Czynsze dzielą Niemców | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 14.06.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Czynsze dzielą Niemców

Na południu Niemiec czynsze są wysokie, zaś na wschodzie i na zachodzie są akceptowalne dla wielu Niemców. W całym kraju miliony ludzi nie są w stanie opłacać swoich mieszkań.

Rodziny żyjące na granicy ubóstwa oraz rodzice samotnie wychowujący dzieci nie mogą pozwolić sobie na przeciętnie drogie mieszkania. To konkluzja raportu opracowanego na zlecenie klubu poselskiego Lewicy w Bundestagu. Andrej Holm przebadał czynsze z ostatnich piąciu lat w ponad 300 niemieckich miastach. Z badania wynika, że w całych Niemczech czynsze wzrosły średnio o 11,4 procent.

Drogie południe, tańszy wschód i zachód

Najdrożej było w badanym okresie w Monachium, gdzie średnia opłata (bez ogrzewania) za metr kwadratowy wynosiła 10,45 euro. Najtańsza okazała się miejscowość Warstein w Nadrenii Północnej-Westfalii, gdzie ta opłata wynosiła 4,65 Euro. Te relacje charakteryzują ogólną tendencję: w Bawarii i Badenii-Wirtembergii jest drogo, zaś w Nadrenii Północnej-Westfalii i we wschodnich Niemczech czynsze należą do niskich.

Wohnungssuche (picture alliance/Rolf Kremming)

Nagroda 1000 Euro dla tego, kto młodej parze znajdzie mieszkanie

Najtaniej mieszka się w budynkach zbudowanych w pierwszej połowie lat 50. ubiegłego stulecia, a najdrożej w tych najnowszych. Tu różnica w czynszach wynosi 43 procent.

Ile powinno kosztować mieszkanie?

Zarobki Niemców kształtowały się w ciągu ostatnich pięciu lat w taki sposób, że na ogół było ich stać na płacenie czynszu. Podczas gdy w latach 2013-2018 czynsze wzrosły o 11,4 procent, płace netto zaś o 13,3 procent. Tylko w 2017 roku czynsze szybciej rosły niż płace. Problem odczuli mniej zarabiający pracownicy, których pensje nie rosły w tak szybkim tempie.

Ile może kosztować mieszkanie, by osoba o średnich zarobkach mogła sobie na nie pozwolić? Przyjmuje się, że czynsz nie powinien być większym obciążeniem niż 30 procent miesięcznych dochodów – wynika to także z ankiet przeprowadzanych wśród podnajemców.

Z raportu Holma wynika, że w 2018 roku kwotą akceptowalną dla bezdzietnej pary było 844 euro (wraz z ogrzewaniem), zaś dla osoby samotnie wychowującej dzieci 731 euro. Punktem odniesienia była przy tym dla Holma nie średnia płaca, lecz mediana, czyli ta kwota, którą otrzymuje najliczniejsza grupa zarabiających. 

Najbiedniejszych nie stać na czynsz

Dla osób o przeciętnych zarobkach – zarówno bezdzietnych, jak i wychowujących dzieci – mieszkanie o metrażu 65 metrów kwadratowych jest na ogół osiągalne. Jednak w dużych miastach jak Monachium, Stuttgart, Frankfurt i Hamburg, a częściowo także w Berlinie i Duesseldorfie, może być już z tym poważny problem.

Osoby żyjące na skraju ubóstwa, czyli zarabiające 60 procent mediany, nie mogą sobie pozwolić na przeciętne mieszkanie.

Zahamować podwyżki czynszów

Klub Lewicy domaga się konkretnych rozwiązań. – Potrzebujemy zastopowania wzrostu czynszów w całym kraju na pięć kolejnych lat, na wzór tego rozwiązania, które niedawno wprowadził Berlin – powiedziała wiceszefowa frakcji Caren Lay. Podwyżki czynszów, których nie poprzedziła modernizacja budynku, powinny być nie większe niż 2 procent rocznie. Polityka czynszowa musi się koncentrować na osobach o niskich zarobkach i na mieszkańcach dużych miast o przeciętnych zarobkach, a nie na dobrze zarabiających mieszkańców obszarów wiejskich.

Jan-Marco Luczak, ekspert chadecji ds. czynszów, krytykuje takie podejście. - Wyznaczanie górnej granicy czynszów to obłudna walka klasowa skierowana przeciw drobnym właścicielom mieszkań i kamienic, którzy podnajmują swoje lokale. – Ukarani zostają w ten sposób ci właściciele, którzy mają dobre relacje ze swoimi lokatorami i powstrzymują się od dużych podwyżek – uważa chadecki polityk.

(dpa/sier)

Redakcja poleca

Reklama