próbowali zabić na terenie Wielkiej Brytanii byłego rosyjskiego agenta Siergieja Skripala i jego córkę. Skripal podjał współpracę z brytyjskim wywiadem MI6. Zamach doprowadził do poważnego kryzysu między Zachodem a Rosją.