1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Czy Niemcy będą mieć prezydentkę? Prasa o Ilse Aigner

Dagmara Jakubczak opracowanie
25 kwietnia 2026

Niemieckie gazety spekulują o szansach bawarskiej polityk Ilse Aigner na objęcie urzędu prezydenta kraju. Wybór nastąpi w przyszłym roku.

https://p.dw.com/p/5CmoI
Ilse Aigner na otwarciu festiwalu wagnerowskiego w Bayreuth (2025)
Czy Ilse Aigner zostanie pierwszą prezydent Niemiec?Zdjęcie: Karl-Josef Hildenbrand/picture alliance/dpa

Frankfurter Allgemeine Zeitung” analizuje: „W CDU i SPD niektórzy uważają tę polityk z CSU (bawarskiej chadecji – red.) za dobrą kandydatkę na stanowisko głowy państwa. Teraz również Soeder (Markus Soeder, szef CSU – red.) wyraża swoją sympatię dla niej. Czy Ilse Aigner może się z tego cieszyć? Gdyby została wybrana na prezydentkę Niemiec, byłoby to nowością: pierwszy członek CSU na czele państwa. Roman Herzog pochodził wprawdzie z Landshut, ale należał do CDU, podobnie jak czterej inni prezydenci Niemiec z chadecji CDU/CSU. (...) Biorąc pod uwagę przewidywalny rozkład sił w Zgromadzeniu Federalnym brzmi to obiecująco. Bardziej kontrowersyjni politycy, tacy jak na przykład Julia Kloeckner, mieliby z tym większe trudności. Również Markus Soeder wyraził swoje poparcie, a nawet sympatię dla Aigner. Jako szef CSU ma w tej sprawie coś do powiedzenia. Doświadczenie uczy jednak, że często ten, kto zostaje wysłany do wyścigu zbyt wcześnie, przepada. Czy można podejrzewać Soedera o takie podstępne zamiary? Niektórzy odpowiedzieliby twierdząco na to pytanie, być może nawet w CSU. Dlaczego miałby to robić? Ponieważ sam należy do grona tych, którzy już raz wykazywali silne ambicje związane z urzędem kanclerza, a droga do niego byłaby wtedy dla niego faktycznie zablokowana”.

Augsburger Allgemeine” stwierdza: „Oprócz wszystkich spraw związanych z taktyką partyjną, które odgrywają rolę przy podejmowaniu decyzji o przyszłej głowie państwa, naprawdę decydujące znaczenie ma tylko jedno pytanie: czy Ilse Aigner byłaby dobrą prezydentką? Wiele przemawia za odpowiedzią twierdzącą. Aigner, z wykształcenia technik radiowo-telewizyjna, zna polityczny cyrk w Berlinie i Monachium jak własną kieszeń, a mimo to zachowała sympatyczną, bezpretensjonalną postawę i bliski kontakt z ludźmi. Aigner ma jasny kompas polityczny i moralny, ale dobrze dogaduje się również z osobami o odmiennych poglądach. Jednak jej największą zaletą wydaje się być to, że jest kandydatką, co do której berlińska koalicja rządowa może się porozumieć bez większych konfliktów. A to byłoby już coś warte”.

Nuernberger Zeitung” zauważa: „W CSU nie zrozumiano by, gdyby szef tej partii (Markus Soeder) nie poparł popularnej i lubianej koleżanki partyjnej – zwłaszcza że Aigner, jako przewodnicząca okręgowego związku CSU w Górnej Bawarii, może liczyć na szerokie poparcie. Soeder nie da się wciągnąć w takie małostkowe wewnątrzpartyjne gierki o nieprzewidywalnych konsekwencjach. Pozostaje mu więc tylko poprzeć ewentualną kandydaturę Aigner. Jak silnie to uczyni, pokaże przyszłość”.

Portal „t-online” z Berlina ironizuje: „Król z Monachium zabrał głos i powiedział, jak ma być. To dobrze znany schemat. Soeder robi, co chce. A Friedrich Merz nie potrafi go okiełznać. W unii złożonej z CDU i CSU ogon wciąż macha psem. Jeśli jednak szef SPD i wicekanclerz Lars Klingbeil oraz kanclerz Merz połączą siły, będą mogli dać Soederowi nauczkę w sprawie prezydenta Niemiec. Ciekawe, jakie rozwiązanie można tu sobie wyobrazić. Oni w każdym razie mają na myśli inne. Oto ono. Razem mamy przewagę. Jeśli skutecznie utrzymamy wspólnego przeciwnika w ryzach i pokażemy, kto tu rządzi, to może nas to ponownie zjednoczyć. Wykraczając poza ten konkretny przypadek, takie rozwiązanie byłoby pilnie potrzebne, biorąc pod uwagę wiarygodne doniesienia o poważnym rozłamie między nimi”.

Zdaniem „Ludwigsburger Kreiszeitung”: „Po prezydenturze, podczas której pełniący ten urząd miał trudności z wyznaczeniem priorytetów i pełnieniem roli siły równoważącej w społeczeństwie pełnym emocji, Ilse Aigner wnosiłaby cenny wkład jako budowniczka mostów. Potrafi bowiem nawiązać kontakt z szero pojętym centrum, nie odstraszając przy tym własnego elektoratu. Jest też niezłomna w czasach, gdy siły populistyczne podważają zasady demokracji”.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!