„Der Spiegel”: Jak powstała fotografia niemieckich żołnierzy łamiących polski szlaban | Nazizm, faszyzm, demokracja – Historia najnowsza Niemiec | DW | 02.09.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Historia Najnowsza

„Der Spiegel”: Jak powstała fotografia niemieckich żołnierzy łamiących polski szlaban

Historyk Gerhard Paul opisał, jak zaaranżowano scenę, utrwaloną na słynnym zdjęciu, symbolizującym napaść III Rzeszy na Polskę.

Czarno-biała fotografia niemieckich policjantów, przełamujących szlaban na granicy z Polską we wrześniu 1939 roku, widnieje w niemal każdej publikacji na temat historii II wojny światowej i uchodzi za zdjęcie symbolizujące niemiecką napaść na Polskę. Od dawna wiadomo, że scena na zdjęciu została zainscenizowana. Tygodnik „Der Spiegel” opisuje w wydaniu online, jak do tego doszło. 

Autorka artykułu Solveig Grothe wskazuje, że wątpliwości budzi choćby to, iż do otwarcia szlabanu na zdjęciu potrzebnych było aż dwunastu mężczyzn, choć zazwyczaj jeden człowiek może poradzić sobie z takim zadaniem. „Jak to zdjęcie mogło stać się symbolem dla armii, która napadła na dużą część Europy, miała czołgi i samoloty, a jednocześnie takie trudności ze szlabanem?” – zastanawia się dziennikarka. 

Złamano przepiłowany szlaban

O tym, jak powstała fotografia napisał historyk Gerhard Paul w wydanej w tym roku książce „Obrazy dyktatury. O wizualnej historii Trzeciej Rzeszy”. Zdjęcie wykonał gdański fotograf Hans Soennke na punkcie granicznym Kolibki między Gdynią a Sopotem. Gdańscy policjanci, którzy wkroczyli 1 września 1939 roku na terytorium, nazywane przez Niemców „korytarzem polskim”, nie napotkali oporu. „Po południu niemiecka piechota przeszła pod otwartym szlabanem, co udokumentowało kilku fotografów. Wśród nich był Hans Soennke. Kilka godzin wcześniej fotografował już miejsca walk w pobliżu Westerplatte, przy Poczcie Gdańskiej i aresztowanie domniemanych polskich partyzantów. W porównaniu do tego zdjęcia otwartego szlabanu były mało spektakularne. Korpus fotografów postanowił zwiększyć dramatyzm sytuacji” – pisze „Spiegel”. 

Jedno ze zdjęć z tamtego popołudnia ma przedstawiać umundurowanych mężczyzn zdejmujących polskie godło i szyld z budynku urzędu celnego na przejściu granicznym. Prawdopodobnie autorzy fotografii nie sądzili, że ktokolwiek zdoła zrozumieć napis na szyldzie: „Lasy Państwowe, Nadleśnictwo Wysoka, Leśnictwo Gołębiewo”. Zarówno godło Orła Białego, jak i szyld przyniesiono z pobliskiej leśniczówki na potrzeby inscenizacji zdjęcia. 

Podobnie miało być ze szlabanem. Ktoś wpadł na pomysł, że złamany szlaban zrobi większe wrażenie, niż otwarty. Inscenizację przygotowano tak, by nadawała się również dla kamer filmowych. Jeden z uczestników sceny opowiadał później, że ustawieni przez fotografów przy szlabanie mundurowi mieli złamać belkę z okrzykiem „I raz!”, co nie było trudne, bo szlaban był już niemal do końca przepiłowany.     

Z kolei według relacji żołnierza Hermanna Rauscha, który w chwili rozpoczęcia wojny miał 23 lata, szlaban leżał złamany na poboczu, gdy jego jednostka dotarła na punkt graniczny. Rausch opowiadał historykowi Guido Knoppowi, że jeden z reporterów wojennych zawołał do żołnierzy: „Weźcie ten szlaban i udawajcie, że go łamiecie!”. Scena miała być wiele razy odtwarzana dla kamer – opisuje „Spiegel”.  

Propagandowa siła fotografii  

Jak wskazuje, fotografia autorstwa Soennkego pokazuje dziesięciu gdańskich policjantów, jednego pogranicznika i jednego celnika. W prasie codziennej motyw ten się nie pojawił, bo wszystkie fotografie musiały zostać najpierw zaakceptowane przez cenzurę. Według Gerharda Paula zdjęcie Soennkego ze szlabanem ma pieczęć cenzury z datą 3 września 1939 roku. W tym czasie działania wojenne były już tak zaawansowane, że nikt nie zainteresował się zdjęciem. Dopiero tygodnik „Hamburger Illustrierte” opublikował je z podpisem: „Szlaban obalony! Niemieccy żołnierze usuwają szlaban na granicy celnej Sopot-Gdynia i zdobywają godło Polski, białego orła”. Jak pisze „Spiegel”, fotografia Soennkego pozostała wyjątkiem, bo rozporządzeniem z 7 września 1939 roku naczelne Dowództwo Wehrmachtu zakazało angażowania cywilnych reporterów w miejscach walk.    

Zdaniem Gerharda Paula fotografie Soennkego mają „propagandowa siłę” i zawierają wszystkie elementy, dzięki którym napaść na Polskę mogła wydawać się „akcją wyzwolenia”. „Przede wszystkim ukazują napaść jako pogodną przechadzkę z bronią młodych niemieckich żołnierzy czy policjantów w dobrych nastrojach, jakby przeprowadzali «akcję policyjną», aby skorygować znienawidzone następstwa klęski wojennej z 1918 roku” – ocenia Paul, cytowany w artykule Spiegla”. 

Chętnie wykorzystywany motyw

Dodaje, że zdjęcia Soennkego stały się popularne dopiero po 1945 roku, bo służyły legendzie o „Blitzkriegu”, podczas gdy faktycznie była to niszczycielska kampania. Dopiero jednak we wczesnych latach 90. urosły do rangi ikon, przede wszystkim dzięki audycjom i książkom dziennikarza ZDF Guido Knoppa. Od tamtej pory zdjęcia te często – zdaniem Paula – wykorzystywane są w podręcznikach, stając się trywialną ilustracją bądź służąc przyciągnięciu uwagi.

Historyk przypomina, że fotografia znana jest także w Polsce. W 2003 roku motyw łamanego szlabanu wykorzystał w jednej z prac polski artysta Zbigniew Libera, zastępując żołnierzy kolarzami. Ten sam motyw dwa razy użyty został na okładkach prorządowego tygodnika „Sieci”. Jeden z numerów z 2014 roku przedstawiał grafikę ukazującą trzech żołnierzy Wehrmachtu przy szlabanie, podpisaną: „Barbarzyńcy. Nieznane wątki niemieckiej agresji na Polskę”, zaś na okładce jednego z numerów z września 2015 roku widniało trzech muzułmanów z bronią, a tytuł głosił: „Nadchodzą! Niemcy forsują samobójczy plan – Tusk i Kopacz ulegają!”.

 

Redakcja poleca